Jedynie prawda jest ciekawa

Myśli i cytaty, w tym o Węgrzech (cz. V)

13.08.2015

Jak pisałem w poprzednich odcinkach blogu, czas wakacji sprzyja sprawdzeniu w zakamarkach szuflad, czy pamięci komputera, co się odłożyło do przemyślenia, ew. wykorzystania z różnych lektur. Oto kolejna część z nich.

Węgier, Polak, dwa bratanki. Mam sentyment, „słabość” do Węgrów. Może tak jest, że nasze doświadczenie najnowszej historii jest podobne, może dlatego, że nie są naszymi bezpośrednimi sąsiadami (w myśl zasady: „sąsiad twojego sąsiada jest moim przyjacielem”). Na pewno wpływ na ten sentyment ma uznanie dla ich postawy szczególnie w 1956 roku. Pewnie też wpłynął na to szacunek dla działań Węgrów z ostatnich lat na rzecz wzmocnienia prawa do samostanowienia. Byłoby dobrze, aby szczególnie środowisko ludzi związanych z PiS, dokładniej monitorowało ich działania – te bardziej, ale i mnie udane. Żeby nie popełniać błędów poprzedników.

            Jarosław Kaczyński, prezes PiS, w wywiadzie dla „Do Rzeczy” (21/2013) mówił: „Dobrze oceniam początkową deklarację premiera Węgier Viktora Orbana, którą moim zdaniem należy umieć powtórzyć także w Polsce. Że nie będziemy żadną kolonią. (…) Że z hasłami „Zero państwa”, „Zero zasad”, „Zero empatii”, „Zero solidarności społecznej” nie jest nam po drodze”. Mówi też o potrzebie sanacji UE, ograniczeniu jej biurokracji, nadaktywności regulacyjnej, przywróceniu zasady pomocniczości – żeby sprawy załatwiać na najniższym, nie zaś na najwyższym – unijnym szczeblu.

Z kolei „W Sieci” (33/2013) zwraca się uwagę, że nowa konstytucja Węgier zaczyna się od słów: „Boże, błogosław Węgrów”. Co ciekawe, zapisano w niej nie tylko prawa ale i obowiązki (także moralne, w tym opiekę nad rodzicami). Rząd premiera Orbana przyjął aż 365 ustaw, co pokazuje ich determinację i przygotowanie. Są w nich zawarte ulgi parorodzinne, spore zasiłki, progresywne, ulgi podatkowe i na kredyt za mieszkanie, pomoc wakacyjna, na dożywianie (ale np. zasiłek rodzinny jest odbierany, gdy wystąpi 50% nieobecności dziecka w szkole). W efekcie rodzina z trójką dzieci praktycznie nie płaci podatków. Występuje duże ukierunkowanie na rozwój przemysłu – kraj ma się utrzymywać z produktów własnej gospodarki (trzeba zarabiać a nie zaciągać długi). Kreują własną politykę historyczną. Nie otwierają za wiele frontów, ale tam gdzie tak – skutecznie, twardo – jak z 3% podatkiem od zachodnich koncernów i banków. Jest na co zwrócić uwagę, powołać jakieś wspólne zespoły ekspertów. Na pewno jakimś problemem jest ostatnio  różny stosunek władz polskich i węgierskich w stosunku do Rosji, Ukrainy, ale można współdziałać przy pewnych różnicach zdań, szanując suwerenność narodów. A wydaje się, że i obecny rząd węgierski pamięta doświadczenie 1956 roku i rolę w nim byłych władz Kremla.

Warto pamiętać, że w 1956 roku zginęło na Węgrzech 3 tys. osób, 20 tys. aresztowano, 180 tys. wyemigrowało. Już po październiku 1956 roku sądy na Węgrzech skazały na śmierć 230 osób, o czym jest mowa w niezwykłym filmie „Niepochowany” Marty Meszaros. Jego główny bohater – premier Imre Nagy (bardzo dobra rola Jana Nowickiego) mówi w ostatnim słowie przez sądem w 1958 roku: „Jedno tylko napawa mnie wstrętem, że kiedyś zrehabilitują mnie ci, co kiedyś mnie osądzili”. I miał rację. Ekshumacja i rehabilitacja nastąpiła wiosną 1989 roku, gdy jeszcze trwały rządy J. Kadara. Straszny bywa chichot historii, czemu nie wolno ulegać! Być sobą i robić swoje…

x

W referendum 30 czerwca 1946 Polacy odpowiadali na trzy pytania: „Czy jesteś za likwidacją senatu? Czy jesteś za reformą rolną i nacjonalizacją przemysłu? Czy jesteś za granicą Polski na Odrze i Nysie? Pytanie były bardzo przemyślnie skonstruowane, żeby nośny był apel o głosowanie trzy razy „TAK”. PSL Mikołajczyka wzywało, aby na pierwsze odpowiedzieć - NIE, na drugie i trzecie – TAK. Wyniki ogłoszono po jednastu dniach (w 2014 było chyba po ośmiu, więc jest jakaś poprawa…). Było to odpowiednio: 68, 77, 91 proc.. Jak było naprawdę?

 

x.

Wydawało się, że prezydent Bronisław Komorowski ogłosił termin referendum, aby przejąć przed II turą wyborów elektorat Pawła Kukiza, tymczasem, jak podaje „Do Rzeczy” (31/2015) ustępujący prezydent w wywiadzie dla „Polityki” przyznał, że ogłosił referendum po to, by skłócić PiS z Kukizem, a jak się da, to i ich elektoraty… Nawet, jeżeli jest to dorabianie teorii post factum, to wydaje się to zabieg udany. A w deklaracjach ile to słów o dobru Polski…

 

x.

Dr Lech Kowalski w tygodniku „Do Rzeczy” (23/2014): „Gdyby nawrócenie Wojciecha Jaruzelskiego było szczere (przyjął sakramenty), poprosiłby o cichy pogrzeb w Kurowie lub Lublinie, gdzie leżą jego przodkowie. Tak by nie gorszyć wiernych Mszą w Katedrze Polowej i pochówkiem na Powązkach Wojskowych”. Zwraca też uwagę, że ok. 1965 roku ścigał kleryków, wydawał instrukcje, jak ich deprawować w wojsku. Nigdy nie odwiedził grobu ojca w Bijsku. Przy śmierci Matki stał przed kościołem. No ale…

x.

O patriotyzmie ekonomicznym pisze Krzysztof Rybiński w „Uważam Rze” (34/2012): „Trzeba walczyć o patriotyzm ekonomiczny, szkoły i uczelnie mają uczyć zakładać własne firmy (nie być szczurem w korporacjach), administracja powinna preferować polskie firmy, służby dyplomatyczne promować ekspansję polskich firm, rząd i samorządy powinny odchodzić od praktyki zwalniania z podatku dla przedsiębiorstw zagranicznych. Nie ma wolnej konkurencji” – przypomina autor. „Musimy zmienić nasz kod kulturowy – szanujący inne firmy”. Także w ekonomii, gospodarce powinniśmy umieć szanować sami siebie. I kupować, promować swojskie. To sposób na krajową koniunkturę…

x.

Lepiej iść i upadać, niż całe życie klęczeć” – gdzieś usłyszałem. To trochę nawiązuje do słów z filmu „Waleczne Serce” Mela Gibsona. Bohater mówi: „Nie zawsze można zwyciężyć, najważniejsza jest walka”.

x.

Nadchodzi 1 września, data dla Polaków symboliczna. To charakterystyczne, że dwie główne postaci obrony Westerplatte (co pokazuje niezły film „Tajemnica Westerplatte” Pawła Chochlewa), czyli major Henryk Sucharski i kapitan Franciszek Dąbrowski, odzwierciedlają dwie postawy, tak częste w polskiej historii. Bić się, czy iść na układy (a gorzej: poddawać się). A jeżeli bić, to do jakiego momentu. W ciągu tych siedmiu dni zostało zabitych około 50 Niemców i 20 polskich żołnierzy… I gdzie wtedy były pakty i układy, różne zobowiązania sojusznicze… Liczmy gdzie i jak się da, przede wszystkim na siebie…

x.

Dorota Skrzypek, wdowa po śp. Sławomirze Skrzypku, prezesie NBP, dla której najgorszym dniem był 12 stycznia 2011 roku i brak godnej, odważnej reakcji polskiego rządu na raport MAK i gen. Anodiny, mówi w tygodniku „Uważam Rze” ( 28/2012): „Niezależnie od tego, ile w końcu kilometrów autostrad położą, ile boisk wybudują, i tak będą zapamiętani jako ludzie, którzy nie upomnieli się w tragicznej chwili o polską rację stanu, pozwolili opluwać i deptać pamięć urzędującego prezydenta oraz najwyższych funkcjonariuszy państwowych, oficerów, kombatantów. Nie upomnieli się o elitę, która zginęła w smoleńskim błocie” Kończy wywiad słowami-przesłaniem z tej tragedii: „Dbajcie o Polskę, jej dziedzictwo i wartości. Bądźcie wierni jej i chrześcijańskiej wierze. Uczcie młodych historii i wyciągania z niej wniosków. To wymaga dzisiaj szczególnej troski, bo ze szkoły eliminuje się patriotyzm, literaturę, dzieje przodków, a media budują nacisk na odcięcie się od polskiej tożsamości. Ale jest i plan drugi tego wyzwania – nigdy nie wolno się nam bać. Trzeba się przeciwstawić kłamstwu, pogardzie, fałszowi”. To zobowiązanie także dla szkół, przekazu prawdy na ten temat młodym ludziom.

A czas szkoły już powoli nadchodzi.

Wojciech Książek


Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook