Jedynie prawda jest ciekawa

Płace w oświacie, czyli jak żyć… (cz. I)

28.06.2015

Przyglądając się zarobkom w oświacie, szczególnie pracowników obsługi szkolnej, refleksje nie należą do optymistycznych.

W ostatnich dniach krótki raport na ten temat przygotowała „S” oświatowa w Gdańsku (jest na str. www.solidarnosc.gda.pl/oswiata ). Wynika z niego, i to są fakty, że płaca zasadnicza sprzątaczki to czasami poniżej 1400 zł brutto (w jednej szkole 1380 zł, w drugiej 1385 zł), szatniarki to 1380 zł, woźnej 1415 zł. Niewiele więcej płace intendenta, pomocy kucharki, sekretarki, czy konserwatora.

W związku z tym, iż płaca minimalna w Polsce wynosi 1750 zł, aby to osiągnąć (a nie korzystać z dopłaty z urzędów pracy), tę kwotę uzyskuje się, lub delikatnie przekracza, przyznając premię uznaniową oraz doliczając tzw. dodatek stażowy (wynosi on 1 proc. za rok pracy). I tak to wygląda. Czyli netto, „na rękę”, pracownik ten otrzymuje poniżej 1300 zł! Z tego potem wynikają bardzo niskie emerytury. Niedawno w Wejherowie pokazała mi pani kwit – naliczono jej za ponad 40 lat pracy – poniżej 900 zł.

Rodzi się z tego pytanie, jak za to przeżyć przez miesiąc? Gdy te dane obejrzał przedstawiciel innej branży, złapał się za głowę. Jak stwierdził, to szokujące, aby osoby po 10-15 latach pracy miały takie stawki, które „dobija się” do płacy minimalnej dodatkiem za wysługę lat czy uznaniową premią. Taki to raj…

Stworzyły się w Polsce dwa światy. Jeden z nich reprezentują ci, których rachunek w restauracja „Sowa”, to płaca miesięczna pracownika w szkole. Drugi zaś ci, którzy z dużym trudem wiążą koniec z końcem (2,7 mln ludzi w Polsce żyje poniżej progu ubóstwa, czyli 540 zł brutto na osobę w rodzinie).

Podejmując ten temat, nie chodzi mi o jakiś tani populizm. Chcieliśmy gospodarki wolnorynkowej, a nie centralnie sterowanej, to ją mamy. W nią wpisane jest pewne zróżnicowanie.

Ale przy takim modelu funkcjonowania gospodarki, rynku pracy, tym bardziej wzrasta rola państwa w uwadze, trosce o ów poziom najniższy. Inaczej dochodzi do kompromitacji struktur państwa, sankcjonuje się jakąś formę ordynarnego wyzysku, na co nie może być zgody. U progu wolności chcieliśmy społecznej gospodarki rynkowej, a nie wyzysku rodem z trzeciego świata. To między innymi z tego wynika obecny bunt społeczny, który objawia się przy urnach wyborczych. Ludzie tej sytuacji nie wytrzymują. Mają dosyć gadania o pięknie polskiej wolności, gdy z trudem spinają rachunki z koszyka niezbędnych wydatków domowych. Gdy widzą rozziew między światem ułudy medialnej i jej wmówieniami propagandowymi, a skrzeczącą rzeczywistością. Gdy widzą cwaniactwo, skok na kasę, bycie ponad prawem i zasadami.

Jakimś memento tej sytuacji są słowa Elżbiety Bieńkowskiej, byłej wicepremier, obecnej komisarz UE, która z dobry rok temu w owej restauracji Sowa powiedziała, że „tylko idiota pracuje za 6 tys. zł”.

Patrząc na to inaczej, oczywiście z pewną dozą ironii, można powiedzieć, iż pani premier miała trochę racji. Polska płaca powinna oscylować wokół tej kwoty. Czyli być wyższa o ok. 50% od obecnej średniej, która oscyluje wokół 4 tys. zł. Tym samym i płace wymienionych na wstępie pracowników szkoły nie powinny wynosić ok. 1800 zł brutto, a o połowę więcej. I to powinno być celem.

No tak, powinno…

Wojciech Książek

Ps. O płacach nauczycieli w następnym odcinku. Ale tu też, jak to mówią młodzi, „szału nie ma”. Stawki wynagrodzenia zasadniczego są niezmienne od trzech lat i wynoszą odpowiednio: 2265 zł dla nauczycieli stażysty, 2331 zł dla nauczyciela kontraktowego, 2647 zł dla nauczyciela mianowanego, 3109 zł dla nauczyciela dyplomowanego.

W. Książek - Teksty na blog (odc. 118 – VI 2015): SKOK Stefczyka: www.stefczyk.info/blogi

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook