Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Finansowanie edukacji – raz jeszcze

30.07.2012

Próbując określić strategię edukacyjną polskiej edukacji, co próbowałem nakreślić w poprzedniej części, nie sposób pominąć w niej na wstępie sprawy finansowania zadań oświatowych.

To absolutny priorytet, gdy myśli się o szkole, wykształceniu polskich absolwentów jako wielkiej wartości narodowej. Pieniędzy w systemie szkolnym jest za mało. Po prostu. I aż.
Tego faktu nie zmienią różne socjotechniczne zabiegi, jak sejmowe wystąpienie premiera Donalda Tuska w obronie minister edukacji Krystyny Szumilas. Mówienie, że jest to rząd, który naprawia wieloletnie zaniedbania w dziedzinie edukacji jest swoistym kuriozum. Takie jednak mamy czasy, że wmawiać ludziom próbuje się wszystko. A im mocniej uderzy się w opozycję (tę parlamentarną i poza), tym wyraźniej mogą wzrosnąć słupki sondażowe. Dzisiaj nie dążenie do prawdy, idea dobra publicznego, a konflikt (często w mało eleganckiej formie) napędza scenę polityczną.
Nie jest winą nauczycieli, pracowników szkół, że na same płace samorządy przeznaczają średnio ponad 90% otrzymywanej subwencji oświatowej. Jak za te pozostałe 10% utrzymać całą resztę, opłacić tzw. media, podjąć się niezbędnych remontów, zaadoptować szkoły np. na przyjęcie sześciolatków? Już teraz się podaje, że do środków na zadania oświatowe z budżetu państwa, rzędu około 3% produktu krajowej brutto, samorządy oraz rodzice dodają ok. 1.2%, czyli praktycznie ¼. Tego gminy nie są w stanie udźwignąć, tym bardziej, jako zadanie własne, prowadząc przedszkola (nie wszystkie mają odpowiednio wysokie dochody własne, czy odpis z podatku CIT). Trudna jest także sytuacja powiatów, szczególnie tzw. ziemskich, które nie mają większych dochodów własnych.
Stąd tak drastyczne decyzje w samorządach o zwolnieniach nauczycieli (problem szczególnie nasila się pod koniec maja – gdy zamyka się ruch służbowy na dany rok). Podobnie podejmowanie decyzji o likwidacjach szkół, o prywatyzacji, np. większości przedszkoli. To decyzje pozbawione szerszej wizji w czasie, gdy od 2014 roku planuje się wprowadzenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Wtedy w jednym roczniku spotkają się dwa. I będzie się ta podwójna grupa przesuwała do ukończenia liceum, szkół zawodowych, czyli przez 12-13 lat. Zamiast poczekać, nie narażać tego rocznika na przeładowanie klas, pracę szkół na dwie, a nawet trzy zmiany, podejmuje się inne decyzje.
Należy mieć na uwadze, że w krajach tzw. starej Unii Europejskiej na oświatę przeznacza się ok. 5% PKB. Dopiero wtedy można myśleć o zapewnieniu właściwych warunków do nauki, odpowiednim doposażeniu obiektów szkolnych. W dosyć uproszczonym wyliczeniu z budżetu państwa potrzebne byłyby dodatkowe środki rzędu co najmniej 20%, czyli przy obecnej subwencji wynoszącej poniżej 40 mld zł, chodziłoby o kwotę około 8 - 10 mld. Wtedy można by wprowadzić dla przykładu standardy określające górne progi liczebności uczniów w klasach (jak uczyć w klasach ponad trzydziesto osobowych w gimnazjach – tak trudnej fazie rozwojowej?). A w czasie, gdy w ubóstwie żyje około 17% polskich rodzin (oficjalne badania), jak wzrastają potrzeby w zapewnieniu odpowiedniej pomocy materialnej uczniom (posiłki, stypendia, pomoc w dojeździe lub zakwaterowaniu)? Jak memento w tej sprawie brzmi uwaga jednego z uczniów, który na pytanie, dlaczego bardziej lubi dni szkolne od weekendów i ferii, odpowiedział, bo ma w szkole zapewniony chociaż jeden posiłek dziennie. A odpowiedź? Zamykanie stołówek szkolnych, bo dowożone gotowe posiłki, z europejska zwane cateringiem, są tańsze…
Dlaczego, rodzi się pytanie, to milczenie wójtów, burmistrzów, starostów, prezydentów wobec władzy centralnej? Czy to koneksje partyjne (wielu jest związanych z PO i PSL), czy wyrachowanie, żeby z władzą lepiej nie zadzierać (a są też inne potrzeby – np. wystąpienia o dostęp do środków unijnych), czy swoisty handel innymi kompetencjami (np. uzyskaniem prawa większości w konkursach na dyrektorów szkół, większym prawem do zwalniania nauczycieli czy likwidacji szkół, odejściem od społecznego opiniowania planów pracy szkół). Niezależnie od motywów, ta postawa nie poprawia stanu finansów w oświacie. Hasło: nauczycielu, chroń się sam, można rozszerzyć także na dyrektorów. Ich możliwość manewru dla poprawy kształcenia, wychowania, opieki bywa często mocno iluzoryczna.

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook