Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jeden słuszny podręcznik, jeden słuszny przywódca…

11.02.2014

Poznając propozycje wprowadzenia do pierwszych klas szkół podstawowych jednego podręcznika mimowolnie nasuwały się wspomnienia czasów owego jednego słusznego podręcznika, jak jednego słusznego wodza, itd…

Zadziwiające są propozycje rządowe (bo to nie tylko szefowa MEN, ale sam Premier o tym mówił). Samej idei trudno odmówić słuszności. Trzeba ocenić pozytywnie chęć obniżenia kosztów podręczników szkolnych dla uczniów. Chodzi jednak o szczegóły.

Odnosi się wrażenie, że nie jest to propozycja systemowa tym bardziej, że pozostało tylko kilka miesięcy do rozpoczęcia roku szkolnego. Rodzi obawy, że jest to działanie doraźne, obliczone bardziej na efekt propagandowy, chęć zminimalizowania napięć, które występują w związku z wprowadzeniem od 1 września 2014 roku obowiązku szkolnego dla sześciolatków (wchodzi do systemu część urodzona w pierwszej połowie 2008 roku).

A już w 2008 roku ówczesna minister Katarzyna Hall zapowiadała bezpłatne komplety podręczników dla sześcioletnich uczniów. I tak minęło – bez konkretnych działań – kilka latek… W międzyczasie, w 2010 roku, była jeszcze deklaracja zakupu laptopa dla każdego gimnazjalisty. I gdzie te cuda-wianki? Ile ten Rząd może jeszcze składać zapowiedzi? A raczej, odwracając pytanie, ile jeszcze będziemy chcieli w to wierzyć, dawać się zwodzić?

Podobnie obecnie. Kto napisze dobry podręcznik, porządnie zrecenzowany, skorygowany w ciągu…. 4. miesięcy (bo zgodnie ze stosownym rozporządzeniem nauczyciele muszą do 15 czerwca przekazać uczniom i ich rodzicom informację, jakie będą obowiązywać od nowego roku szkolnego…).

Ponoć jest już w Sejmie projekt nowelizacji art. 22 ustawy o systemie oświaty (prace rządowe trwały bodajże… kilka dni), który ma stanowić, że MEN zleca podręcznik „DOPUSZCZONY Z MOCY PRAWA”. Koniec dyskusji. Kropka. To są zapisy jak z jakiejś dyktatorskiej bananowej republiki. Czy tak chcemy być traktowani?

Rząd niby liberalny, szanujący zasady rynku, konkurencji, a tu przykład gospodarki centralnie sterowanej w najczystszej postaci (ideolog ekonomii socjalistycznej Hilary Minc pewnie się raduje zza grobu). Gdyby jeszcze na podorędziu był taki podręcznik, jakim kiedyś był elementarz państwa Falskich… Ma go opracować Ośrodek Rozwoju Edukacji, który do tej pory… bodajże nie wydał żadnego podręcznika… Żyjemy w coraz bardziej fikcyjnej rzeczywistości, gdzie nie szanuje się prawa, autonomii programowej szkół, nauczycieli (podstawy programowe dają im taką możliwość, co też trzeba uwzględnić w podręcznikach).

Jest też pytanie o koszt. Co na to samorządy terytorialne? Obawy budzi brak precyzyjnego określenia kosztów i źródła finansowania tego zadania, co może w konsekwencji po raz kolejny obciążać budżety organów prowadzących. Mowa jest o kwocie 10 mln zł na sam podręcznik. To kwota zdecydowanie niedoszacowana.   

Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem na najbliższy rok szkolny byłoby w pierwszej kolejności rozszerzenie programu „Wyprawka szkolna”, podnosząc zdecydowanie próg dochodowości na dziecko w rodzinie (problem nie dotyczy tylko klas pierwszych szkół podstawowych), a także uwzględniając podmiotowość szkół, nauczycieli-wychowawców w tym zakresie (podnosząc próg 5% na inne sytuacje rodzinne). Warto też wrócić do rozwiązań z czasu tak ośmieszanego później rządu Jarosława Kaczyńskiego, gdzie w ówczesnym MEN-ie powstawały propozycje ograniczenia wyboru podręczników do liczby nie większej niż 3 dla danego poziomu edukacyjnego.

Czyli, jak kiedyś mówił Edward Stachura, dać czasowi czas, nie działać w pośpiechu, porządnie przygotować i podręcznik, i mechanizmy prawne jego przekazu uczniom, którzy rzeczywiście tego potrzebują.

Ps. Przy okazji, zwracając uwagę na napięcia, jakie wywołuje sprawa obowiązku szkolnego od sześciolatków, warto rozważyć wdrożenie rozwiązania niemieckiego, zakładającego, że ten obowiązek dotyczy dzieci kończących szósty rok życia do 30 czerwca danego roku (we Włoszech do 31 sierpnia danego roku). Co ważne, przyjęcie takiego kompromisowego rozwiązania nie burzyłoby obecnego planu, w myśl którego od 1 września 2014 roku obowiązek szkolny obejmuje właśnie dzieci urodzone w pierwszej połowie 2008 roku. Byłby więc czas do przyszłego roku szkolnego, aby zmienić stosowne zapisy w ustawie o systemie oświaty.


Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook