Jedynie prawda jest ciekawa

„Va Bene”

11.12.2016

PZU kupiło PKO, a WSJ konkluduje że „coś dziwnego się stało” - akcje Unicredit w tym tygodniu skoczyły o 28,55 proc.?! Dlaczego Włosi nie wychodzą z Eurolandu?

Poniedziałkowa dyskusja w PR (http://www.polskieradio.pl/7/5569/Artykul/1701262,Jak-referendum-we-Wloszech-wplynie-na-Unie-Europejska) o wpływie referendum we Włoszech na przyszłość euro miała o tyle dziwny charakter, że mimo iż uczestnicy w przeszłości mieli odmienne zdanie na temat strefy euro, to obecnie zgodzili się co tego że dla Włoch lepiej by było gdyby jak najszybciej ją opuścili. I rzeczywiście podsumowanie obecności Włoch w euro wypada tragicznie, gdyż od 2000 r. PKB Włoch wzrosło o zaledwie 0,5%. A sam premier Matteo Renzi w przypływie szczerości przyznał co sądzi o wzroście gospodarczym w tempie 1% ale rocznie: „Kto jest zadowolony ze wzrostu 1% rocznie powinien przebadać swoją głowę”. 68% Włochów jest niezadowolona z obecności w UE na równi z 66% Francuzów i 65%-tami Hiszpanów. Jedynie 92% niezadowolonych Greków wyprzedza ich w tym rankingu. Niezadowolenie Włochów musi być zrozumiałe w sytuacji gdy 97% gospodarstw domowych ma obecnie dochody niższe niż przed dziesięciu laty. Połowa młodych Włochów jest bez pracy, 20 tys. absolwentów włoskich uniwersytetów corocznie znajduje pracę ale za granicą, a 60% bezrobotnych jest bez pracy przez ponad rok – gdy w USA jest ich 18,7%.

Kryzys euro uderzył asymetrycznie kraje południa Europy. O ile od 2007 r. do 2015 r. kraje spoza strefy euro takie jak Wlk. Brytania wzrosły pod względem PKB o 7% a USA o 10,2%, o tyle PKB Grecji zmalało o 26,2%, a Włoch o 8,3% - przy czym wg szacunków McKinsey’a obecny poziom PKB Włoch jest nawet o 12% niższy. Szok w strefie euro jest o tyle asymetryczny, że w tym samym czasie PKB Niemiec wzrosło o 7%, a bilans płatniczy w wysokości 8% PKB pozwala Niemcom wykupywać aktywa na całym świecie. Nawet strategiczny partner w UE Francja w tym samym czasie odnotowała wzrost na poziomie dwukrotnie mniejszym 4%. W tym kontekście nic dziwnego że włoski sektor bankowy boryka się 360 mld euro złych kredytów – dziesięć razy więcej niż w USA, a zadłużenie państwa włoskiego sięga 2 bln euro – rekordowych 135% PKB. Brak dopasowania walutowego Niemiec i Włoch sprawił że w 2012 r. rentowność włoskich obligacji osiągnęła poziom 7%, co sprawiło że przy olbrzymim zadłużeniu Włoch kraj ten był na skraju wyjścia ze strefy euro. To sprawiło że kierowanie EBC powierzono Włochowi a EBC rozpoczął działania, najprawdopodobniej pozaprawne skupywania obligacji rządowych. Operacja ta pozwoliła na skupienie ich w skali 1,7 bln euro – 80 mld euro miesięcznie, ma być w 2017 r. przedłużona przy skali skupu 60 mld euro miesięcznie. Działanie to pozwoliło ograniczyć różnice w oprocentowaniu dziesięcioletnich obligacji włoskich do niemieckich z poziomu 3,5 pkt. procentowego do 1,7 pkt procentowych obecnie. Niemniej nadal sprawia że Włosi, tylko z tytułu przynależności do strefy euro ponoszą koszty niepewności na poziomie 2% PKB i o tyle ich budżet musi być bardziej oszczędny w porównaniu z niemieckim. Gdy na to nałożymy konieczność opłacania wyższych o ok. 4 pkt. procentowe kosztów kapitału to widzimy że niczym nadzwyczajnym jest ucieczka najbardziej kapitałochłonnej produkcji z Włoch do Niemiec. I z tego powodu nie powinno dziwić dlaczego Niemcy są najbardziej zainteresowani przedłużaniem sytuacji, kiedy utrzymują przewagę strategiczną która z biegiem czasu staje się nieodwracalna, w międzyczasie notując nadwyżki handlowe z Włochami na poziomie 10 mld euro rocznie. Jednocześnie należy zrozumieć irytację Włochów związaną z tym że zauważają, że niezależnie od podejmowanych wyborów każdy z rządów staje się zakładnikiem wspólnej waluty.

Unicredit jest największym bankiem włoskim z €80 mld złych kredytów wykrytych w ciągu ostatnich ośmiu lat, który musi znaleźć 13 mld euro nowych kapitałów aby zgodnie z regulacjami wpisać w rezerwy €20 mld niespłacalnych aktywów. Koszt ubezpieczenia $10 mln długu Unicredit na okres 5 lat w formie swap’a kosztował przed referendum $200 tys., a więc 2%. Koszt ubezpieczenia długu Monte di Paschi 4,8%, a Banco Populare 2,9%. O przewidywaniach dotyczących perspektyw tego sektora niech świadczy fakt że short sellers pożyczali środki na 9,5% przy transakcjach na akcjach Banco Populare. Przy czym o ile w 2016 r. włoskie akcje spadły 18%, to banki włoskie o 46%, a bank Monte di Paschi o 85%, przy czym indeks bankowy spadł o 16% przez miesiąc i o 23% od czasu Brexitu. Niebezpieczeństwo przegrania referendum powodowało że przez trzy tygodnie uciekło $100 mln z włoskich funduszy akcyjnych i wystąpiły rekordowe w 2016 r. obroty na rynku obligacji i futures. W ciągu tygodnia aż $2 mld uciekło z europejskich funduszy akcyjnych, a europejskie obligacje straciły $1,9 mld, gdy tygodniowa zmienność kursu euro wyliczalna na opcjach zabezpieczających wzrosła dwukrotnie. Pierwsze reakcje po klęsce referendum na rynkach azjatyckich charakteryzowała się przewidywanymi spadkami na giełdach i osłabieniem euro.

Po otwarciu giełd w Europie nastąpił cud. Euforia na rynkach i wzrost wartości euro tak jak gdyby Matteo Renzi wygrał referendum. Okazało się że głównym zadaniem przejściowego rządu technicznego będzie pomoc bankom włoskim w uzyskaniu środków na sanację bilansów, na równi z uchwaleniem nowego prawa wyborczego które pozbawi premii parlamentarnej ugrupowania eurosceptycznego. Premierem technicznym zostanie najprawdopodobniej minister finansów Pier Carlo Padoan, który już poprzednio wybawił z tarapatów Unicredit który powinien objąć emisję Banco Populare („Vicenza tried to raise €1.5bn in capital underwritten by UniCredit — and found no buyers. The failure threatened not only Vicenza but also UniCredit itself, forcing Mr Renzi to sponsor a patchwork €4.25bn rescue fund, capitalised by Italy’s banks including Monte Paschi, to buy the Vicenza shares and provide UniCredit with a get-out”), a obecnie wystarczająco przekonywujący względem Qatar Investment Authority aby dokapitalizował w skali €1 mld Monte di Pasci. I to w sytuacji gdy wartość rynkowa tego banku wynosiła zaledwie €572 mln, mimo iż inwestorzy w ciągu ostatnich czterech lat wyłożyli aż €8 mld kapitału. Również pozyskanie €13 mld przez Unicredit nie staje się mission impossible, mimo iż akcje przez dziesięć lat spadły z ok. 35 do 1,75 euro a kapitalizacja do poziomu €10 mld euro, i to w sytuacji gdy w ciągu ostatnich ośmiu lat inwestorzy pamiętają że już wyłożyli na emisje kapitałowe w sumie 94 mld euro! Okazuje się że można uratować włoskie banki bez bankrutowania włoskich obywateli. Którzy podobnie jak polscy frankowicze w 50% wykupili obligacje podporządkowane włoskich banków, skuszeni wyższym oprocentowaniem i w przypadku sanacji tych instytucji przez państwo straciliby majątki. O ile nacjonalistyczny rząd turecki nawet nie pomyślał o państwowej turkizacji banku Yapı Kredi, czekając aż Unicredit sprzeda za półdarmo posiadający $82,97 mld aktywów, 965 oddziałów i w sumie 22,1 mln klientów bank tureckim inwestorom (czytaj Koç Group), o tyle Polska kupiła PKO SA i się z tego szczyci, przyczyniając się do hossy na akcjach Unicredit. I tak o ile w poreferendalny poniedziałek wartość akcji Unicredit spadła do 1,95 euro za akcję, o tyle już od godz. 13.00 we wtorek (ciekawe kiedy dokładnie podjęto decyzję o transakcji PZU-PKO) nastąpiła seria zakupów z kumulacją w czwartek o 13.45 (obroty 23 miliony) które wywindowały kurs akcji do poziomu €2,638 i sprawiły że wartość rynkowa Unicredit wynosi 15,46 mld euro. Okazuje się że skala wzrostów cen zaskoczyła nawet Wall Street Journal który w artykule Paul J. Davies „Italy Is Up Against the Wall With Bank Bailout” uważa że “coś dziwnego się stało” gdyż akcje włoskich banków wykazały najwyższe wzrosty od 2009 r.: „Amid all of this uncertainty, something strange happened. Italian banks had their best stock price performance since 2009 before Friday afternoon”, a przodował w tym tygodniu Unicredit z 28,55% (jak to zatytułował WSJVa Bene”).

Gdy chodzi o wytłumaczenie, dlaczego im bardziej Włosi są niezadowoleni z euro tym bardziej muszą w nim pozostać, jest bardzo prosta. Aktywa banków włoskich wynoszą 3,93 bln euro, a więc około 40% PKB eurolandu. Dlatego elity europejskie nie mogą pozwolić aby Włosi zaczęli poważnie się zastanawiać nad zamianą swoich euro na liry. Gdyż oznaczałoby to ucieczkę bilionowych depozytów z banków włoskich w celu ulokowania swoich pieniędzy w Szwajcarii, USA czy Niemczech, nie wytrzymałyby tego nie tylko banki włoskie, ale i sam misternie skonstruowany euroland. Włoska przestroga dla Polski jest taka, że kryzys 544 letniego Monte di Pasci jak i w konsekwencji i systemu bankowego we Włoszech ma swoje źródło w tym, że w ramach italinizacji przepłacono kupując Antonvenetę od ABN Amro („the Siena bank had picked up an overpriced asset from the break-up of ABN Amro” „Antonveneta was bought at a nonsensical price”) której to straty przez lata nie udało się zniwelować. I jedyna nikła pociecha w tym, że gdy poinformowano o rezygnacji z polonizacji Raiffeisen Banku to akcje Alior Banku skoczyły o 9,84% wzbogacając tym PZU.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook