Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Emigracja młodych i meandry polsko-rosyjskiej demokracji

16.05.2015

Pewnie nie tylko ja mam wrażenie, że rzeczywistość wokół nas niezwykle przyspieszyła. Stąd przedstawiam kilka zarysów większych tematów, ale jakże ważnych.


1. Emigracja młodych

Budzi jakąś rozpacz, sprzeciw wewnętrzny tak duża emigracja Polaków i to głównie młodych, za chlebem. Polska, ojczyzna staje się dla nich często złą macochą. Pisze o tym – jakże trafnie - w felietonie w tygodniku „Do Rzeczy” (20/2015) prof. Jadwiga Staniszkis: „Społeczeństwo polskie jest w zaciskającym się imadle: z jednej strony wyczuwalna bariera rozwoju zależnego (raczej montownie i import niż rodzime innowacje), z drugiej niepewność w sferze pracy. Niskie płace, terminowe umowy, słabe finansowo małe i średnie firmy. Nastawienia na przetrwanie, a nie na rozwój. I obawa przed nową falą emigracji: według badań NBP 1,3 mln osób deklaruje chęć wyjazdu. Co czwarta z nich ma wyższe wykształcenie. A to oznacza dalszą zapaść demograficzną, brak specjalistów (np. lekarzy) i zagrożenie dla służby zdrowia. Jak wyjść z tej spirali, której towarzyszy wyraźne wygaszanie energii i optymizmu? Dla krajów Azji rozwój to przechodzenie na coraz wyższy poziom równowagi. I koncentrowanie energii społecznej przez instytucje sprzyjające zaufaniu oraz współpracy. W Polsce (tak zresztą jak w Rosji) instrumentem pobudzania energii – według władz – ma być konflikt. Jednak to też już nie działa. Już tylko indywidualna, znużona zapobiegliwość i zaradność – i to też na krótką metę. (…) Ów brak wiary w wielkość kogokolwiek ma przesłonić przekonanie o własnej słabości. I niepewność: co dalej? (…) Proces wygaszania energii społecznej wydaje się trudny do zatrzymania. Deficyt wartości i nadziei rośnie. Są tacy, którzy wierzą w możliwość zmiany. Czy uda im się poderwać zniechęcone społeczeństwo?”

Ta swoista prywatyzacja polskiej energii, emocji wydaje się najtrudniejsza do zaakceptowania. Można powiedzieć, że mamy wolność, ale głównie, żeby bez przeszkód wyjechać na emigrację… Czy trudno dziwić się narastającemu buntowi młodych?

2. Polska i Rosja

A w nawiązaniu do Rosji gdzieś usłyszałem, że Rosjanie czują się bezpieczni, gdy chronią swej granicy z… obu jej stron. I drugie, niestety, trochę też samosprawdzające się powiedzenie, że Rosja graniczy z… kim chce.

Ostatnie lata pokazały, że wobec takiego sąsiada jak Rosja, zresztą podobnie jak wobec Niemiec, trzeba nam postępować bardzo rozważnie, z dystansem. Przecież nie od dziś wiadomo, że to mistrzowie nerwów, pamiętliwości, przemyślnych retorsji. Jak strasznym uderzeniem w spoistość narodu polskiego było bezwzględne przejęcie śledztwa katastrofy smoleńskiej, zakaz zwrócenia wraku samolotu, które skazało nas na wewnątrzpolski konflikt. Konflikt tym bardziej podsycany przez tzw. agentów wpływu, ale też przez polieznych idiotow – pożytecznych idiotów. Rosja zawsze na nich bazowała. Szkoda, że takie żniwo znajdowała wśród Polaków tych naiwnych lub tych cwanych.

3. Dialog po polsku

Zafrasowałem się czytając w „Gazecie Wyborczej” (2 maja 2015 r.) odpowiedź ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny na pytania dziennikarki dotyczące jego znajomego Pawła Kukiza. Otóż rzecznik prasowy z MSZ przysłał odmowną odpowiedź uzasadniając, że „SZEF NIE CZUJE TEMATU”. I, jak to mówi ma znajoma, wszystko na ten temat. Sorry, takie mamy czasy, taki mamy wymiar dialogu i postaw urzędników państwa polskiego.

 

4. Wrażliwy koń polski

W TVP Sport oglądałem niedawno relację o polskich złotych medalistach olimpijskich. Jednym z nich jest Jan Kowalczyk, który był pierwszy w Moskwie w 1980 roku w konkursie skoków przez przeszkody. Otóż okazało się, że jego koń o wdzięcznej nazwie „Artemor”, już w Moskwie nie chciał słuchać jeźdźca. W ostatniej chwili zawodnik poprosił o przesłanie z Warszawy munduru sierżanta wojska polskiego, w którym występował na co dzień. Gdy go założył, w konia wstąpił nowy duch, wygrali. Czyli podczas tej olimpiady nie był tylko słynny gest Kozakiewicza, ale i zachowanie polskiego konia, który przed rosyjską widownią chciał mieć jeźdźca w mundurze wojska polskiego. Można spekulować, że to w hołdzie za cierpienie i mękę tak wielu… Oczywiście to metafizyczne hipotezy, ale jest w tym coś niezwykłego… Ciepłego… Nawet konie pamiętają…

5. Demokracja a socjotechnika…

Widzimy, jak coraz bardziej demokrację zastępuje socjotechnika, czasami wręcz nachalna propaganda (jak można, np. w telewizji i to ponoć publicznej, czasami dobierać tak jednostronny skład rozmówców…). Ale ta nachalność przekazu bywa groźna. Podczas pogrzebu zastrzelonego niedawno byłego wicepremiera Rosji Borysa Niemcowa pojawił się plakat „Propaganda zabija”. Niech o tym pamiętają polscy propagandyści, kreatorzy zbiorowej wyobraźni, tzw. sterowanych narracji.

 

 

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook