Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nowy rok szkolny 2014/2015

26.08.2014

Najprawdopodobniej w roku szkolnym 2014/2015 oświata będzie przeżywała różne chwile, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów do samorządów terytorialnych, organów prowadzących ponad dziewięćdziesiąt procent szkół i placówek edukacyjnych.

To nie wszystko, bowiem w 2015 roku czekają nas wiosną wybory prezydenckie, zaś jesienią parlamentarne, co zapewne nie pozostanie bez wpływu na sytuację w oświacie. A to zazwyczaj czas różnych obietnic. W tym kontekście zaskakująco brzmią ostatnie propozycje rządowe, aby płace w tzw. budżetówce nie zmieniać do 2017 roku. Wydawało się, że nauczyciele otrzymają w 2015 roku podwyżki płac tym bardziej, że nie dostali ich od dwóch lat (od 2012 nie zmieniła się tzw. kwota bazowa zapisana w ustawie okołobudżetowej, będąca podstawą wyliczeń). Nie ma więc nawet tzw. indeksacji o poziom inflacji - płace realnie spadają.

To nie jest dobra informacja dla oświaty, stąd też nie są dobre nastroje wśród pracowników szkół. Nie dość, że nie ma wzrostu wynagrodzeń, to często obraża się ich mówieniem o zbyt długim czasie urlopu wypoczynkowego, radykalnymi planami odbioru uprawnień do urlopów zdrowotnych, gdy jednocześnie tak wydłużyło się czas do przejścia na emerytury.

Niestety, ta władza traktuje edukację nie jako polską szansę rozwojową, ale głównie jako „drogą” pozycję budżetową. Ta gorzka refleksja nasuwa się tym bardziej po lekturze projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Skandalem jest propozycja zmiany art. 61 tejże ustawy (już raz nowelizowanej w tym roku!), w myśl której to propozycji liczebność uczniów w pierwszej klasie, a docelowo także drugiej i trzeciej szkół podstawowych będzie mogła przekraczać 25 uczniów. Teoretycznie o dwóch uczniów, ale praktycznie, przez propozycję zmiany zapisu na „powinno”, ile się da. A była w tym jakaś szansa, co uznawałem jako pozytywne działanie jeszcze minister Krystyny Szumilas, na wprowadzenie w miarę sensownych tzw. standardów edukacyjnych, czyli ograniczenia górnej liczebności uczniów w oddziałach.

Teraz wychodzi prawda, jaki to jest rządowy bubel z sześciolatkami w szkołach, które mają za mało oddziałów oraz pieniędzy na uruchomienie większej ilości klas. Znowu stracono kilka lat od decyzji minister Katarzyny Hall o zamiarze wprowadzenia tego programu. Dlaczego nie dokonano stosownych symulacji, nie rozmawiano na ten temat z samorządami, w tym gminami wiejskimi, gdzie sieć bywa mniej pojemna, mniej elastyczna. Zwyciężyło takie małe doktrynerstwo, chęć papugowania zachodniej Europy.

Zamiast o tym powiedzieć wprost, proponuje się cichcem takie rozwiązania. Gdzie był tzw. wiejski koalicjant PO – czyli PSL. Dlaczego nie domagał się rzetelnych analiz, włączenia kuratoriów do sprawdzenia, na ile owe półtora rocznika uda się pomieścić w ramach obecnej bazy szkolnej. Zwyciężyła zasada: „jakoś to będzie”. A dzisiaj kolejne zmiany. Prawo staje się fikcją, można je zmieniać do woli. Bo mamy większość, mamy, jak powiedział satyryk, „wadzę”.

Czy nauczyciele to zobaczą, czy rodzice dzieci również? Czy można bez końca manipulować ich emocjami, tak istotnymi przy decyzjach wyborczych. A przecież wciąż występuje problem nadmiernej biurokracji, poprawy warunków pracy i płacy nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi. Są lęki związane z likwidacjami szkół, zwolnieniami.  

W roku nazywanym szumnie „rokiem zawodowca” warto też przypomnieć rządzącym, jak ważna jest praca dla absolwentów – w Polsce, nie na obczyźnie.

Cóż, warto życzyć, aby jak najmniej było działań destabilizujących polską szkołę, niszczących jej tradycję i osiągnięcia. Życzmy sobie też, aby oświatą – w tym w samorządach terytorialnych, których władze będziemy wybierali już 16 listopada 2014 roku - kierowali ludzie kompetentni, rozumiejący, czym jest dobre kształcenia i wychowania młodych Polaków. Aby zdecydowanie występowali nie tylko wobec szkół, nauczycieli, ale nade wszystko wobec władzy centralnej.  To nasz wspólny obowiązek, racja stanu na najróżniejszych poziomach.

Wojciech Książek

Ps. Do sprawy projektu zmian w ustawie postaram się jeszcze wrócić. Ciężko pewnie jest nieżyjącej już minister Annie Radziwiłł, współautorce tejże ustawy, zwanej konstytucją oświatową, gdy z zaświatów widzi, jak z pięknego dokumentu przyjętego 7 września 1991 robi się coraz bardziej upstrzona szczególikami  księga.

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook