Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mecenas Soczyński i… marniejące prawo oświatowe

10.03.2013

Staram się, także na tym blogu, często podkreślać znaczenie człowieka w szkole – tego starszego i tego młodszego. Także, jak ważne w szkole XXI wieku pozostają relacje podmiotowe, nade wszystko w spotkaniu: uczeń - nauczyciel, uczeń – mistrz, przewodnik po świecie wiedzy i wartości.

Nawiązuję do tej uwagi w kontekście jubileuszu, jaki obchodzi w tych dniach mecenas Bogumił Soczyński, prawnik, który od lat wspiera nauczycieli, czasami dyrektorów praktycznie ze wszystkich regionów Polski. Często też wspiera formułowanie różnych opinii dotyczących prawa oświatowego, które przygotowuje „Solidarność” oświatowa. Pisuje też artykuły, interpretacje prawne do dwutygodnika „Przegląd Oświatowy”. A pisać o edukacji ciekawie, klarownie, nie jest sprawą łatwą. No ale cóż, to dobra szkoła prawna rodem z Uniwersytetu Poznańskiego.
    
I tak jest praktycznie od pocztów lat dziewięćdziesiątych. Wiedza Pana Mecenasa o oświacie, o jej przemianach, jest ogromna. Należy w mojej ocenie do niewielu osób o tak dużej znajomości mechanizmów rządzących oświatą. I trwa na tym swoistym placu boju.

Bo chociaż może nie powinno, to jednak oświata, szkoły są takim swoistym placem boju. I muszą być ludzie, którzy potrafią nazwać, także w zawiłej materii prawnej, co jest rozumną kontynuacją, co zbyt daleko idącą rewolucją. A szkoła rewolucji zbyt częstych nie znosi.
    
Ogląd mecenasa jest także ciekawy pod kątem ewolucji samego prawa. Ono ulega czasami dosyć dramatycznym zmianom. Przykładem tego jest ustawa o systemie oświaty. Ile przechodziła korekt. To był, na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, niezwykle interesujący, nowatorski w skali Europy akt prawny. Zakładający dla mnie rzecz niezwykle ważną – równowagę praw i obowiązków czterech głównych podmiotów szkoły: uczniów i rodziców – nauczycieli i dyrektorów – organów prowadzących – nadzoru kuratoryjno-ministerialnego. I niewiele z tego pozostało.
    
Z czasem prawo staje się coraz bardziej szczegółowe, próbuje opisać zbyt daleko pewne zmiany. Pamiętam swoje doświadczenia ministerialne, gdy kolejne grupy: osoby ze szkolnictwa specjalnego, integracyjnego, zawodowego, ogólnokształcącego próbowały coś tam dopisać, wprowadzić? A gdzie? Nie w rozporządzeniu MEN. Najlepiej w ustawie, co trudniej zmienić. I tak to prawo pęcznieje, rośnie, ustawa z broszury stała się książką. To zrozumiały po ludzku, ale niedobry kierunek działania.

Często zwracał na to uwagę mecenas Bogumił Soczyński. Że za dużo, za szczegółowo, żeby opierać się na ostatecznych projektach zmian i je opiniować, a nie irytować się byle propozycją. To często są takie balony próbne, kontrolowane przecieki medialne, jak zareagują ludzie w szkołach, opinia publiczna.
    
Ale doświadczenie mecenasa Soczyńskiego to także spotykanie ludzi, najczęściej mających poczucie krzywdy, czasami mobbingu. Ludzi poobijanych, dochodzących swoich praw w gąszczu różnych przepisów i układów.

Stąd też doświadczenie, ile w szkole zależy od człowieka, bo to najczęściej „ludzie ludziom gotują ten los” (za Marią Nałkowską). Piekło bywa w nas. Wtedy decyduje zawiść, miałkość charakteru, chęć tzw. odbicia. Tak, Mecenas wie, że ludzie nie zawsze są aniołami.

Czy na to jest jakaś dobra rada. Trudno ludzi, takich, jakimi są, zmienić. To jest też sprawa wychowania domowego, ale i edukacji szkolnej. Tak, bo czasami gorzej mówimy na żurnalistów, polityków, ale przecież nauczycieli, dyrektorów też kiedyś uczyli inni nauczyciele. Im więcej będzie dobrego wzoru, przykładu, takiej codziennej prawości i sprawiedliwości w ocenianiu, w przekazie wiedzy, patriotyzmu w szkole, tym większa jest szansa, że to dobro powróci. Na przykład w postaci dyrektora z ludzką klasą.

A w zakończeniu jeszcze taka myśl – pamiętajmy i korzystajmy z wiedzy, doświadczenia osób takich jak mecenas Bogumił Soczyński, Stefan Kubowicz, którzy dysponują ogromną wiedzą na temat mechanizmów funkcjonowania oświaty. Taką na pewno była nieżyjąca już Anna Radziwiłł, podobnie Irena Dzierzgowska. Wiele szacunku mam do innych byłych wiceministrów: Lecha Sprawki, Stanisława Sławińskiego, i z trochę innych ideowo formacji, ale na pewno z wielką wiedzą i doświadczeniem: Franciszka Potulskiego. Ta lista jest dużo szersza.

To jest pewien kapitał, z którego warto korzystać. Opierając się na prawie, mądrym, realnym. By potem nie spotykać się z uwagą Pawlaka, bohatera „Samych swoich” Sylwestra Chęcińskiego:, który wybierając się do sądu mówi: „Prawo, prawem, ale sprawiedliwość i tak musi być po naszej stronie”. Jeżeli już, to po naszej, czyli polskiej szkoły.

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook