Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czas Powstania i uwagi inne

29.07.2015

Pamięć Warszawiaków o tym dniu, o Powstaniu, musi budzić Szacunek. Chwała pokonanym, ale nie zwyciężonym...

Jak pisałem w dwóch poprzednich odcinkach blogu, czas wakacji sprzyja sprawdzeniu w zakamarkach szuflad, czy pamięci komputera, co się odłożyło do przemyślenia, ew. wykorzystania z różnych lektur. Oto kolejna część z nich:

A jako że ten odcinek blogu piszę przed 1 sierpnia, trudno mi nie odnieść się do Powstania Warszawskiego. Stawiając sobie niejednokrotnie jakże polskie pytanie; BIĆ SIĘ CZY NIE BIĆ, odpowiadam sobie słowami zapisanymi przez poetę Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (zginął jako żołnierz AK 4 sierpnia 1944 r.): „Trzeba nam teraz umrzeć, by Polska umiała znów żyć”. Niezwykła jest siła tych słów. Ale tak się stało. To Powstanie, jak Katyń, jak częściowo także Monte Cassino, podobnie jak po wojnie Poznań 1956, Marzec 1968, Wybrzeże 1970, Radom 1976, Sierpień 1980, stały się takimi strefami zero naszej rodzinno-domowej pamięci, opowieści, śpiewów przy ogniskach. Zagłuszane, wymazywane z nauczania szkolnego – trwały.

I dwie uwagi: Warszawa została zrównana z ziemią, zginęło około 200 tys. ludzi. Jakby doszło do przedziwnej zmowy między Niemcami a Rosją (Stalinem i Hitlerem), których wojska, stojąc prawie pół roku (do 17 stycznia 1945), dały czas, aby Niemcy dokończyli dzieła. Aby wykrwawili się Powstańcy, ludność cywilna. Unicestwili praktycznie wszystko, poza Duchem, Pamięcią. Kto nie pamięta tej lekcji o naszych sąsiadach, znaczy nie zdał podstawowej szkoły polskiego wtajemniczenia w Historię, w Los. A wciąż powtarzają się takie oznaki.

I uwaga druga. Gdy pełniłem funkcje ministerialną wybrałem się prywatnie 1 sierpnia na Powązki, aby pobyć ze Zmarłymi. Masa ludzi, a wśród nich minister Irena Dzierzgowska z rodziną (niestety, nieżyjąca już koleżanka z MEN). Można wiele narzekać na tzw. warszawkę, ale pamięć Warszawiaków o tym dniu, o Powstaniu, musi budzić Szacunek. Chwała pokonanym, ale nie zwyciężonym...

x.

I żeby nie zapomnieć. Dyskutujemy, konfrontujemy opinie, ujawniamy jakieś resentymenty w sobie, emocje, ale nade wszystko nie możemy zapominać o cierpieniu, konaniu, śmierciach, bezimiennych grobach, czasami stertach porzuconych ciał jak w szpitalu na Woli, tak wielu ludzi. Ile w tym było bólu, samotności, utraty nadziei. Podobnie jak w mrozie gułagów, drutach okalających obozy koncentracyjne, getta w centrach miast, żołnierzy-oficerów nieświadomych czekającego ich mordu katyńskiego… To oni mówią. Proszą o omodlenie tych miejsc kaźni, czy to czytając Biblię, Koran, Torę. Ważne, żeby nie zapomnieć o nich…

x.

Winston Churchill po pakcie we wrześniu 1938 roku w Monachium z Hitlerem – Delediera i Chamberalina – powiedział: „Nasz rząd miał do wyboru hańbę lub wojnę. Wybrał hańbę, a wojnę będzie miał i tak”. Słowa te w jakiś sposób są odpowiedzią na ów powstańczy dylemat: bić się, czy nie bić – paktować z wrogiem?

x.


Ks. kard. Henryk Gulbinowicz w filmie dokumentalnym, komentując sprawę słynnego wyprowadzenia z banku przez władze „S” we Wrocławiu, tuż przed stanem wojennym, 80 mln zł (równowartość zakupu 300 aut), stwierdził,, że „Polacy to jest naród, który nie lubi, gdy mu się w kaszę dmucha” (wydaje się, że chyba wielu z wyborców Pawła Kukiza podpisałoby się pod tym słowami). To w sposób trudny, ale wzbudza optymizm. Warto być Polakiem… Wśród takich rodaków. I duszpasterzy…

x.

Słowa Elżbiety Bieńkowskiej w rozmowie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem w studio nagrań w restauracji „Sowa” („Do Rzeczy”): „Prawda jest taka, że Ministerstwo Gospodarki generalnie w dupie miało górnictwo przez całe siedem lat. Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali i nagle pierdyknęło”. I dalej: „Tam jest, kurwa, banda na bandzie i bandę pogania. Jest jedna banda profesorów, druga związkowców, trzecia banda zarządzających, czwarta banda (…) firm, które z tego żyją świetnie”. Podwójne standardy: jedna prawda dla siebie, druga oficjalna, czy dla gawiedzi… I jaki to byłby medialny wrzask, gdyby takie rzeczy mówił ktoś z PiS-u…

x.

Prof. Andrzej Nowak: „Żeby wybrać zmianę, trzeba mieć nadzieję. Żeby mieć nadzieję, trzeba wierzyć, że może być lepiej”. Jakie to niby proste, a trudne zarazem. Do tego trzeba dojrzeć, potrzebny jest czas…

x.

Słowa Picasso: „Łagodność gołębicy to bzdura! Nie ma okrutniejszych zwierząt. Trzymałem u siebie gołębicę, które zadziobały na śmierć inną gołąbkę. (…) Ładny mi symbol pokoju!”. Czemu więc był autorem tej treści obrazu?

x.

Gdzieś wyczytałem, że nie ma w polityce bardziej nienawistnego języka niż apele o zaprzestania go u innych. A także, że najbardziej powszechnym aktem nienawiści jest przypisywania innym własnej. Bardzo ta konstatacja pasuje do niektórych naszych polityków, żurnalistów, wskazujących palcem ciszej, i że to „ONI”. A „MY”? Jak te gołąbki Picassa..

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook