Jedynie prawda jest ciekawa

Spadek Polski z 207 na 209 miejsce na Świecie

23.03.2012

Na co liczy polskie zadłużone społeczeństwo, nie mając ani oszczędności ani dzieci? Czy na starość usłyszymy: „Korban”?

Ostatnio prowadzona debata emerytalna dotycząca przesunięcia wieku emerytalnego do poziomu 67 lat, porusza kluczowy jeśli chodzi o aspekt równowagi finansów proces starzenia się społeczeństwa i zanik renty demograficznej. Również jedna z niedawno odczytywanych Ewangelii mówi o obowiązku zajmowania się rodzicami na starość, dając wiele do myślenia w perspektywie wzrostu ilość osób w wieku emerytalnym. Polacy nie mając oszczędności i dzieci będą bardzo boleśnie ten proces przeżywali, w sytuacji gdy procesy które już dotykają z najbogatsze społeczeństwa wystąpią w Polsce. Od roku 2007 w Japonii spada udział osób w wieku produkcyjnym w społeczeństwie, a do 2050 r. liczba osób nawet w wieku niemobilnym a produktywnym (45-65 lat) spadnie do poziomu z początku lat 60-tych. Według Societe Generale powyższe procesy starzenia się spowodują że PKB na głowę Japończyka obniży się o 12% w latach 2010-2030, a do roku 2050 skumulowany spadek będzie wynosił łącznie 21%. Jak twierdzi Grzegorz Zatryb w artykule „Rynki finansowe w długim okresie? O wszystkim zadecyduje demografia” zamieszczonym w Parkiecie, starzenie się społeczeństw spowoduje odpływ środków z rynków wynikający z wypłat emerytur, oraz powstanie ujemnej dynamiki EPS spowodowanej kurczeniem się gospodarki. Jak jednocześnie zauważa „[z]upełnie źle natomiast na tle największej gospodarki świata wygląda pod względem starzenia się społeczeństwa strefa euro”.

My powinniśmy dopowiedzieć, że jeszcze gorzej wygląda sytuacja Polski. Gdzie nie tylko nie prowadzi się polityki prorodzinnej, ale wprost przeciwnie czołowe polskie portale na głównej stronie wprost lansują bezdzietność, a nawet dzieciobójstwo. Niedawno zaprezentowana główna strona onetu mogła być tego ewidentnym przykładem, gdyż w centralnej części, dużymi literami wystąpiła prezentacja fotograficzna: „Znane kobiety, które nie chcą mieć dzieci”. A w treści teksty wynurzeń w którym jedna z tzw. „celebrytek”  przyznaje, że woli być ''zimną suką'' niż ''matką Polką", oraz że „nigdy nie chciała mieć dzieci i nigdy dzieci nie lubiła. Co więcej, w programie "Uwaga" przyznała się do dwóch aborcji.”

Gorzej jeszcze sytuacja wygląda gdy chodzi o elity intelektualne naszego kraju. Jak zauważył Seweryn Blumsztajn z Gazety Wyborczej „czytelnictwo gazet, wszystko to doprowadziło do erozji standardów profesjonalnych i etycznych w naszym środowisku" dlatego współtworzy Towarzystwo Dziennikarskie gdzie „nasze zebrania nazywamy salonem […] inne normy dziennikarskie, inne normy etyczne, inny język”. Otóż z nastawienia „salonu” najprawdopodobniej wynika to że wg aktualnego wydawnictwa CIA Factbook’a pozycja Polski gdy chodzi o wieloletnią perspektywę demograficzną zawartą we wskaźniku ilości dzieci na jedną kobietą („This indicator shows the potential for population change in the country”) spadła z 207 na 209 na świecie – 14 od końca wśród wszystkich krajów świata. Dodajmy jak sprawa wygląda do końca - zmierzamy w kierunku pozycji Nauru małej wysepki – 21 km2 – na Oceanie Spokojnym. A dzieje się to głównie za sprawą naszych „elit z górnej półki” o których to przekonaniach niedawno relacjonował Super Express: „Widok Seweryna Blumsztajna (66 l.), sędziwego redaktora z "Gazety Wyborczej", na zorganizowanej przez feministki w Warszawie Manifie raczej nikogo nie powinien dziwić. Ale już dziwi transparent, z jakim były szef stołecznego dodatku "GW" maszerował po ulicach: "Pierd... nie rodzę" […] Zachwycony był też lider lewicy, szef Krytyki Politycznej Sławomir Sierakowski (33 l.). - Sam dałem mu ten transparent.”

Okazuje się jednocześnie że forsowana na feministycznych marszach walka o tzw. „prawa kobiet” jednocześnie nie dotyczy aborcji selektywnej, w ramach której, jak podaje Los Angeles Times zginęło już około 163 mln dziewczynek. Powiązanie olbrzymich problemów gospodarczych związanych ze starzeniem się społeczeństwa, z olbrzymią dynamiką gospodarczo-demograficzną kolosów azjatyckich, będzie prowadziło do konfliktów spowodowanych mordowaniem dziewczynek. „Zdaniem Hvistendahl, niebezpieczne zachwianie równowagi płci w Azji to poniekąd skutek zachodnich nacisków na azjatyckie rządy, by zwiększyły kontrolę nad rozrostem populacji.” W sytuacji eksplozji gospodarczej krajów w których w Chinach na 100 nowo narodzonych dziewczynek przypada 120 chłopców, a w Indiach na 100 dziewczynek przypada 112 chłopców, zaleje nas tsunami problemów społecznych, w momencie kiedy dziesiątki milionów mężczyzn zacznie bezskuteczne poszukiwanie żon na całym świecie. The Economist zauważa, że już obecnie rosnące zapotrzebowanie na żony w społecznościach, gdzie brakuje kobiet, coraz częściej prowadzi do rozkwitu handlu ludźmi i małżeństw zawieranych pod przymusem. Jednak obawy mogą dotyczyć procesów społecznych w których na nierównowagę dobrobytu nałoży się zestarzenie cywilizacji Zachodu, prowadząc do wzrostu agresywnych zachowań w relacjach międzynarodowych.

Gdy chodzi o polską politykę migracyjną to również ona jest pełna sprzeczności, ale najboleśniejszą w niej jest zgoda na wywożenie polskich dzieci do adopcji, jak i brak reakcji na ich niemalże „kradzież” z polskich rodzin w rodzinach emigrantów. Co jakże boleśnie pokazał przypadek rodziny Rybków bo ich córka Nikola „do szkoły przychodziła smutna” i nie interesowały jej łzy że została zabrana rodzicom. A za nazwanie tego typu aktywności rzeczników praw dziecka jako "organizację działającą jak Hitlerjugend", nie tylko „Polski ambasador w Oslo przesłał do norweskich mediów oświadczenie, w którym przeprosił za wypowiedź konsul” Arianny Warchoł, ale zaraz po wyborach odwołał ją z zajmowanego stanowiska „bo jej wypowiedź negatywnie wpływa na wizerunek Polski.” Jaki wizerunek? Wizerunek kraju nie dbającego o polskie rodziny i polskie dzieci. Podczas gdy zdaniem pani Warchoł polityka norweska jest bardzo świadoma i konsekwentna gdyż "Norwegowie ze względu na niż demograficzny chcą wszelkimi metodami uzupełniać braki" a "urzędnicy wydają negatywne opinie o rodzinie, a potem w świetle prawa porywają [sic!-cm] dzieci".

Wg CIA Factbook’a spadliśmy w ciągu roku z 207 na 209 miejsce, na 222 możliwe na Świecie, a w Pałacu Prezydenta nazwano to procesem "obiektywnym, którego nie da się w żaden sposób odwrócić". Dlatego warto debatować na temat debaty emerytalnej zauważając konsekwencje prowadzenia polityki antyrodzinnej skutkującej brakiem 3,5 mln dzieci, powodującej zamykanie 2,5 tyś szkół, wydłużenia wieku emerytalnego, a za chwilę zapaści służby zdrowia starając się oddziaływać poprzez nagłaśnianie konieczności zaprzestania polityki antyrodzinnej i oddziaływanie na przyczyny  a nie protesty przeciw skutkom.

Niestety dziwnym trafem nikt tych kwestii nie łączy i przeciw nim nie protestuje o czym świadczy brak tych tematów w wielu sąsiadujących obok siebie artykułach co można porównać jedynie do protestu przeciwko śmierci osoby zamiast oburzenia, że nie podano mu skutecznego lekarstwa.

Jak zauważono sytuacja USA jest zdecydowanie lepsza, gdy chodzi dewastujący proces starzenia się społeczeństwa, gdyż z jednej strony w tym kraju występuje poziom urodzeń gwarantujący zastępowalność pokoleń, a z drugiej strony polityka imigracyjna jest bardzo przezorna. O ile poprzednio poruszałem tę kwestię w innym wpisie, obecnie chciałbym potwierdzić to opinią szefa Simensa Petera Loschera wygłoszoną na wykładzie w IESE w Barcelonie: „Improving European Companies Competitiveness: The Siemens Experience”. Uważa on że „z perspektywy biznesu jednym z czynników ograniczających europejską konkurencyjność są ludzie i ich talenty”. Jak twierdzi „tylko 5% imigrantów przyjeżdżających do Europy posiada kwalifikacje, w porównaniu do 55% przybywających do Stanów Zjednoczonych”.

Ciekawą z punktu widzenia obecnej debaty emerytalnej jest analiza przeprowadzona przez profesora IESE Guido Stein’a na temat wieku odejść prezesów 184 hiszpańskich spółek giełdowych. Otóż opierając się na analizie Salvador Plaza i Lourdes Susaeta „Study od CEO turnover in Spain’s Major Listed Companies (2001-2010)” ustalił że jest to wiek 62 lat. Ponadto zauważył że wprawdzie „wiek nie jest podstawą do zwolnienia, zakładając że prezesi utrzymują swoje zdolności i możliwości aby pracować normalnie. Jakkolwiek, część przedsiębiorstw włącza do kontraktu górną granicę wieku dla nich. Na przykład bank BBVA ustanowił 70-letni limit wieku dla nich.” Okazuje się że w starszym wieku nawet trudno być prezesem, a co dopiero robotnikiem.

Dlatego w perspektywie konkluzji Loschera „że kimkolwiek jesteś, jesteś tak dobry jak ludzie którzy ciebie otaczają”, perspektywa Europy i Polski jest odstraszająca: ludzie i elity coraz bardziej zdemoralizowane, coraz starsze i coraz mniej liczne.

Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook