Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gimnazja dla wszystkich, czy którzy chcą? (5)

11.04.2014

Przedstawiam ostatnią - z pięciu - część uwag związanych z funkcjonowaniem gimnazjów w polskim systemie edukacyjnym. Przypominam, że podjąłem ten temat, bo wywołuje szereg bardzo różnych ocen.

Powtarzającym się zarzutem jest niewłaściwy klimat wychowawczy, postawy agresywne u uczniów. Tu rodzą się kolejne pytania.

1. Czy dokonuje się monitoringu-analizy, także w oparciu o dane policji, straży miejskich, jak przedstawia się sprawa przemocy w szkołach, w tym w gimnazjach?

W samej gminie Warszawa-Centrum w 1997 roku policja interweniowała w szkołach około 1 500 razy w sprawie wymuszeń, picia alkoholu, zażywania narkotyków. Czyli nieprawdą jest to, iż przed wprowadzeniem gimnazjów, szczególnie w tzw. podstawówkach, była taka sielanka. Świat gospodarki rynkowej, przemiany cywilizacyjne nie stawały przed bramami polskich szkół.

2. Czy nie należy rozważyć zmiany w zapisie konstytucyjno-ustawowym OBOWIĄZKU SZKOLNEGO i OBOWIĄZKU NAUKI do 18 roku życia?

To drugie pytanie jest w moim przekonaniu kluczowe. Zdjęcie obligatoryjności uczęszczania i ukończenia gimnazjum, podobnie jak w reformie jędrzejewiczowskiej, zmieniłoby nastawienie i postawy gimnazjalistów. Inna atmosfera międzywojennego gimnazjum wynikała z faktu, iż trafiała tam młodzież z wyboru, nie zaś, jak obecnie, w związku z obowiązkiem szkolnym zapisanym w Konstytucji (w art. 70 czytamy „Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa”). Zaś w ustawie o systemie oświaty (art. 15-17) zapis ten jest uszczegółowiony. Określa, iż OBOWIĄZEK SZKOLNY trwa do ukończenia gimnazjum, zaś OBOWIĄZEK NAUKI do 18 roku życia.

W moim przekonaniu warto rozpocząć dyskusję na ten temat tym bardziej, gdy młodzież będzie kończyła gimnazja nie w siedemnastym, a w szesnastym roku życia, gdy do systemu szkolnego wejdą obowiązkowo dzieci sześcioletnie. Ile problemów zdjęto by z tych szkół, gdyby młody człowiek, a czasami i jego rodzice, mieli świadomość, że szkoła może powiedzieć: „koniec – do widzenia”. I to nie z uwagi na rejonizację i ów obowiązek szkolny, uczeń trafi do gimnazjum w sąsiedztwie, stwarzając czasami podobne problemy wychowawcze, ale dla przykładu do klas uzawodowionych, czy może jeszcze bardziej rozwiniętej ścieżki kształcenia zawodowego (podobnie jak na przykład w Niemczech). To jest pytanie, czy chcemy iść w kierunku bardziej elitarnego wymiaru szkoły publicznej, porządnego wykształcenia ogólnego. To oznaczałoby pewną rewolucję, ale być może niezbędną.

Zastanawiają bowiem owe negatywne opinie o gimnazjum. Są w pewnej sprzeczności do wyniki testów dla piętnastolatków (tzw. badań PISA), gdzie w Polsce obserwuje się ich wzrost, także z umiejętności matematycznych. Co ciekawe, jak mówi prof. Mirosław Handke (szef resortu edukacji w czasie, gdy wprowadzane było gimnazjum), kilka razy w ostatnich latach odpowiadał na pytania ekspertów edukacyjnych z różnych krajów świata, zaskoczonych pozytywnymi efektami tej zmiany w Polsce. Stąd rodzą się pytania:

3. Jak poprawić społeczny odbiór gimnazjów?

4. Czy nie jest potrzebna kampania medialna na rzecz lepszego odbioru gimnazjów, neutralizacji negatywnych stereotypów?

No właśnie. Trzeba umiejętnie poprowadzić dialog, aby przekonać autorów programów likwidacji gimnazjów do zachowania spokoju, rozpoczęcia szerszej debaty na ten temat, wspólnego zastanowienia się, co należy poprawić, ewentualnie zmienić. Są też pytania o inny model, na przykład żeby gimnazjum było czteroletnie, i w nim zakończyć cały cykl kształcenia ogólnego, nie zaś po pierwszej klasie liceów czy techników. Zlikwidować często najprościej. Potrzeba tu rozwiązań pilotażowych, symulacji demograficznych, analiz porównawczych z systemami edukacyjnymi w innych krajach europejskich, by nie dokonywać kolejnej systemowej rewolucji w oświacie.

Wojciech Książek

Wykaz postulatów poprawy sytuacji w gimnazjach przedstawia się więc następująco:

1. Mniejsza liczebność uczniów w oddziałach gimnazjalnych.

2. Odejście od gimnazjów tzw. molochów.

3. Potrzeba tworzenia zespołów: gimnazjum + szkoła ponadgimnazjalna, a więc i zaoferowanie konkretnej pomocy legislacyjnej w zawieraniu stosownych porozumień gmin z powiatami.

4. Dofinansowanie gimnazjów (m. in. na ich doposażenie, poszerzenie oferty zajęć wyrównawczych i dla uczniów zdolnych, zapewnienie dożywiania, opieki lekarsko-stomatologicznej).

5. Zatrudnienie, często w zdecydowanie w większym niż do tej pory zakresie, nauczycieli specjalistów: pedagogów, psychologów, socjoterapeutów, doradców zawodowych.

6. Tworzenie pozabowodowych gimnazjów prozawodowych – przysposabiających do pracy.

7. Zapewnienie ciekawej poznawczo oferty programowej gimnazjum,

8. Zagwarantowanie systemu oceniania, który będzie promował postawy wewnątrzszkolne, nie tylko wyniki tzw. testów zewnętrznych.

9. Wspieranie nauczycieli tak jeżeli chodzi o formy doskonalenia mistrzostwa zawodowego, jak i równowagę praw i powinności w stosunku do uczniów i ich rodziców.

10. Debata na temat obowiązku szkolnego i nauki do osiemnastego roku życia, aby gimnazjum było szkołą z wyboru, nie zaś z obowiązku.

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook