Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jak dotrzeć z historią do młodzieży?

09.11.2012

Ostatnio byłem w Chełmnie Pomorskim podczas obchodów trzydziestej rocznicy powołania tzw. obozów wojskowych funkcjonujących od początku listopada 1982 roku do lutego 1983 roku. Było to na tyle ciekawie zorganizowana uroczystość, że warto zwrócić na nią więcej uwagi.

Zacząć jednak należy od wyjaśnienia, że obozy te były wybiegiem władz stanu wojennego w Polsce, aby móc skoszarować, czyli tak naprawdę odizolować pewną grupę mężczyzn do trzydziestego piątego roku życia. Z jednej strony mówiono o normalizacji, o zwalnianiu osób z internowania, z drugiej strony taki sprytny zabieg. Sprytny, bo praktycznie nie można było rezerwiście odmówić powołania na ćwiczenia, tym bardziej w trakcie obowiązywania reguł prawa z czasu stanu wyjątkowego (stąd mówi się o tych obozach jako o „inteligentnym internowaniu”). A władzy zależało tym bardziej, gdyż na 10 listopada 1982 zapowiadany był strajk generalny. Na samym Pomorzu było kilka takich miejsc odosobnienia, gdzie koszarowano rezerwistów w sile od około 80 do 150 osób w danej jednostce (w tym pracowników ze Stoczni Gdańskiej, Tczewa, Słupska). Jedna z nich była zlokalizowana w Chełmnie Pomorskim, stąd to miejsce spotkania.
Z dużym zaciekawieniem (ot, skrzywienie zawodowe) patrzyłem na sprawy organizacyjne, w tym włączenie uczniów szkół. Po złożeniu kwiatów pod Pomnikiem „Chałminiaków 1982” przeszliśmy do budynku jednej ze szkół ponadgimnazjalnych. Tam odbyła się druga część. Oprócz gości, uczestników tamtych wydarzeń, w spotkaniu brały udział klasy z kilku szkół prowadzonych przez powiat chełmiński.

Podczas tej części były tylko trzy wystąpienia. Rozpoczął ciekawym wykładem przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej (stąd i moja wiedza na ten temat). Po nim zabrał głos uczestnik tamtego skoszarowania oraz mieszkanka Chełmna, która była jednym z organizatorów pomocy dla rezerwistów. Każda z wypowiedzi, i dobrze, miała swoją emocjonalną temperaturę, jak przywołanie słów, że „naród bez historii jest jak roślina bez korzeni”.

Na tym skończyła się część wspólna. Zaczęły się trzy spotkania panelowe (warsztatowe), gdzie młodzi ludzie mogli już w mniejszych grupach zadawać pytania, bliżej poznawać ten fragment najnowszej historii Polski. Po tej części były jeszcze wręczenia odznaczeń, wystąpienia, ale i dla młodych ludzi pozostawiono coś na finał. Zostali zaproszeni na koncert i to grupy muzycznej, która pewnie trafiała w wiele ich obecnych gustów.

Opisuję ten mechanizm włączenia młodych ludzi, bo wart jest upowszechnienia. Szczególnie to, że organizatorzy maksymalnie starali się ograniczyć czas wystąpień, tzw. gadających głów. To bywa trudne w odbiorze. Ciekawe była owa propozycja warsztatów (oraz wystawy o stanie wojennym, sklepik z pamiątkami). To pozwalało na bliższy kontakt, możliwość zadania pytania, spojrzenia sobie w oczy, przekazania takiej niewymuszonej dobrej energii (w dwie strony).

Gratulacje ludziom ze Stowarzyszenia Osób Internowanych „Chełminiacy 1982” za taki pomysł organizacyjny. Gratulacje dla władz miasta i powiatu chełmińskiego za poparcie tych działań. Gratulacje dla IPN-u za prace badawcze nad różnymi fragmentami najnowszej historii Polski, w tym nad losem owych „inteligentnie internowanych”.

Ciężka musiała być sytuacja osób, które dla przykładu w Chełmnie były skoszarowane przez owe trzy miesiące… pod namiotami, których wyzywano od „solidaruchów”. Jest jakąś ironią sytuacja, że oficerowie polityczni, którzy robili im przysłowiowe „pranie mózgów”, pewnie dzisiaj – w wolnej Polsce – pobierają około 3-5 tysięcy zł emerytur, dużo większych od tych, których próbowali indoktrynować (część z nich pewnie musi pracować do 67 roku życia, bo i ten „luksus” nam zafundowano).

A sam chodziłem ulicami Chełmna żyjąc trochę wspomnieniami. Tam bowiem od września 1981 do maja 1982 roku odbywałem część rocznej służby wojskowej po studiach (po okresie unitarnym w Pile). Miałem tam swoje wzloty, swoje problemy i frustracje związane ze stanem wojennym, ale to już temat na inna opowieść. Miasto, okolice pozostają przepiękne. I nawet kominy z fabryki celulozy z drugiej strony Wisły, od strony Świecia, już mniej dymią.  

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook