Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Minister, samorząd, dyrektor „oraz” czy „a” nauczyciele?

23.11.2012

Podczas I Pomorskiego Forum Edukacyjnego w sposób szczególny zwracano uwagę na sytuację nauczycieli.

Zresztą, co podkreślał prowadzący obrady Adam Krawiec – dyrektor Wydziału Edukacji UMWP, właśnie sprawy wpływu szkół na osiągane przez uczniów wyniki egzaminów zewnętrznych na Pomorzu, stanowiły jeden z głównych tematów konferencji.

Mówił o tej znaczącej roli nauczycieli prof. Edmund Wittbrodt, senator, b. minister edukacji. Co ciekawe znaczenie nauczyciela, i to szczególnie w gimnazjum, podkreślał w niedawnym artykule także prof. Mirosław Handke, osoba firmująca zmiany w polskiej edukacji z przełomu wieków. I nie chodzi o krytykę, ale szukania sposobów wsparcia dla pedagogów-wychowawców, często zbyt mocno pozostawionych samym sobie (lub zbyt krytykowanych, bo tak dzisiaj jest w modzie, jest „trendy”…).
Podczas konferencji zwracano uwagę na znaczenie dobrego przygotowania do wypełniania tych ról już w trakcie studiów, szczególnie w zakresie wiedzy pedagogicznej, psychologicznej. Koresponduje to z często powtarzanym postulatem, żeby większy akcent kłaść na praktyki studenckie, może nawet idąc w kierunku dłuższych od miesiąca staży w szkołach. Przypomina się wielką rolę szkół ćwiczeń – przy uczelniach.

Warto pamiętać, że na jedno miejsce w oświacie jest potencjalnie przygotowanych ok. 150 absolwentów wyższych uczelni. Ta „nadprodukcja” absolwentów z przygotowaniem pedagogicznym staje się swoistym kuriozum (wytłumaczalnym z perspektywy interesów uczelni, bo to najtańszy organizacyjnie kierunek studiów – bez laboratoriów, sal ćwiczeń, itd.). Ale i pułapką dla studentów tym bardziej w sytuacji, gdy rocznie przyjmie się do zawodu nauczycielskiego nie więcej niż 2% stażystów (jeszcze kilka lat temu naturalny ruch oscylował w granicach 5%). Zablokowanie miejsc w oświacie będzie trwało tym bardziej w sytuacji wydłużenia wieku emerytalnego (w ostatnich kulki latach nauczycielom zwiększono wymiar lat pracy o około 12!). To niebywały regres i jedno z największych uderzeń w nauczycieli (już nie chcę wracać np. do wątku nauczycieli nauczania początkowego w okolicach 65. roku życia, ze schorzeniami głosu, wynikających z wieloletniego stresu, itd.).

Oprócz właściwego przygotowania do bycia nauczycielem przez uczelnie, dobrego systemu praktyk w szkołach, podczas konferencji zwracano uwagę na mankamenty systemu awansu zawodowego nauczycieli. Że jest on ustawiony zbyt pod dyrektora, czy pod opiekuna stażu, tym samym ograniczając inwencję młodego stażem nauczyciela. Dyrektor placówki doskonalenia nauczycieli w Kartuzach zwracała uwagę na znaczenie odpowiednich studiów/szkoleń właśnie dla opiekunów stażystów.

Zwracano uwagę na znaczenie dobrego doradztwa metodycznego, nazywanego „przytablicowym”. Szkoła to nie teoria, ważne jest pokazywanie lekcji w praktyce, dobrych rozwiązań, które można zastosować w swojej pracy. Mówiono o znaczeniu dobrych jakościowo szkoleń, a przede wszystkim studiów podyplomowych. To ważne także dlatego, że pozwala na zmianę kwalifikacji, możliwość nauczania, czy prowadzenia innych zajęć tym bardziej w sytuacji, że następują redukcje etatów (w tym roku szacuje się, że może być zwolnionych nawet 10 tys. nauczycieli – w ub. roku zwolniono 7 tys.).

Wyrażano niepokój, że rząd planuje już w budżecie na 2013 rok ograniczyć środki na doskonalenie zawodowe nauczycieli (art. 70a ustawy Karta Nauczyciela mówi o corocznym odpisie w wysokości 1% funduszu wynagrodzeń, a chce się ten zapis „poluzować” – od 0,5 do 1%). To niedobre rozwiązanie. Lepsze jest postulowane przez „Solidarność” oświatową, aby móc te środki kumulować w kolejnych latach (żeby nie „przepadały” z końcem danego roku budżetowego). Pozwoliłoby to, szczególnie w mniejszych szkołach, gromadzić fundusz np. na dopłaty do studiów podyplomowych, które kosztują kilka tysięcy złotych.
    
W bardzo ciekawej wypowiedzi przedstawiciel Uniwersytetu Gdańskiego apelował o większe zaufanie dla nauczycieli. Wskazywał, że to warunek niezbędny dla wartości nadrzędnej, jaką jest uwolnienie inwencji, energii nauczycieli, skierowania jej na spotkania ze swymi uczniami, nie na papiery, czy potyczki z dorosłymi. A jednak tak jest, że często różne osoby, zamiast wspomagać, przeszkadzają. W tym kontekście warto sobie przypomnieć, że „minister” po łacinie znaczy: „sługa, służący”. Tylko kto o tym dzisiaj jeszcze pamięta?

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook