Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wirtualizacja demokracji a JOWy

01.09.2015

W FT i WSJ informacja o „wojnach walutowych”, zamieszkach w Kijowie i brak wzmianki o rocznicy wybuchu II WŚ, a jest o chińskich weteranach wojny.

Dzisiejsze wydania FT i WSJ nie zawierają informacji o rocznicy wybuchu WWII (a jest artykuł Lucy Harnby „Beijing eases stance on Kuomintang veterans who fought Japanese” o chińskich weteranach wojny), mimo że pełne są pierwszostronicowych przestróg dotyczących konsekwencji migracji, jak i wojny ale „walutowej”. W FT informacja o starciach w Kijowie, a w polskich dziennikach wśród informacji o wybuchu wojny brak informacji o tym że również przeciwko Polsce po wieloletnich przygotowaniach przez Abwerę wystąpili Ukraińcy (OUN) i to na rozkaz Hitlera z 15 września. Mimo iż była to sprawa bardzo bolesna, sam w opowieściach najbliższej rodziny wielokrotnie słyszałem jak to uciekając przed Niemcami, chcąc się schronić u rodzin na Wołyniu, nasi rodzice zastawali wymordowane majątki i cudem wracali nad Wisłę. Poniżej informacji o zamieszkach w Kijowie FT na pierwszej stronie informuje o konsekwencjach „wojny walutowej” jaka na dobre zawitała po 4,5% dewaluacji juana, gdy od czerwca 2014 r. waluty Rosji, Brazylii, Turcji, Meksyku i Chile osłabły między 20 a 50% względem dolara, a malezyjski ringgit i indonezyjska rupia są na najniższym poziomie od 1998 r. Zależność którą należy zapamiętać, a która wynika z badań FT 107 krajów wschodzących to półprocentowy spadek wolumenu importu na każdy procent osłabienia waluty.

W poprzednich wpisach wypowiadałem się na temat referendum dotyczącego JOWów ukazując na przykładach negatywne konsekwencje przeprowadzenia powyższej nowelizacji systemowej. Dlatego w obecnej sytuacji politycznej Polski wprowadzenie JOWów należałoby uznać jako próbę zacementowania sceny politycznej w naszym kraju. Wystarczy że w efekcie jedna partia miałaby oblicze proniemieckie, a druga proamerykańskie i spory między nimi w skomplikowanej sytuacji przynależności Polski do UE i NATO byłyby rozwiązywane poza granicami. Nie mówiąc o konsekwencjach gdy obydwie centrale obsadzałby nasz europejski sąsiad, wtedy wszyscy biegaliby wymachując dumnie białą flagą. Na to nałożyłaby się najprawdopodobniej odśrodkowe separatyzmy które już obecnie obserwujemy, a które są stale podsycane: Niemców na Opolszczyźnie, Ślązaków na Śląsku, Białorusinów na Podlasiu i Kaszubów na Pomorzu. Należy również uwzględnić że od lat propaguje się w Polsce podział kraju po linii zaborów, w których ukazane są dwie Polski, jedną bardziej prozachodnia na ziemiach dawnego zaboru pruskiego, oraz bardziej narodowa na terenie byłej Kongresówki i Galicji. Podział na zachodzie kraju silnie jest skorelowany z terenami gdzie lokalne media zostały wykupione przez kapitał niemiecki. Dlatego należy uznać że JOWy zaowocowałyby silnymi podziałami dzielnicowymi w Sejmie, a podczas kryzysu sprowokowanego przez naszego zachodniego sąsiada odpadnięciem zachodnich województw jako landu UE, a wschodniej resztówki jako dziwnego tworu powiązanego z Ukrainą, a na które to tereny już obecnie napływają wschodni imigranci.

Panujący obecnie paradygmat demokratycznego systemu politycznego oparty jest o kontrolę nad mediami. Gdyż w zatomizowanym społeczeństwie obywatele nie wymieniają poglądów w rozmowach, lecz słuchając celebrytów. Z natury powinny być one wolne, niemniej w praktyce wymagają olbrzymich nakładów kapitałowych, co sprawia że są finansowane przez grupy wpływów. W krajach bogatych grupy biznesu finansują kluczowe media, a poprzez kontrolę polityczną gwarantują sobie warunki do swobodnego działania. Wyrośli nuworysze są dokooptowywani do systemu, lub grozi im marginalizacja. Odmiennie nowe kraje, które nie mają zasiedziałych struktur, stają się widownią oddziaływania zagranicznych grup, którym patronują państwa w których są ulokowane. Na to nakładają się motywacje polityczne sąsiadów, którzy starają się uzależnić lub ich zneutralizować, aby stworzyć z nich przyjazny bufor, lub możliwość wykorzystania polityczno-wojskowego w konfliktach na świecie.

Podczas gdy przedmiotem debaty, powinny być konieczne działania które dla dobra demokracji i upodmiotowienia obywateli tak uregulowałyby media aby nie miały one powiązań z zagranicznymi ośrodkami, a były jedynie platformą wymiany informacji i myśli obywateli. Reprezentacja Sejmu powinna być proporcjonalna bez blokującej 5%-owej bariery dla nowych partii i ruchów politycznym, tak aby była reprezentatywna dla opinii Polaków niezależnie od ich miejsca zamieszkania. Każdy dorosły obywatel powinien mieć możliwość wskazania partii którą chce zasilić z budżetu, w równej wielkości na każdego wyborcę. Tak aby partie nie były uzależnione ani medialnie ani finansowo od grup biznesu, obcych ośrodków, lecz obywateli. Niemniej jedynie powrót demokratycznych zasad opartych o wartości chrześcijańskie jest gwarantem swobód dla obywateli, suwerenności kraju, jak i równych szans w biznesie dla przedsiębiorców. I takowe propozycje powinny być tematami referendów w miejsce pytań zastępczych.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook