Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Edukacja, głupcze

22.07.2012

Mimo czasu wakacyjnego chyba warto pokusić się o refleksję, co należałoby zmienić w polskiej szkole i w całym systemie edukacyjnym.

Widać taką potrzebę tym bardziej w obliczu większej ilości wypowiedzi prasowych, akcji głodówkowych podejmowanych w obronie nauczania najnowszej historii Polski, powołania w Krakowie Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej.

Polsce potrzeba, jak często wspominała nieodżałowana dr Anna Radziwiłł, DŁUGOMYŚLENIA. I to co spróbuję zapisać, nie jest wymierzone przeciw komukolwiek, wynika z prostej troski o Polskę i moich pobratymców, o nasze godne miejsce w Europie, wśród ludzi w niej mieszkających. Podejmuję to wyzwanie także dlatego, iż trochę zjadłem zęby na edukacji, patrząc na nią z perspektywy domu, gdzie rodzicami byli wspaniali nauczyciele-patrioci-wychowawcy, z perspektywy pracy nauczycielskiej w szkole zawodowej, potem specjalnej, z perspektywy przynależności i działania od 1980 roku w niezwykłym związku NSZZ „Solidarność”, wreszcie z perspektywy także ministerialnej. W latach 1997-2001 byłem wiceministrem Edukacji Narodowej w rządzie Jerzego Buzka, gdy moimi bezpośrednim szefami byli prof. Mirosław Handke, a po jego odejściu latem 2000 roku – prof. Edmund Wittbrodt.

I gdyby chcieć ująć cel a zarazem problem dzisiaj najważniejszy, to wydaje się, że rządzącym – i to na różnych poziomach zarządzania – brakuje wizji strategicznej tego czym jest, tego jaka ma być edukacja, w tym polska szkoła. Tego, jaką w części już jest i jaką może być szansą, naszym narodowym znakiem jakości. Racją stanu rządzących i rządzonych – mieszkańców Rzeczpospolitej.
Że tak nie jest, świadczy chociażby fakt, iż w expose premiera Donalda Tuska, wygłoszonym jesienią 2011 roku nie znalazł się żaden fragment poświęcony wprost edukacji (w expose cztery lata wcześniej była krótka zapowiedź podwyżek dla nauczycieli). To się wyczuwa, że edukacja staje się balastem, ot, niemałą pozycją po stronie kosztów.
Oczywiście można z drugiej strony powiedzieć, że może to i dobrze, bowiem zazwyczaj im mniej politycy manipulują przy systemie edukacyjnym, gdy pojawiają się w szkołach głównie z okazji okolicznościowych akademii, tym dla niego lepiej. Ale to nie powinno być normą tym bardziej w kraju „na dorobku”, jakim jest Polska.

Tym samym słowa, które wypowiedział prezydent USA Bill Clinton: „Gospodarka, głupcze”, które przeniesione na polski grunt mogłyby brzmieć: „Edukacja, głupcze” pozostają wciąż zadaniem do spełnienia.
Owa edukacyjna racja stanu, jej filary powinny być wypracowane w dialogu - uzgodnieniu z różnymi partnerami: stronnictwami politycznymi, związkami zawodowymi, samorządami, stowarzyszeniami rodziców, środowiskami naukowymi. Tylko wtedy rodzi się szansą, że ten model okaże się trwały, ponadkadencyjny. Nie będzie ową łupiną odbijającą się od ściany do ściany. Tylko jak to zrobić, gdy żyjemy w czasie monologów, ataków ad personam, sporów wizerunkowych, w których ginie istota.

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook