Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Myśli i cytaty, w tym o służbie zdrowia (cz. IV)

05.08.2015

Jak pisałem w poprzednich odcinkach blogu, czas wakacji sprzyja sprawdzeniu w zakamarkach szuflad, czy pamięci komputera, co się odłożyło do przemyślenia, ew. wykorzystania z różnych lektur. Oto kolejna część z nich:

x.

O cnocie punktualności. Jakiś czas temu wyjechałem na leczenie i co miałem wyznaczoną wizytę u lekarza, to się spóźniał. Sytuacja robiła się nieprzyjemna, bo spiętrzała się kolejka, do tego dochodzą ci, co lubią sobie pogadać na krzesełkach i a nuż ich przyjmie (zazwyczaj osoby „wiekowe”, więc trudno ich nie przepuścić przed sobą). Zamiast luzu – stres.

Myślałem, że po PRL-u (świeć Panie nad jego duszą i niech śpi jak najgłębiej) już nie będę musiał stać w często upokarzających kolejkach. Myślałem, że po iluś tam zmianach, także w służbie zdrowia, w cenie będzie punktualność, dobra organizacja pracy, szacunek dla człowieka. Myślałem, że ograniczy się wieloetatowość, da szansę zatrudnienia młodym – przed ich dramatycznymi decyzjami o wyjeździe z Polski (ten mój, jak mówiono w kolejce, miał chyba 5! „fuch”, bo inaczej taką galopadę trudno nazwać: dyżury w pogotowiu, dyżury w szpitalu i chyba przychodni rejonowej, praktykę prywatną i wizyty domowe, godziny w lecznicy).

Jak oglądałem średnie zarobki w szpitalach, to najwyżsi urzędnicy w Polsce nie zawsze mają najlepiej. Nie chcę tego oceniać, bo za niezwykle trudną pracę trzeba godnie płacić. Ale też musi być jakiś system, podobnie jak w oświacie, szkołach wyższych, bo chodzi o grosz publiczny, a nie prywatne dominium. Na jednym etacie nie można zarabiać dwukrotnie więcej niż Prezydent RP (owe kominy zarobkowe dotyczą także dyrekcji placówek medycznych, nie zawsze lekarzy).

A poza tym punktualność powinna być cnotą (ponoć raz można się spóźnić… Na własny pogrzeb). Tyle się oczekuje od szkoły, od nauczycieli. Niech inni też będą w porządku, bo my klasy przed dzwonkiem nie możemy zawieść…

Nie chciałem o tym pisać, ale jako że niedawno podobną sytuację przeżył znajomy – nie wytrzymuję. Nie chciałem o tym pisać także dlatego, bo chociażby w Powstaniu Warszawskim, czy w grudniu 1970 roku w Gdańsku i w Gdyni, podczas strajków w stanie wojennym – byli lekarze wspaniali. Pomagali, w sytuacjach trudnych leczyli bez dokumentacji, żeby utrudnić inwigilację SB. Pełen szacunek dla tych Judymów, patriotów. Podobnie dla lekarzy pomagających dzieciom, przy często bardzo dużych oczekiwaniach ich rodziców.

x.

Przeczytałem, żeKościół, który tańczy w rytm muzyki świata, obumiera, „zatańcza się na śmierć(„Do Rzeczy” - 46/2014). Widać i tu tę bezwzględną walkę ze skałą wartości… Odwracać Polaków od Kościoła, pozbawiać nas podstaw polskości… Bezbronnymi łatwiej rządzić. Po swojemu.

x

Prof. Marek Belka – były premier, szef NBP (Gazeta Wyborcza, 31 maja 2015 r.) w wywiadzie ostrzega, że za unijne pieniądze przestajemy doganiać Zachód. Mówi, że „wydajemy na wygodę i jakość życia. Jak bogacze. A miały iść na rozwój. (…). Jeśli gdzieś nie ma oznak rozwoju, to autostrada i lotnisko niczego nie zmienią. (…) Jeśli prawie wszystko pakujemy w infrastrukturę, to potem będziemy musieli płacić za jej utrzymanie. (…) Zamiast efektu kuli śniegowej fundujemy sobie efekt kuli u nogi”. Mądre, ważne słowa. Szkoda, że o tym nie mówił w studio nagrań w restauracji „Sowa:, gdzie ustalano między innymi, jak podtrzymać tę władze także działaniami NBP…

W podobnym tonie wypowiada się Andrzej Olechowski, b. minister spraw zagranicznych (Gazeta Wyborcza – 1 sierpnia 2015 r.), zwracając uwagę, że Polska znajduje się w pułapce tzw. średniego rozwoju. Że po czasie prostej wersji kapitalizmu po 1989 roku, Polsce potrzeba wzrostu płac, dialogu z pracownikami, partnerstwa i współpracy. To warunek wzrostu innowacyjności.

I znowu trudno nie zgodzić się z tą diagnozą. Ale czy nie za późną, czy nie powstałą na bazie buntu ludzi, zmiany preferencji głosowań, szokującego exodusu na Zachód młodych, wykształconych Polaków?

 

x.

Mocno przeżyłem felieton Marcina Wolskiego pod znaczącym tytułem: „PSL widzę ogromny” („Do Rzeczy”– 7/2015). Chyba uchwycił istotę sukcesu tej partii, z perspektywy tzw. zwykłych ludzi. Pisze:PSL jest klasyczną partią władzy, jaką PO nie udało się zostać. Wspólnotę celów czy idei zastępuje wspólnota zysków i układ klientelistyczny. (…) Program jest prosty – swoje swoim. Nie pytamy, skąd ktoś przychodzi, tylko co może załatwić. (…) Demokratyczna zmienność powodowała społeczną dezorientację w terenie – nie wiadomo było, z kim trzymać, kogo posmarować i u kogo załatwiać? W dodatku mógł zawsze pojawić się jakiś ideowy nieprzekupny narwaniec, który tylko by wymagał, chciał prowadzić, namawiał do wyrzeczeń. A po co? Komu tu się nie podoba, ten może wyemigrować, komu się podoba, ten poprze kogo trzeba. I nie zginie! (…) w końcu lepsze zło znane. A w trzecim świecie też da się żyć”… Cóż dodać? Jak ktoś powiedział, PSL to związek zawodowy członków partii – biuro do załatwiania lokalnych interesów. Wójt w gminach średnio decyduje o 300 miejscach pracy – wprost lub pośrednio. Stąd poparcie jest rodzajem prawa naturalnego. Ty mi – ja tobie… pomogę.

x.

Znane jest powiedzenie Goebelsa, żeŻeby kłamstwo stało się prawdą, trzeba je powtórzyć ze 100 razy”. Mamy  naśladowców w obecnym życiu publicznym. Nie wiedziałem, że Goebbels, który otruł szóstkę swych dzieci w bunkrze Hitlera, każdemu z nich nadał imię na „H”, żeby uczcić fuhrera…

 

x.

Polska, jak informuje „Polityka”( 42/2014) jest jedynym krajem w Europie, w którym nie obowiązują przepisy prawne regulujące rozrost sieci handlowych (inaczej we Francji, Portugalii, Niemczech. W Niemczech nawet małe sklepy z bułeczkami są w niedziele otwarte bodajże tylko do godz. 10. Takie to nasze… frontem do klienta…

x.

Hasła na manifestacji przeciw dżihadystom: „Bądź tolerancyjny, nie naiwny”. Jak podaje tygodnik Do Rzeczy (50/2014), udział w Dżihadzie stał się niemal atrakcją turystyczną dla młodych Europejczyków (wyjechało ok. 3 tys., w tym ok. 400 dziewcząt). W moim odczuciu – to kluczowa myśl-uwaga dla zachowania tożsamości Europy.

x.

180 wyższych funkcjonariuszy służb mundurowych pobiera emerytury co najmniej 10 tys. zł miesięcznie brutto (czyli większość ze stażem w PRL). Dolce Vita na koszt III RP. Zaś średnia emerytura funkcjonariuszy SB – po małej redukcji – to ok. 3.5 tys. zł. Co na to ich nauczyciele, już nie mówiąc o poczuciu sprawiedliwości? Systemy się zmieniają, a duch Richelieu i jego tajnych służb trwa…

 

x.

Prof. Chris Cieszewski w tygodniku „W Sieci” (45/2013) mówi o dziennikarzach: „Ich brak profesjonalizmu szokuje. Dziennikarze powinni zajmować się zdobywaniem informacji, a nie ich fabrykowaniem i niszczeniem ludzi. W Polsce przybiera to charakter patologiczny. Najwyraźniej niektórym mediom nad Wisłą nie zależy na informowaniu, lecz manipulowaniu społeczeństwem”. Cóż dodać? Ostatnio coś się zmienia za sprawą powszechnego dostępu do internetu, ale ta pralnia mózgów wciąż się kręci…  

 

x.

W tygodniku „W Sieci” (40/2013) jest charakterystyczny i wciąż aktualny rysunek. Piesek szczekający na smyczy i głos pana: Autorytet, bierz go”. W takiej roli ustawia się wiele, tzw. autorytetów. Za apanaże, stanowiska, obecność medialną… Niezależność intelektualisty wywrócona na opak…

 

Wojciech Książek


Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook