Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Uwaga na kolejną próbę skompromitowania polityki prorodzinnej

03.09.2012

Jak ośmieszyć politykę prorodzinną w Polsce i przyspieszyć proces zwijania Polski – wymyśleć aby jego karykaturę przedstawili skompromitowani „sami swoi”

W pierwszych zdaniach wczorajszego ekspose expose prezesa Kaczyńskiego pojawiła się konieczność wsparcia finansowego rodzin wielodzietnych, gdyż „Polska się zwija” i jest to „kwestia naszej przyszłości”. W programie gospodarczym PiS już w 2005 r. był postulat odpisu podatkowego w rodzinie czterodzietnej w wysokości czterokrotnie wyższej niż obecnie, bo 400 zł miesięcznie na każde dziecko i to niezależnie od wysokości płaconego PiT-u. W tym kierunku należy iść, jeśli nie chce się doprowadzić do wyludnienia naszego kraju i to niezależnie od antypolskich działań ośmieszających powyższe postulaty.

A proces jej dezawuowania przebiega na wielu frontach niemniej za charakterystyczną można uznać trącającą filozofią wypowiedz prof. Wiktora Askanas członka rady nadzorczej PTE PZU który o polityce prorodzinnej i wierze tak pisze w artykule „Nie będzie raju na emeryturze” zamieszczonym w Rzeczpospolitej: „Innymi słowy przestańmy się epatować prorodzinną polityką[!], której ideologia to wygenerowanie nowego pokolenia, które ma nas utrzymać, a zajmijmy się edukowaniem społeczeństwa w podstawach zdrowego odżywiania i dobrodziejstwach fizycznej aktywności. Zamiast religii[!], która obiecuje szczęście wieczne, być może lepiej byłoby wydawać  pieniądze na wychowanie fizyczne i zdrową kuchnię, które to elementy dają szczęście doczesne.”(!!!) Nic dodać nic ująć.

To nie żaden przypadek że Polska od 20 latach przeżywa jeden z najgorszych swoich okresów w okresie pokoju, na przestrzeni swojej tysiącletniej historii. Dzieje się dlatego że elity kraju są na tak niskim poziomie jak te pamiętne w okresie zapaści saskiej. Mimo wiedzy dotyczącej przyczyn słabości państwa brak jest adekwatnej reakcji na problem jego likwidacji i to zarówno w aspekcie prawnym jak i społecznym. Dopuściły one do niebywałej zapaści demograficznej w wyniku której do prostej zastępowalności pokoleń brakuje nam 3,5 mln dzieci a w efekcie milionowej emigracji Polska już obecnie się wyludnia. Wyludniają się nie tylko miasta stutysięczne, ale już całe województwa. Wyludnianie będzie powodowało zmniejszenie aktywności gospodarczej nasilając jeszcze zapaść społeczno-polityczną Polski. Obecnie jesteśmy w końcowym okresie, kiedy kobiety z wyżu solidarnościowego mogą biologicznie mieć jeszcze dzieci, gdyż za dosłownie parę lat gdy się zestarzeją to następna kohorta aby zapewnić prostą zastępowalność pokoleń musiałaby mieć nie 2 ale przeciętnie 4 dzieci. A w to analitycy Banku Światowego pisząc że Polska ma zaledwie 1,8 mln dziewczynek od 5 do 15 lat nie wierzą. Wie o tym nawet rywalka Justyny Kowalczyk Marit Bjoergen która w mediach się żali „Mam 32 lata i jestem na szczycie moich możliwości, więc myślę że jeszcze kilka lat będę rywalizować na najwyższym poziomie. Zegar biologiczny przypomina mi jednak o macierzyństwie, o którym coraz częściej myślę i rozmawiam” ale o czym za nic nie przyjmują do siebie pseudoelity w Polsce.

Z tym należy wiązać silne uaktywnienie antyrodzinnych działań mających na celu abyśmy ten okres „przespali” i nie zdążyli zareagować. Dlatego w dobie Amber Gold i skandali związanych z nepotyzmem w elitach rządowych wykorzystanie tej okazji staje się niebywałą gratką dla działań antypolskich skierowanych w rodzinę. W obecnym klimacie nakłonienie rządzących do zaprezentowania kuriozalnych (bo tylko na takie władze stać) działań wspierających rodzinę, aby w efekcie miesiącami media epatowały jedynie dowcipami opozycji o tej specyficznej polityce prorodzinnej rządzących skutecznie ośmieszy samo pojęcie „polityki prorodzinnej”. Jednocześnie blokując debatę nad koniecznością jej wprowadzenia tu i teraz na długi czas.

W tej perspektywie ostatnie propozycje rządowe wyglądają na czystą prowokację. Bo jak inaczej można nazwać propozycje odebrania obecnie funkcjonującej stuzłotowej ulgi podatkowej najbogatszym małodzietnym rodzinom, tylko po to aby ją przekazać super bogatym ale mającym więcej dzieci. Wszystko przypomina wypróbowane scenariusze działalności antyrodzinnej z przeszłości. Przecież do 1995 roku w Polsce przyznawano na każde dziecko tzw. rodzinne w postaci dodatku. Była to znacząca kwota gdyż wynosiła ok. 8% przeciętnej pensji, ale w 1995 r. uznano że jest to niesprawiedliwe aby i najbogatsi uzyskiwali to świadczenie, więc wprowadzono kryterium dochodowe. W efekcie obecnie zasiłek na dziecko o wartości już zaledwie równoważnej 2% otrzymuje się jeśli dochód na członka rodziny nie przekracza 504 zł. Nikt nie zwraca uwagi na to że wysokość tego kryterium dochodowego jest najniższa w Europie, gdyż od 2004 r. nie podlegała ona waloryzacji. W efekcie tak przeprowadzonego procesu obecnie w porównaniu z rokiem 2004 pomoc uzyskuje o dwa miliony dzieci mniej. A gdy poczekamy jeszcze trochę to inflacja doprowadzi do tego że uprawnionych w ogóle nie będzie, a jeśli będą to będą się kwalifikowali do przeprowadzenia śledztwa z urzędu. Oczywiście nie wynika to z tego że rodzinom wielodzietnym żyje się lepiej, wprost przeciwnie głównym wyznacznikiem ubóstwa w Polsce jest właśnie przynależność do rodziny wielodzietnej. Okazuje się że wg aktualnych danych GUS-u aż 24,6% rodzin mający co najmniej czwórkę dzieci żyje poniżej minimum skrajnego którym jest 300 zł miesięcznie na osobę w rodzinie. Oraz że zubożenie polskich rodzin się pogłębia o czym świadczy fakt że jest to jedyna(!) grupa społeczna wśród których odsetek biednych się poszerzył w zeszłym roku w porównaniu z rokiem 2010.
 
W tej sytuacji nie dziwmy się rozgoryczeniu Joanny Krupskiej, prezesa Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus” która w wywiadzie „Państwo stygmatyzuje rodziny wielodzietne” w wydaniu Niedzieli pesymistycznie konkluduje: „Jest to krzywdzące także dla jej [niepracującej matki wielu] dzieci, które w życiu dorosłym oprócz tego, że będą ze swoich podatków płacić na emerytury [i służbę zdrowia] starszego pokolenia [które dzieci nie ma], będą musiały utrzymywać swoją matkę.”


Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego


 

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook