Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

O gimnazjach (3)

21.10.2012

Myśląc o wsparciu gimnazjów przede wszystkim trzeba badać dalsze wybory ich absolwentów. Jak radzą sobie w liceach, technikach, zawodówkach?

Ilu z uczniów rezygnuje z dalszej edukacji, a ilu realizuje ją w formach pozaszkolnych (taka obawa pozostaje, mimo konstytucyjnego obowiązku nauki do 18. roku życia)?

Gimnazja jako nowy typ szkoły zostały utworzone 1 września 1999, mają więc dopiero 13 lat, co dla systemu edukacji jest wiekiem mocno jeszcze niedojrzałym. Zamiast likwidować gimnazja (co spowodowałoby kolejne problemy i koszty) trzeba im pomóc osiągnąć wiek dojrzały.

Powtórzę, co mówiłem niejednokrotnie: gimnazjum musi być dalej przedmiotem naszej wspólnej i szczególnej uwagi. Ono było kołem zamachowym reformy z przełomu wieków. Już wtedy jednak zdawaliśmy sobie sprawę, że szczególnie z uwagi na trudną fazę rozwojową uczniów w wieku 14 – 16 lat i ciągłe niedostatki finansowe, gimnazjum może stać się trudnym typem szkoły. To wiedząc należało i należy podejmować różne działania na rzecz wsparcia jego oferty. Mam tu na myśli między innymi:

a. Odchodzenie od tzw. gimnazjów-molochów, na rzecz tworzenia mniejszych, z ilością uczniów, która nie przekroczy ok. 400. Pozwoli to skończyć z anonimowością i bezosobowością kontaktów uczniów i nauczycieli w tych szkołach,

b. Stwarzanie zachęt do zawierania porozumień między gminami (prowadzą gimnazja) i powiatami (prowadzą szkoły ponadgimnazjalne), w celu tworzenia zespołów: gimnazjum – liceum, czy gimnazjum - zespół szkół zawodowych (czyli model: 6 lat (SP) + 6 (G + LO),

c. Zmniejszenie liczebności uczniów w klasach do liczby nie większej niż około 26 (od 24 dokonuje się podziału podczas zajęć z informatyki, chemii, fizyki, itd.). A szczególnie w pierwszych klasach gimnazjów, czyli w okresie poznawania ich charakterów, bywa i ponad trzydziestu uczniów;

d. Zapewnienie dodatkowych środków (większej wagi subwencyjnej) na realizację w praktyce idei szkoły otwartej, z szeroką ofertą zajęć pozalekcyjnych, rozwijających różne talenty uczniów, w tym szczególnie organizację zajęć wyrównawczych w pierwszych klasach.

e. Stałą analizę i korekty podstaw programowych, programów nauczania, podręczników, standardów i zadań egzaminacyjnych (w tym dopracowanie ciekawego rozwiązania, jakim jest nowy obowiązek opracowania i obrony prac przez GRUPY gimnazjalistów. To ciekawa idea wprowadzona w okresie ministrowania Katarzyny Hall, ale oby nie skończyło się na „ściąganiu” gotowych szablonów z internetu).

f. Zapewnianie oferty prozawodowej dla uczniów, którzy nie realizują obowiązku szkolnego lub stwarzają duże problemy natury wychowawczo-edukacyjnej (czyli pozaobwodowych gimnazjów przysposabiających do pracy – na przykład przy szkołach zawodowych, dysponujących bazą do praktycznej nauki zawodu). Jest to ważne tym bardziej, gdyż corocznie prawie 50 tys. uczniów w Polsce nie realizuje obowiązku szkolnego lub nauki, co generuje wykluczenie społeczne sporej rzeszy często tzw. dzieci ulicy.

Realizacja tych zadań wymaga zapewnienia – głównie prowadzącym gimnazja gminom – dodatkowych środków finansowych, co można zagwarantować przez zwiększenie tzw. wagi finansowej na uczniów gimnazjów (obecna: 0,04 jest za mała). Gimnazjom potrzeba również takiego klimatu wychowawczego, który zapewni podmiotowe relacje między uczniami a nauczycielami, a także między szkołą a jej różnymi partnerami, w tym środowiskiem rodziców.

Wydaje się, że spełnienie tych potrzeb może rozwiać pojawiające się opinie, iż wprowadzenie gimnazjów było największą porażkę reformy edukacji przeprowadzonej w roku 1999 przez rząd prof. Jerzego Buzka? Chyba że znowu utoniemy w morzu różnych niemożności.

Wojciech Książek

[Fot. Stefczyk.info]

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook