Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gry wokół Karty Nauczyciela

12.07.2012

Mimo czasu wakacyjnego, a może właśnie dlatego, trwają prace przygotowawcze do rozmów w sprawie zmian w Karcie Nauczyciela.

To już nowa, świecka tradycja ostatnich lat, że ważne sprawy oświatowe podejmowane są w czasie ferii letnich. Jakby nie było wystarczająco dużo czasu w ciągu roku szkolnego. Jakby chciało się coś ukryć. I owe pytania, i same słowo „jakby”, tak sparodiowane w filmie „Dzień Świra” Marka Koterskiego, wydają się dzisiaj jednymi z największych problemów.
Bo strony siadające do rozmów: rządowa, samorządowa, związkowa, nie mają do siebie zaufania. W tej aurze podejrzeń, nieufności istnieje obawa, że jakiekolwiek otwarcie na zmiany grozi lawiną, a w ostateczności likwidacją dokumentu, który reguluje status nauczycieli. Tak więc dożyliśmy czasów, gdy strony negocjacji podchodzą do rozmów jak do stołu pokerowego i to z podejrzeniem o znaczenie kart. Podobna atmosfera przysłowiowego rancza ma miejsce także na niższych poziomach zarzadzania. To źle wróży polskiej oświacie. Bo konieczne jest podmiotowe traktowanie nauczycieli, którzy potem oddają to w swojej pracy z młodymi ludźmi. Potrzeba dużej wrażliwości i szukania różnych rozwiązań, tak aby uwzględnić również to, co będzie się działo już za dwa lata i kolejne lata (sześciolatki w szkole).
Skąd ta nieufność? Wydaje się, że głównie dlatego, iż rząd nie przedstawił w ostatnich latach klarownej STRATEGII EDUKACYJNEJ. Nie inicjuje się poważnej debaty na temat roli polskiej edukacji, miejsca szkoły, nauczyciela-wychowawcy w naszym rozwoju cywilizacyjnym. Nie ma tak ważnego DIALOGU, pozyskiwania różnych stronnictw politycznych (także partii opozycyjnych, bo oświata nie powinna być łupem wyborczym), związków zawodowych, stowarzyszeń rodziców, środowisk naukowych. Dominuje prowizorka.
W tej aurze zawieszenia, doraźności łatwiej rządzącym podejmować decyzje praktycznie ad hoc. Ta metoda a raczej jej brak pozwala także na żonglowanie środkami budżetowymi przeznaczanymi na oświatę. W tym roku damy tyle, w przyszłym w ogóle nie przeznaczymy środków np. choćby na minimalne wzrosty wynagrodzeń nauczycieli. Ucieka się od wypracowania systemu. W to miejsce uruchamia się różne zabiegi pijarowskie, akcje medialne co i rusz atakujące w ostatnich latach szkoły (zapominając, że nie tylko dom, ulica, ale właśnie szkoła, nauczyciele uczyli owych dziennikarzy składać poprawnie zdania…).
Co ciekawe, tę metodę w zaskakujący sposób przejęły samorządy terytorialne, główny organ prowadzący polskich szkół. Zadziwiające jest ich często gwałtowne działanie przez zwalnianie nauczycieli, zamykanie szkół, atak na pensum nauczycielskie, urlopy na poratowanie zdrowia bez głębszej refleksji, że głównym problemem jest zbyt niska subwencja na zadania oświatowe. Czyli inny adresat. Samorządy dokładają, rodzice dopłacają, ale to nie jest system. I nie nauczyciele są tu winni, nie powinni być traktowani jak wymienne rękawiczki.
Wszyscy musimy pamiętać, że bez wartości, zaufania, szacunku, szkoła, jak człowiek, obumiera. Wszystko staje się bieżącą grą. Nie wolno się z tym godzić. Tu tak naprawdę nie chodzi tylko o „Kartę Nauczyciela” ale o przyszłość. Polskie mieć, ale i być.

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook