Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ksiądz Jerzy Popiełuszko – duchowny, ale i nauczyciel

26.10.2014

Mijające w tym roku trzydzieści lat od chwili mordu Błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, podobnie jak świętego Jana Pawła II, uświadamiają, że nie był to tylko wielki duchowny, ale też wielki nauczyciel-wychowawca.

Nie tylko ja w sposób wręcz traumatyczny przeżyłem dni następujące po 19 października do początku listopada 1984 roku, gdy do końca jeszcze nie wiedzieliśmy, co się stało z zaginionym Księdzem. Drugi taki moment wręcz depresyjny pojawił się wiosną 1985 roku i zadziwiająca przemiana, która dokonała się w oskarżonych podczas procesu w Toruniu. Z ludzi pokornych, przybitych, stali się nagle butni i atakujący. Co im obiecano „pod celą”, jaką linię obrony-ataku wskazali ich pracodawcy? Do dziś nie wiadomo. Jeżeli jednak pobierają emerytury w wysokości 3-4 tys. zł (czyli średnio dwa razy tyle co nauczyciele), Piotrowski, Pekala, Chmielewski, żyją pod przybranymi nazwiskami, to cóż myśleć o sprawiedliwej Rzeczpospolitej?

Śmierć Księdza Jerzego miała kilka wielkich znaczeń. W wymiarze politycznym budziła z emigracji wewnętrznej uśpiony stanem wojennym naród. Nie można było już udawać, że ten system nie jest dyktaturą, że władza nie jest przede wszystkim dla utrzymania władzy. Miał też wymiar patriotyczny. Nastąpiło przebudzenie, Ksiądz Jerzy otworzył nas na historię, na polskość, na przypomnienie o obywatelskich, patriotycznych powinnościach. Że nie można być biernym, bo nas, mówiąc kolokwialnie, wykończą, wynarodowią. Miała też wymiar metafizyczny-religijny. Dzisiaj telewizja odbiera ciszę medytacji, tajemnicy, modlitwy, owego spotkania z Duchem Świętym – Bogiem. Ale to jest, to się czasami wyczuwa. Słowa: „Zło dobrem zwyciężaj”, owa dewiza Księdza Jerzego, wyznaczała pole naszych działań w sferze duchowej. A nie było to wskazanie łatwe, podobnie zresztą jak wezwanie Jana Pawła II z 1987 roku, abyśmy skupili się nad duchową przemianą naszych serc, umysłów, nad praca nad pracą. Chcieli powiedzieć, że rewolucje, jeżeli mają mieć głębszy sens i skutek, muszą zaczynać się w nas samych, opierać się na wartościach. Bez SKAŁY zasad, jest pustka.

Tu dochodzimy do przesłania Księdza Jerzego, wcześniej kapelana, obecnie patrona NSZZ „Solidarność”. Tak on, jak i JPII, byli wielkimi nauczycielami. Mieli w sobie charyzmę, nawet głos jest wtedy takim narzędziem. Ksiądz Jerzy mówił głosem dosyć cichym, jakby lekko chropawym, a jednak był słuchany. To sztuka dana tylko wielkim pedagogom, aby skupić uwagę nie tylko tzw. prymusów z czoła, ale i tych z dwudziestego rzędu. Oni to potrafili. Będąc nawet gdzie daleko w tłumie, człowiek miał wrażenie, że te słowa kapłan mówi także do mnie. Jakby był obok.

Wydaje się, że oprócz takich cech osobistych, jednak wrodzonych, ich wspólną cechą było przywiązanie do świata WARTOŚCI. Uczniowie, ludzie w ogóle bardziej identyfikują się z wychowawcami, których nauczanie oparte jest na pewnym czytelnym systemie zasad (co potem odbija się także w ocenieniu, czy w podejściu do każdego człowieka). W takich postawach jest zaproszenie do solidności, człowieczeństwa, pokory.

Oprócz owego dekalogu w sobie, drugim takim wyróżnikiem jest głęboki PATRIOTYZM, umiłowanie Ojczyzny. To się słyszy w każdym słowie Księdza Jerzego. To chyba w ogóle cecha osób urodzonych, wychowanych na rubieżach Rzeczpospolitej. My bardziej uświadamiamy sobie, jak trzeba zabiegać o przywiązanie do Macierzy, ile czyha, także sąsiedzkich niebezpieczeństw. Ziemia białostocka, Podlasie, zrodziła wielu gorących patriotów. Czyli umiłowanie niepodległości, ale i WOLNOŚCI. Wolność jako kategoria duchowa – nie od, ale do kogoś, do czegoś. Nie można się lękać, trzeba pokojowo bronić swoich racji.

Z tego nauczania płynie wiele przypomnień o znaczeniu zadań wychowawczych wobec młodych ludzi, więc także w szkołach. Wychowania, które musi być osadzone na systemie wartości, jasnych wymaganiach, aby bronić młodych ludzi przed zagrożeniem postawami relatywistycznymi, nihilistycznymi. Zarazem szkoła ma być miejscem, w którym obowiązują podmiotowe relacje między uczniem a nauczycielem. Warto tu przywołać słowa JPII, że „w wychowaniu chodzi o to, aby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem”.

Cóż, nauczyciel powinien być mądrym wychowawcą – mistrzem i przewodnikiem po świecie wartości. Powinien mieć autorytet, który wynika z osobistego przykładu, a więc bycia sobą (połączenie miłości – mądrości – skromności). Potrzebne jest też powołanie – charyzma. Nauczyciel nie może uciekać od osadzenia nauczania w historii, życia danego narodu. Nie może też uciekać od stawiania twardych i jasnych wymagań. Wreszcie dobry nauczyciel musi umieć dotrzeć do wszystkich (mówić także do uczniów z przysłowiowego 20 rzędu).

Trzeba też pamiętać, że szkoła to także radość, zdrowy styl życia, śpiew, śmiech. To też sztuka, gdy podczas powitania w Monachium JPII spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".

I być może musiało się stać tak, iż obaj ci wielcy Polacy musieli zamknąć oczy, abyśmy my mogli je otworzyć. To coś wielkiego, że w tym samym czasie, na polskiej ziemi żyło z nami dwóch tak wielkich rodaków, a nie można zapominać także o ks. kardynale Stefanie Wyszyńskim. Warto mieć tego świadomość. Jak o słowach matki Księdza Jerzego, która w czasie identyfikacji jego zwłok wyszeptała: „JA JESTEM BÓL DO SAMEGO NIEBA”. To powinno być zobowiązanie pamięci dla wszystkich.

Wojciech Książek


Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook