Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jaka pozycja nauczyciela w polskiej szkole?

03.09.2012

Przed nami kolejny rok szkolny. Oprócz uczniów, dla których stworzono szkoły (warto ministerstwu, organom prowadzącym pamiętać o tej „oczywistej oczywistości”), uczyć ich będzie około pół miliona nauczycieli.

W ostatnich tekstach starałem się określić potrzeby stanu nauczycielskiego. Kolejnym, niezwykle ważnym obszarem ciągłej uwagi i przekształceń, jest system szeroko rozumianego kształcenia ustawicznego nauczycieli. Nauczyciel, tak jak lekarz, powinien kształcić się, doskonalić swoją wiedzę, mistrzostwo w zawodzie, praktycznie przez cały czas swojej kariery zawodowej. Początek tych działań trzeba widzieć już w kształceniu przez szkoły wyższe, które wstępnie formują kandydata do zawodu nauczycielskiego (szczególny akcent na dobre przygotowanie przyszłych nauczycieli kładzie się w niedalekiej Finlandii, gdzie uczniowie uzyskują najlepsze w Europie wyniki nauczania).

Zasadę tę potwierdza prof. Józef Rusiecki, zauważając, że bez zapewnienia nauczycielom należytego wykształcenia, dobrych warunków pracy oraz bytowania w życiu codziennym, nie można oczekiwać dobrych nauczycieli oraz dobrej szkoły. Zwraca też uwagę, że w czasie, gdy spełniano te warunki, w szczególności w okresie Komisji Edukacji Narodowej i w okresie międzywojennym, podnosił się poziom naukowy i moralny nauczycieli.

Myśląc o sylwetce absolwenta wydziałów pedagogicznych wyższych uczelni, tak naprawdę trzeba zacząć od zadbania o odpowiedni nabór na te kierunki. Nie powinno tu być wyborów przypadkowych. Powinna je poprzedzać odpowiednia preorientacja do zawodu dokonywana jeszcze w szkole ponadgimnazjalnej (stąd tak ważny jest postulat właściwego doradztwa zawodowego), głównie w okresie przedmaturalnym w liceach ogólnokształcących. Już wówczas, dla przykładu podczas zajęć fakultatywnych, korzystając z tzw. godzin do dyspozycji dyrektora, uczniowie mogliby uzyskiwać usystematyzowaną wiedzę psychologiczną, pedagogiczną, samemu próbować działań praktycznych w tym obszarze. Formą taką może być uczestnictwo na zasadzie wolontariatu w organizacji i prowadzeniu zajęć z dziećmi z domów dziecka, ośrodków dla niepełnosprawnych, pomocy w prowadzeniu obozów wypoczynkowych, itd. Mogłyby w ogóle powstawać jeszcze w liceach oddziały lub grupy o takim nachyleniu profilowym.

Niestety, obecnie czasami wybór uczelni pedagogicznej ma charakter okazjonalny, stąd bywa przyczyną dokonywania przypadkowych wyborów studiów, przez co ma wpływ na tzw. selekcję negatywną. Właśnie niewłaściwa orientacja zawodowa i zbyt rutynowy system naboru na wyższe uczelnie kształcące przyszłych nauczycieli powodują, że nie zawsze studenci szkół kształcących nauczycieli mają predyspozycje do tego zawodu. Jedną z przyczyn negatywnej selekcji do zawodu nauczycielskiego jest również to, że część młodzieży wybiera ten zawód, sądząc, iż łatwiej dostać się na studia nauczycielskie lub że w tym zawodzie łatwiej będzie dostać pracę. Z drugiej strony niemała część zdolnej młodzieży unika kierunków nauczycielskich, mimo posiadanych predyspozycji do pracy w tym zawodzie. Zraża ją niski prestiż zawodu nauczycielskiego, który jest wynikiem skromnego statusu materialnego tej grupy zawodowej.

Co ważne, a różnie z tym bywa, oferta wyższych uczelni w zakresie kierunków nauczycielskich powinna w wyraźny sposób uwzględniać aktualne potrzeby szkół. Postulat ten wynika ze swoistej „nadprodukcji” kandydatów do zawodu nauczycielskiego. Łączna liczba studentów na kierunkach pedagogicznych (niestety, w większości na różnych formach studiów zaocznych) przekracza 100 tysięcy, gdy tymczasem radykalnie maleje rynek pracy w oświacie (obecnie na jeden wolny etat nauczycielski przypada… ok. 150 magistrów z przygotowaniem pedagogicznym…). Do tej pory rocznie potrzeba było około 5 – 7 tysięcy nowych nauczycieli, obecnie zaś dużo mniej.  
    
Wiąże się z tym niezwykle złożony problem jakości studiów wyższych na kierunkach nauczycielskich. Bardzo plastycznie stan ten przedstawił prof. Zbigniew Kwieciński, pokazując, jak jakościowo dyplom magisterski może być dyplomowi nierówny. W myśl tego mechanizmu: „przeciętny absolwent studium nauczycielskiego w miasteczku X podejmuje dwuletnie studia licencjackie w wyższej szkole prywatnej w byłym mieście powiatowym N, następnie dostaje się na roczne studia magisterskie w filii uniwersytetu Y, ulokowane wciąż w pobliskim mieście N, i oto po pięciu latach ma dyplom magistra tej samej dyscypliny zdobyty na pełnych stacjonarnych studiach w Uniwersytecie Warszawskim, Jagiellońskim czy Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, choć wymiar godzin, kadra, stopień trudności, biblioteka nie te... (...) Tak zatem możemy mieć do czynienia na wielką skalę z dobrze już znanym i opisanym w ekonomice i socjologii oświaty procesem inflacji jakości wyższego wykształcenia”.
 
Potwierdza ten stan, szczególnie jeżeli chodzi o zaniżoną jakość studiów zaocznych, prof. Aleksander Nalaskowski. Przestrzega, że z tego może zrodzić się kandydat na nauczyciela pełen kompleksów, bezradności i różnych fobii, ze skłonnością do izolacji i pretensjami do wszystkich o wszystko i niemal zawsze. Autor publikacji „Nauczyciele z prowincji u progu reformy edukacyjnej” konstatuje dalej, że częsta jest wśród nauczycieli, którzy ukończyli studia wyższe, duża ignorancja w sferze stosowania dostępnych i znanych metod badawczych. „Socjogram, ankieta, analiza źródeł i dokumentów, test, pomiar dydaktyczny, to często czary-mary dla zawodowych pedagogów. To z kolei czyni ich poniekąd emigrantami we własnym kraju, gdyż nie są w stanie nawiązać dialogu z otaczającym światem, nie znają jego języka, przestają go rozumieć, unikają sytuacji konfliktowych, do których rozwiązywania winni być przecież przygotowani”.
    
Wiąże się z tym problem odpowiedniego wzoru, jakim dla studentów powinna być kadra nauczająca na wyższych uczelniach. Od ich poziomu etycznego, umiejętności przekazywania wiedzy merytorycznej i pedagogicznej zależy odpowiedni start zawodowy przyszłych nauczycieli. Problem jest podobny do wzoru, jakim z kolei bywają często dla młodych nauczycieli ich pedagodzy z okresu edukacji szkolnej.
Z uwagi na autonomię wyższych uczelni oraz coraz szerszy proces włączania się w kształcenie na kierunkach pedagogicznych wyższych szkół niepublicznych, wyjściem docelowym wydaje się określenie niezbędnych standardów wymaganych przy kształceniu nauczyciela danej specjalności (co już występuje i system odpowiedniej kontroli ich wypełniania).
    
Oferta wyższych uczelni powinna w sposób elastyczny wprowadzać w wariantowość pedagogicznego myślenia, stanowisk metodologicznych i światopoglądowych, humanizacji procesu kształcenia studentów oraz przestrzegania wielości dróg dojścia do zawodu nauczycielskiego. Powinna kształtować umiejętności organizacji samokształcenia i własnego „warsztatu pracy”, przygotowania do zmian w wychowaniu, w świecie wartości, celach życiowych i postawach młodzieży. Ważne jest też stwarzanie sytuacji dla kształtowania wśród studentów umiejętności poznawania młodzieży, prowadzenia dialogu i negocjacji oraz liderowania jej.     

W palecie różnych zajęć student powinien poznać istotę wewnątrzszkolnego i zewnętrznego systemu oceniania, zasad tworzenia programów wychowawczych szkoły, wykorzystywania pracowni komputerowej do prowadzenia zajęć, czy też bliższa znajomość różnych deficytów rozwojowych uczniów. Pozwoli to bowiem na lepszy kontakt z uczniami czy pracę w systemie integracyjnym, np. z uczniami z wadami wzroku, słuchu, upośledzeniem umysłowym. Zdaniem prof. Ireneusza Białeckiego, studenci, niestety, przygotowani są z reguły do nauczania jednego przedmiotu. Kształcenie nauczycieli obejmuje przygotowanie kierunkowe (historia, biologia, itp.) oraz przygotowanie zawodowe (psychologia, pedagogika, dydaktyka przedmiotu kierunkowego) często bez ukazania szerszego horyzontu potrzeb edukacji w zmieniającej się szkole.
Oczywiście, przytoczone uwagi nie oznaczają, że nauczycielowi nie jest niezbędna wiedza przedmiotowa. Nie może ona być jednak tylko wiedzą encyklopedyczną, konieczne jest też ukazanie różnych związków pomiędzy różnymi informacjami - faktami z danej dziedziny. Musi być także uzupełniana o odpowiedni zakres wiedzy ogólnej, a także profesjonalnej, która zwiększa efektywność procesu nauczania. Trudno bowiem wymagać odpowiednio wysokiego wykształcenia uczniów, gdy takiego poziomu nie prezentują uczący ich nauczyciele.

To tyle jeżeli chodzi o ofertę studiów wyższych w zakresie przygotowania młodych ludzi do zawodu nauczycielskiego. O różnych formach doskonalenia, szlifowania swego mistrzostwa zawodowego już w trakcie kariery nauczycielskiej – w następnym odcinku.

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook