Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Administracja i obsługa szkół

04.01.2013

Szkoła to żywy organizm, nie tylko mury (nawet ładne) i rankingi. To przede wszystkim ludzie. Ci dorośli i ci powierzani ich nauce, wychowaniu.

Ale też trzeba mieć świadomość, że szkoła to nie tylko nauczyciele. Jakże często jest tak, iż ten niezwykle ważny pierwszy kontakt ucznia, rodziców następuje z panią czy panem woźnym, panią sekretarką, księgową, a czasami także z kierownikiem administracyjnym, personelem stołówki szkolnej, paniami sprzątającymi szkoły, konserwatorem, palaczami, kierowcami. Można ogólnie powiedzieć, że pracowników administracji i obsługi szkół jest łącznie około 20 procent, co zmiennie się układa w różnych rodzajach szkół i przedszkoli. Czyli gdy kadry nauczycielskiej jest około pół miliona, można przyjąć, iż pozostałych pracowników jest około 100 tysięcy. To potężna armia ludzi.


Warto też mieć świadomość, jak znaczącą rolę odgrywają w zapewnieniu dobrego funkcjonowania szkół. Ile dla przykładu może zobaczyć woźny? Jak często stara się oddziaływać wychowawczo, czy tonująco na młodych ludzi. I jak różne problemy, także bytowe, ma ta grupa pracownicza.


Na ten temat dyskutowano podczas niedawnej konferencji w siedzibie „S” w Gdańsku. Problemy pojawiają się różne tym bardziej od 2009 roku, kiedy na mocy odrębnych uregulowań prawnych zostali włączeni do grupy pracowników samorządowych. Oznacza to między innymi, iż nie wszędzie następuje wzrost płac podobnie jak kadry nauczającej, gdzie obowiązują regulacje centralne (ustalenia z MEN-Rządem i odpowiednie zapisy w corocznie przyjmowanych ustawach budżetowych). Sygnalizowano regres płac, gdzie dla przykładu panie sprzątaczki z małym, stażem pracy zarabiają czasami poniżej płacy minimalnej (1.500 zł brutto).


Bywa, że brakuje czasami jasnych regulaminów pracy, tylko w niewielu samorządach obowiązują ponadzakładowe układy zbiorowe, które w bardziej systemowy sposób, i trudniejszy do szybkich zmian, regulują zakres obowiązków i składniki płac (na Pomorzu tylko w Gdańsku, Gdyni, Kolbudach, Tczewie, Rumi, obecnie podejmuje się na ten temat rozmowy z Urzędem Marszałkowskim Województwa Pomorskiego).


Brak takich systemowych uzgodnień powoduje zagrożenie wykorzystywania pracownika, pracy w godzinach ponadwymiarowych (mimo że Kodeks Pracy stanowi, iż pracownikowi przysługują 2 dni wolne w tygodniu), nieprawidłowego naliczania tzw. stażowego, nadgodzin, czy funkcjonowania funduszu świadczeń socjalnych. Tu ważną rolę może odegrać współpraca z państwową inspekcją pracy, co należy do kompetencji stanowiących związków zawodowych (między innymi w zakresie powoływania społecznych inspektorów pracy).


Ale też pojawiły się sprawy szczegółowe, takie jak zbiórka i odwożenie do banku pieniędzy przez intendentów. Problem odpływu fachowców – tzw. złotych rączek, którzy potrafią wiele zrobić samemu w szkołach, z uwagi na brak należytych środków na ich zatrudnienie (podobny problem dotyczy księgowych, gdzie w innych branżach czasami otrzymują propozycje wyższych płac).


Wskazywano na brak środków na utrzymanie tzw. Orlików. Idea ich powołania była słuszna. Wykonanie już bywa różne, podobnie jak brak systemu na ich profesjonalną obsługę (tzw. animatorów) i utrzymanie czystości (także szatni). A nie są to środki małe, gdyż jak niedawno mówił starosta jednego z powiatów na Pomorzu, na utrzymanie jednego rezerwują w budżecie kwotę ok. 40 tys. zł rocznie.

Konieczne bywa – a czasami brakuje środków – zatrudnianie administratora sieci komputerowej, które bywają w szkołach coraz bardziej rozbudowane. Czasami tę rolę spełnia nauczycieli informatyki, ale to bywa już za duże, dodatkowe wyzwanie.


No właśnie, jeżeli chodzi o zatrudnienie, to raczej wskazuje się na tendencję odwrotną – zwalnianie pracowników, nakładanie na pozostających „hektarów” do sprzątania. Podobnie jak z wynajmowaniem zewnętrznych firm sprzątających, czy wspólnych księgowości. A jak nie – to na bruk. Przy obecnym braku wyboru na rynku pracy cóż pozostaje? Ten ludzki wymiar relacji między dyrekcją – pracownikami, czasami też osób z wydziałów edukacji gmin i powiatów, jest sprawą niezwykle ważną (ktoś dał przykład, gdy pracodawca po odebraniu premii na pytanie: dlaczego, odpowiedział: ku przestrodze…).


Odrębnym problemem jest zapewnienie w szkołach funkcjonowania stołówek szkolnych (czasami niedawno pięknie odnawianych), ale o tym już następnym razem. W każdym razie żal, gdy miałby prysnąć dawnych stołówek szkolnych czar…

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook