Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Muzyka, plastyka, patriotyzm w szkole

25.03.2013

W aurze dosyć szczególnej dla polskiej duchowości, kultury, obyczaju, życia rodzinnego, jakim jest czas Postu przed Świętami Wielkiej Nocy, chciałbym dołożyć swoją myśl o nadziei.

W aurze dosyć szczególnej dla polskiej duchowości, kultury, obyczaju, życia rodzinnego, jakim jest czas Postu przed Świętami Wielkiej Nocy, chciałbym dołożyć swoją myśl o nadziei. Nadziei, która zrodziła się po obejrzeniu występów grupy uczniów, uczestniczących w konkursie muzyczno-plastycznym „Polska – moje miejsce, mój kraj”, który zorganizowała „S” oświatowa na Pomorzu Gdańskim.

Na przegląd finałowy przybyło ponad 200 uczestników części muzycznej, wcześniej jury analizowało prawie 100 prac plastycznych. Uderzał wysoki poziom wykonania, ciekawy dobór tekstów związanych z Polską, hasłem „Ojczyzna”. Poruszało też zaangażowanie nauczycieli opiekunów, w których jakże często wpatrzeni byli występujący uczniowie. To ich rzeczywiści mistrzowie, dyrygenci, osoby podające ton, a czasami także akompaniatorzy (jak Sylwester Kustosz z Lęborka, Wojciech Gdaniec z Pinczyna, czy Ewa Wrocławska – dyrygent chóru z Wejherowa). 

W takich momentach trochę żal, że nie ma różnych decydentów. Żeby zobaczyli, jakie są efekty żmudu nauczycieli (uświadomiłem sobie ostatnio, że w obecnej ekipie ministerialnej MEN są chyba sami samorządowco-politycy. Nie ma czynnych nauczycieli, albo tych, którzy się z nimi stykają na co dzień). Wówczas mniej byłoby dramatycznych dla polskie edukacji decyzji, jak ta o podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 roku życia (czyli ponad 40 lat „przy tablicy”). Zafundowano zdrowotno-stresowy horror dla polskich nauczycieli-wychowawców. Nie byłoby tego bezdusznego gadania samorządowców o czasie pracy, że tak mało, że tyle wolnego. Ile trzeba go poświęcić, żeby przygotować uczniów choćby do tego konkursu...

Też takim godnym podkreślenia faktem jest bezinteresowny udział osób w jury. Ludzie oddają czas, aby profesjonalnie ocenić wysiłek uczniów i ich opiekunów. Podziękowania dla takich osób jak muzycy: Andrzej  Kołakowski, Andrzej  Kołodziej, Aleksandra  Lewicka, Krzysztof  Rzeszutek, Grzegorz  Wachulski, czy jurorzy w konkursie plastycznym: Marian Matocha, Elżbieta Czaplińska-Kania, Renata Tkaczyk. Czy ludzie z „S” oświatowej, jak Anna Kocik, Hanna Minkiewicz, Krystyna Chojnowska.

Zespoły występowały w różnych strojach, jak grupa dzieci ze Szkoły Podstawowej w Luzinie – po kaszubsku. Jak dziewczynka ze szkoły w Pogórzu w pięknym biało czerwonym stroju (więcej na str. http://www.solidarnosc.gda.pl/sekcje-branzowe/sekcja-oswiaty ).

Czasami śpiewano zgodnie z oryginałem, czasami przerabiano muzykę, jak w przypadku grupy uczniów reprezentujących Młodzieżowy Dom Kultury w Lęborku (zmieniona wersja utworu „Wolność” Marka Grechuty), czy Michał Guć z Zespołu Szkół nr 14 w Gdyni, w nowej interpretacji „Murów” Jacka Karczmarskiego

I ta aktualność przesłania tekstów, jak uczennicy ze szkół agroturystycznych k. Ustki, śpiewającej „Nielegalne kwiaty”. Aż zatykało, bo to utwór z okresu stanu wojennego, napisany przez Jana Pietrzaka. Ale jakże aktualny w kontekście tego zalewu chamstwa, sterowanego „przemysłu pogardy”, który bronił ludziom składać pod Belwederem kwiaty ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej. Czy głęboki patriotyzm utworów jak o majorze „Ponurym” z Gór Świętokrzyskich, czy „Mój kraj szczęśliwy”, „Ja to mam szczęście”. Tego nie usłyszymy w tzw. publicznych telewizjach, pełnych medialnej papki,  przemocy, pajacowania tzw. celebrytów.

Takie konkursy uświadamiają, jak ważną rolę kształcącą, wychowawczą, ale nawet terapeutyczną spełnia muzyka w szkole. Być może zbyt okrojona godzinowo w ostatnich latach. Podobnie jak zajęcia plastyczne czy techniczne (czasami trzeba przyszyć guzik, nie wszystko jest na tzw. błyskawiczny zamek, czy do wymiany na nowe). Za dużo w ogóle jest abstrakcji w szkole (jak dzienniki elektroniczne, które coraz bardziej odpersonalizowują kontakt na linii wychowawca klasy – rodzice uczniów). Za dużo jest pogoni za wynikami, testami  (i to już od szkoły podstawowej), za mało – zwykłego pochylenia nad uczniem, jego problemami, marzeniami, talentami. 

Jest już tradycją, że uczniowie po występie zwiedzają wystawę „Drogi do wolności”, żeby poznać, dotknąć najnowszej historii Polski. I ten szacunek dla uczniów, opiekunów, którzy do Gdańska przyjechali mimo śnieżycy, zapchanych dróg. Jak pociągiem młodzież z Chojnic wraz z opiekunem Maciejem Werrą, czy z Pucka z Moniką Wołoszyk. Koncert dedykowaliśmy kibicom Lechii Gdańsk – Lwom Północy, których dwóch zginęło 19 marca w tragicznym wypadku autokarowym.

Takie spotkania wnoszą dobrą energię, rodzą nadzieję. Nie tylko tę wypowiadaną czasami trochę na siłę. Jak wtedy, gdy na scenie pojawiali się najróżniejsi młodzi muzycy i instrumenty: kontrabas, skrzypce, klarnet, gitary, świetny saksofon. Jak grupa chłopców z Gimnazjum nr 8 w Gdańsku będących blisko, ale w pełni szacunku, z ich nauczycielkami- opiekunami: Bożeną Mazur i Hanną Sankowską. Czyli można przekonać młodych ludzi, w fazie rozwojowej pełnej przekory, do udziału w tego typu prezentacjach. Nie jest tak źle z biegiem spraw w Rzeczpospolitej, skoro mamy takich młodych ludzi, takich nauczycieli-opiekunów w szkołach. 

Dziękujemy za to młodym i dorosłym. Ale i … sursum corda – chciałoby się powiedzieć.

Wojciech Książek 

Ps. Piękna była też część plastyczna konkursu. Prace nagrodzone będzie można obejrzeć na wystawie w budynku „S” w Gdańsku. A zupełnym zaskoczeniem było kilka prac wykonanych z chleba, w tym znak Polski Walczącej, który przygotowała grupa uczniów z Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego i Chemicznego w Gdańsku (opiekun Elżbieta Długokęcka).

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook