Jedynie prawda jest ciekawa

Muzyka „The Beatles” i magia teatru

31.05.2015

Wczoraj byłem na nowej sztuce Pawła Huelle (jest kolegą z okresu studiów polonistycznych. Sporo wtedy rozmawialiśmy, przebywaliśmy razem).

Grano ją w Gdyni, pod pokładem przycumowanego tam „Daru Pomorza”. Sztuka o „Beatelsach” - ”Żółta łódź podwodna”. Ale chyba bardziej o życiu, jego godności, o naszej potrzebie kreowania idoli, legend. O znaczeniu artyzmu, sztuki w naszym życiu.

Atutem sztuki jest żywy język – szczególnie w wykonaniu dwóch podstarzałych już obecnie fanek legendarnego zespołu, rytm sztuki, której poszczególne sceny zamykają fragmenty ich wybranych utworów. Uczta dla ucha chyba szczególnie dla ludzi, którzy się na niej wychowywali. A należę do tego pokolenia.

Już po spektaklu zastanawiałem się, który z utworów członków tej grupy jest dla mnie najważniejszy. Do tej pory bezapelacyjne pierwsze miejsce zajmował „Imagine” już samego Johna Lennona (niezwykła jest siła utworu przy tak skromnych muzycznych środkach wyrazu). Wysoko ceniłem „Mother”, „He Jude”, „Let Ot Be” ,„Yesterday”… Czy to się zmieni przy kolejnym domowym odsłuchaniu ich dyskografii, do czego też zaprasza, i dobrze, ta sztuka?
A jest to spektakl o życiu, kreowanych przez nas legendach, o przemijaniu. Czasami wzmacniały je takie perełki odautorskie jak:

 „Zmyślenie też jest rzeczywistością”…

„Oni byli bogami, bo chcieliśmy, żeby nimi byli” (jak w polityce…)

„Życie to podróż ślimaka na Marsa” – Ładne..

Może niepotrzebne są w finale sztuki strzały zabójcy Johna Lennona (wystarczyły okulary na obrysie jego sylwetki na podłodze”). To zbyt dosłowne… Ale ta piątkowa podróż w głąb siebie, bo tak traktuję swe wyjścia do teatru, kina, była ważna. Tym bardziej, że w teatrze lubię ten moment transgresji, zmiany postaci, początek magii na scenie, w którą widz ma uwierzyć, przejść przez niewidoczną linię od-rzeczywistości.

Cenię też takie pomysły, jak granie sztuk na „Darze Pomorza”, podobnie jak coroczny letni „Teatr na plaży” w Gdyni (jest pięknie się odbiera wówczas sztukę, gdy niezbyt wieje i chłód nie przenika…). Jak Teatr Witkacego w Zakopanem… Zawsze starałem się tam chodzić po zejściu z gór… Uczta dla ucha. 
A jako że staram się to podejmować tematy edukacyjne, to skończę apelem o to, aby rodzice, dziadkowie, ale też szkoły, dla których wąsko pojmowane wyniki sprawdzianów, egzaminów nie mogą być jedynym kryterium szeroko pojmowanej edukacji szkolnej, chodzili do teatrów i to z młodymi ludźmi, którzy świetnie potrafią czuć ową magię teatru. Tylko muszą tam wejść… co jest też naszym bardzo poważnym zadaniem.


PS. To zaproszenie przez kolegę ze studiów na spektakl teatralny było też takim przyczynkiem do refleksji na temat naszych polskich losów. Dokonujemy różnych wyborów, różnie oceniamy zdarzenia polityczne, cywilizacyjne. Gdzieś w głębi cieszy to, że pomimo owych różnic pamiętamy o sobie, potrafimy ze sobą rozmawiać, uśmiechnąć się. Pewnie z łezką owej zadumy, bo nawet postury nam się zmieniają, ale zdolni do powiedzenia, za Edwardem Stachurą: „Bądź zdrów”. „Bądź zdrów”, nie tylko echo odpowiada…

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook