Jedynie prawda jest ciekawa

Jakie jest miejsce nauczycieli w społeczeństwie?

14.12.2014

Tak dosyć niespodziewanie doszedłem do odcinka blogu nr 100. Z tej to okazji chciałbym zapisać kilka uwag o sytuacji nauczycieli, bez których, jak bez uczniów, nie ma szkoły.

Przyczynkiem do tych uwag są niedawne badania ocen sytuacji w zawodzie przez samych nauczycieli. Wynika z nich, że aż 80% polskich pedagogów negatywnie ocenia swój status zawodowy. Jakże odmienne jest to widzenie edukacji od opinii o szkole z okresu międzywojnia, którą wypowiedział prof. Andrzej Chojnowski („Uważam Rze” – Historia” - 2/2012): „II Rzeczpospolita zostawiła też głęboko zakorzenione przeświadczenie o ogromnym znaczeniu edukacji. I nie chodzi tylko, a nawet przede wszystkim, o korzyści materialne, jakie może przynieść wyższe wykształcenie, ale o wartość samą w sobie, jaką stanowi światły człowiek. (…) Powszechny  był wówczas szacunek dla pewnych zawodów inteligenckich, a zwłaszcza dla nauczyciela, wychowawcy kolejnych generacji. Nawet profesorowie wyższych uczelni szli uczyć w szkołach, aby najlepiej przygotować do życia i pracy ten skarb, jakim jest młodzież. W okresie komunizmu, niezależnie od tego, że oświata stała się bardziej masowa, to przeświadczenie zabito”. 

Te słowa o znaczeniu edukacji, ale też szacunku społeczeństwa do szkoły i nauczycieli – wydają się kluczowe. Bo szkoła nauczycielem stoi. Ważne, aby w szkołach pracowali dobrzy nauczyciele wykonujący rzetelnie swoją pracę. Aby panował odpowiedni klimat wokół szkół. 

Jeżeli chcemy, aby proces edukacji polegał na podmiotowych relacjach nauczyciela, uczniów i rodziców, to musimy poważnie traktować wszystkich. Nauczycielom w szkole dzisiaj nie jest łatwo. Tak naprawdę ich podstawowe pytanie i przygotowanie dotyczy tego, jak podczas praktycznie każdej lekcji być wiarogodnym dla uczniów. Być i przewodnikiem po wiedzy, ale też wychowywać, pokazywać, jak żyć, jak czuć dumę z bycia Polakiem. Uczeń to żywy człowiek, podmiot. Jak te oddziaływanie pedagogiczne godzić z pytaniem: zostanę zwolniony, czy będę mógł dalej pracować, i jak długo, gdy czas emerytalny przesunięto o prawie 12 lat? Nie wolno w szkole, podobnie jak w rodzinach, mnożyć stresu, a dotyczy on także sfery programowej – częstych zmian podręczników, warunków egzaminów, itd. Warto pamiętać, że w działalności edukacyjnej sfera psychologii jest niezwykle ważna. 

Nieszczęściem jest to, że coraz mniej myśli się dziś w kategoriach racji stanu. Jeżeli przyjmie się, że tą racją jest edukacja, wówczas łatwiej dokonać pewnych wyborów i określić priorytety. I to jest zadaniem różnych władz, także opinii publicznej. Nie atakować szkoły, ale widzieć jej cywilizacyjne znaczenie. Z tego punktu widzenia nauczyciel nie może być traktowany jak wymienne rękawiczki. Trzeba pamiętać, że bez wartości, zaufania, szacunku, szkoła, jak człowiek, obumiera.
Problemy problemami, innowacje innowacjami, ale tak naprawdę istotą jest codzienny wysiłek nauczycieli-wychowawców. I on ma miejsce. Ministrowie się zmieniają, podobnie jak programy, wytyczne – czasami na granicy nierozumności. A nauczyciel? Trwa. Uczy. Wychowuje. Obserwuje, pomaga powierzonym mu dzieciom, młodzieży. Jak lekarz. Tak było i tak pozostaje. Jak zwyczajna nauka pisania, czytania, liczenia.

 
Niestety, w ostatnim czasie obserwujemy, zmienny, ale jednak proces degradacji pozycji nauczyciela w polskiej szkole. I ona, i on ma być inny. Ten proces społecznej degradacji uwidacznia chociażby podejście do uprawnień emerytalnych, do ustawy Karta Nauczyciela, czy zmian programowych. Towarzyszy temu zorganizowany atak medialny. Dziennikarze, zapomniawszy, kto ich często uczył podstaw dobrego pisania, czy etyki zawodowej, wyżywają się na szkole, nauczycielach. Bo takie jest zapotrzebowanie, bo tak jest „trendy”. Żadnych zahamowań, żadnej autorefleksji, że trudno być nauczycielem małych dzieci, wuefistą w wieku 64-66 lat. Kogo dzisiaj obchodzi sterany drugi człowiek...  

Byłoby dobrze, aby różni krytycy szkoły, nauczycieli, stanęli przed zadaniem zainteresowania uczniów literaturą, kulturą, owym „oknem życia”. Jak do nich dotrzeć? Jak otworzyć? Co przygotować na następny dzień? Co na cykl semestralny, roczny, trzyletni? Czy oceniając tak a nie inaczej, nie krzywdzi się kogokolwiek? Co ma się powiedzieć rodzicom? Co czuje nauczyciel po kilku godzinach lekcji? Co z jego głosem, koncentracją, nerwami? Czy jest w stanie zawsze pomóc uczniowi w odpowiedzi na pytania: Kim jest? i Jak ma żyć? Czyli mówiąc inaczej: dać mu świadomość KORZENI i przypiąć SKRZYDŁA, oczywiście pamiętając o głównej roli rodziców. To są dylematy.

Ważne są komputery, płyty kompaktowe do nauki języka, sieć internetowa łącząca z biblioteką, ostatnio, w ramach programu e-dzienniki, wprost z rodzicami, ale to wszystko jest dodatkiem, jakby didaskaliami. Najważniejsze jest to COŚ, co się pojawia między uczniem a nauczycielem, jego przewodnikiem i mistrzem. Dobrze, gdy jest na swój sposób mądry, bo ma przekazywać wiedzę, na swój sposób osadzony w życiu, bo ma przekazać pewne umiejętności, ale też ma być wyciszony, prawy, otwarty – bo kształtuje osobowość młodego człowieka. Musi mieć coś jeszcze, jakiś błysk w oku, jakieś zdolności – zainteresowania dodatkowe. 
Dlatego pomagajmy usuwać bariery, które mogą zakłócać kontakt nauczyciela z uczniem i jego otoczeniem. Róbmy wszystko, żeby z chęcią chciało się im przychodzić do szkoły. Szkoły szacunku dla młodych i dorosłych, szkoły uczuć: przyjaźni, koleżeństwa. Szkoły rozbudzającej ciekawość poznawczą, jakieś indywidualne zainteresowania. Szkoły ciekawych turniejów, zabaw. Szkoły dzieci najedzonych, w miarę dobrze ubranych. Szkoły z dentystą leczącym zęby, panią pielęgniarką i dochodzącym lekarzem – uczących zasad higieny ciała, a więc i duszy (bo cóż to za dusza w brudnym, chorym ciele). Szkoły tolerancji dla niepełnosprawnych, dla „obcych”. Szkoły z przejrzystymi wymaganiami, z ciekawą bazą dydaktyczną, nauczycielami odpowiednio przygotowanymi ale i wynagradzanymi tak, że nie muszą przeżywać niepokoju o swój materialny byt.

Czy to jest możliwe? Czy każda szkoła ma takie otwarcie-okna? Może mieć. Wiele takich szkół widziałem. I wspierając – a broń Boże nie przeszkadzając – róbmy wszystko, aby było ich jak najwięcej. Starając się o to, musimy mieć świadomość, że właśnie w szkołach toczy się codzienne zmaganie o przyszłość Polski. A bez nauczycieli to się nie uda.

Ps. A jako że to numer setny blogu, dziękuję Redakcji tego portalu za umożliwienie przestawiania tu swoich uwag, refleksji. To ważne, że przez to forum wymiany myśli, staracie się Państwo zapewnić możliwość poznawania różnych racji. Wtedy mniej ma się poczucia osaczenia przez propagandę, tzw. pijar. A czuje się te szwy manipulacyjne w obecnej Polsce…Oj, niestety, czuje…


Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook