Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nowy rok – potrzeba dialogu i odnowy języka w Polsce

28.12.2015

Do życzeń z ostatniego odcinka blogu chciałbym dodać jeszcze kilka, bo to jednak nie tylko muzyka i wesołość.

Ktoś powiedział, że dzisiaj media nie wyjaśniają, raczej wzmacniają złe emocje, grają na podział, podkreślają naszą alienację. Ktoś inny dodał, że rządzący powinni zacząć od „przejęcia” mediów publicznych, które stały się swoistym instruktażem destrukcji, oporu wobec demokratycznie wybranej władzy, albo robienia z siebie potencjalnych ofiar nowej władzy. To opinia tej osoby, sam niewiele oglądam, wiec mało wiem na ten temat. Przypomniał też zdanie Lenina, który zalecał przejmowanie w momencie zmiany władzy szczególnie…. telegrafu (tak, było kiedyś takie urządzenie informacyjne).
Tak naprawdę trudno zdefiniować niezależność mediów, bo każdy z nas, także dziennikarz, ma swe poglądy. Chyba już nawet BBC, która swego czasu była takim wzorem obiektywizmu i profesjonalizmu dziennikarskiego, takim przykładem przestaje być. Ważne jednak, aby zapewnić pluralizm poglądów, nie narzucać ludziom dziennikarskiego zdania. Tego brakowało. Z jakąż radością oglądałem debatę dziennikarską po wywiadzie z ostatnich dni z panią premier Beatą Szydło. Byli dziennikarze z „Do Rzeczy”, „Rzeczpospolitej”, „Gazety Wyborczej”, „Polityki”. Różne poglądy, lekkie kąśliwości, ale w granicach normy. To powinno być standardem, a nie jak jeszcze kilka miesięcy temu, gdzie nawet, jak zaproszono jakąś osobę z umownie nazwijmy centroprawicy, to była ona łajana nie tylko przez drugą stronę, ale też wyczuwało się wyraźną niechęć prowadzącego. Ludzie nie są dziećmi. Wreszcie wystawiono rachunek za te medialne cudactwa (to jak w PRL-u, gdzie Jana Pawła II pokazywano najczęściej w dużych zbliżeniach, z góry, żeby pomniejszyć liczbę uczestników spotkań).
Jest jeszcze drugi problem. Nie tylko w jakim składzie, ale CO się mówi. Jak pisał Robert Mazurek („W Sieci” 21/2013): „Nikt nie odbierze polskiej polityce tego, co jest jej istotą, jej sednem – bezsensownego pitolenia o wszystkim i o niczym, pitolenia nieskalanego cieniem rzeczowości i nieprzerwanego żadnym przejawem otrzeźwienia. Fenomen polskich telewizji informacyjnych polega na tym, że najmniej w nich informacji, bo też trudno znaleźć choć chwilkę, kiedy wszyscy tyle gadają. A raczej, by być ścisłym, wrzeszczą na siebie, opluwają się i drą japy”. Oby owego „pitolenia” i „darcia japy” było jak najmniej.
I wydaje się, że trzeba nam wykonać dużą pracę nad pracą, nad normalnością bycia Polakiem, tu i teraz. To niezwykle ważne także w kontekście zagrożeń z zewnątrz. Jak zwracał uwagę prof. Andrzej Nowak, nie da się odbudować w Polsce trwałego centrum publicznej debaty, w którym osadzenia jej na kulturze, wartościach, polskości, z odniesieniem do Dekalogu.
    A jest nad czym pracować, gdy tak bardzo politykę zastąpiła socjotechnika. Warto pamiętać choćby o słowach z „Wesela” Wyspiańskiego (to dla mnie arcydramat, podobnie jak trochę zapomniana „Nie-boska komedia” Krasińskiego), które wypowiada Poeta do Racheli: „Oni i my – my i oni, na wyścigi – kto kogo przegoni!”. To wszystko już było… I co? To jest świat pustki. A wiadomo, że z niczego nie ma nic. Dotyczy to także języka, słów oderwanych od swych realnych desygnatów. Gdy chociażby w edukacji słyszę te powtarzane słowa o przygotowywanych „projektach”, o innowacyjności, mobilności, beneficjentach, o dostarczaniu  przez szkoły usług klientom oświatowym, to mam wrażenie życia w coraz większej pustce znaczeń, wartości. Nie lubię owych sprzedawców entuzjazmu, często za duże publiczne pieniądze. W tej atmosferze szkoła, jak język, zaczyna tracić swą duszę. Nie czuje się oparcia na skale wartości. Jakimś kodeksie praw i obowiązków, ale nie formalnych, a wynikających z życia naszej wspólnoty. Postępuje proces reifikacji, zresztą deifikacji też. Pozór i przedmiotowość. Życie poza językiem ojczystym, nie w nim.

Tak więc nasza praca musi dotyczyć także języka, który jest integralną częścią podejmowanych przez nas wysiłków. Trzeba dążyć do uporządkowania umysłu, świata wartości. Przypomnieć sobie kody dzieciństwa, smak miłości matki, kolegów z podwórka, szkoły. Po raz kolejny odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania: kim jestem?, jak chcę żyć? Umieć oddzielić ziarno od plew, informację od propagandy, wmówień. Od tego, co papież Benedykt XVI nazwał postępującą kulturą relatywizmu, jako metodę rządzenia. Drwina, ironia jest bronią obosieczną. Warto hamować reakcje cyniczne, atak na polskie strefy zero. Bo to tak, jakbyśmy podcinali gałąź, na której siedzimy, odcinali drzewo od soków życia.  Język musi być osadzony na PRAWDZIE ZNACZEŃ. I to powinien być nasz cel.
Tak, to jest apel o etykę heroiczną w naszym życiu i to w duchu najlepszych polskich wzorców zapisanych u Conrada, czy Herberta, której mottem mogą być słowa świętego Jana Pawła II: „kto chce dotrzeć do źródła, musi płynąć pod prąd”. Z kolei też znana jest prawda, że tylko silne ryby potrafią to zrobić. Cała triada człowiecza jest ważna. To zadanie dla domu, ale i dla szkoły. Trzeba starać się nie tylko mieć, ale i być. Jak mówił jeden z uczestników strajków z Sierpnia 1980 roku na Wybrzeżu: „Stawialiśmy wartości przed pieniędzmi”. Te wartości muszą być w nas, w naszych wnętrzach. Jak pisała jedna z uczestniczek konspiracji, osadzona w Auschwitz, prof. socjologii Anna Pawełczyńska: „Wierzę, że pełnią życia może żyć tylko człowiek odważny i silny postawą wobec otaczającego świata, człowiek, który potrafi sprawiedliwie ocenić siebie, a potem innych. Fundamentem musi być wiara w istnienie dobrej siły, która rządzi światem, i radość wewnętrzna. Tylko dzięki harmonii wewnętrznej można osiągnąć pełnię życia”.

Wojciech Książek

Ps. I, będąc w klimacie świątecznym jeszcze kilka myśli:

„Życzę zdrowia, zdrowia i… jeszcze raz pieniędzy“ – zasłyszane. Treściwe.
 „Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych” (Ernest Hemingway). Oj, człowiek o tym zapomina…
„Człowiek wolny szuka winy w sobie, człowiek zniewolony szuka win u innych” – gdzieś usłyszałem. Trafne.
Hasła na manifestacji przeciw dżihadystom: „Bądź tolerancyjny, nie naiwny”. W moim odczuciu – to kluczowa uwaga dla zachowania tożsamości Europy.

 

 

 

 

 

 



Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook