Jedynie prawda jest ciekawa


„Schäuble junta”

24.02.2012

Dzisiejszy Financial Times pisze wprost o tym że Europa zapomniała o słowie Solidarność w artykule Philip Stephens’a „Europe says goodbye to solidarity”.

Jednocześnie wielokrotnie podgrzewając napięcie Niemiecko-Greckie poprzez np. umieszczanie na pierwszej stronie wytłuszczone pytania Prezydenta Grecji, 82-letniego weterana greckiego antyniemieckiego ruchu oporu, Karolosa Papouliasa: „Kim jest Schäuble że kpi z Grecji?”. Była to odpowiedz na antydemokratyczne pomysły niemieckiego ministra finansów wśród których do najdziwniejszych należała propozycja utworzenia bezpartyjnego rządu greckiego na wzór tego we Włoszech jak i przesunięcia wyborów w Grecji! Tak w Grecji nie w Niemczech. Minister Finansów Niemiec Wolfganga Schäuble powiedział wprost: „Grecja może przenieść swoje wybory i zainstalować technokratyczny rząd, który nie zawiera polityków takich jak Venizelos i Samaras, podobnie do sytuacji we Włoszech”. Wg FT i Bloomberga Papoulias powiedział wprost do greckiej generalicji : "Nie zgadzam się ośmieszanie mojego kraju przez pana Schäuble […] Nie zgadzam się jako Grek. Kim jest Schäuble że drwi z Grecji? Kim są Holendrzy? Kim są Finowie? Zawsze broniliśmy nie tylko wolności naszego kraju, ale wolność całej Europy ". Prezydent Papoulias zresztą, w geście solidarności z rodakami, postanowił że będzie pracował za darmo, rezygnując ze swojego rocznego wynagrodzenia w wysokości €300 tyś. W innym artykule Quentin Peel: „Berlin keeps unearthly hush on eurozone crisis” opisując sytuację w Grecji mówi o tym że dzienniki ostrzegają, że ich kraj jest przejęty przez „Schäuble junta”. W świetle zaistniałej sytuacji nie powinny dziwić wyniki sondażu przeprowadzonego przez VPRC, a opublikowanego wczoraj przez Guardian’a. Wynika z niego że 81% Greków uważa, że Niemcy chcą zdominować Europę za pomocą swojej siły finansowej, a 77% że dążą oni do utworzenia IV Rzeszy i jedynie 4% ma dobrą opinię o Kanclerz Merkel. Równocześnie 91% z nich chce aby Grecja w końcu wyegzekwowała od Niemiec reparacje wojenne za krwawą okupację kraju w czasach II Wojny Światowej i brak rozliczenia zbrodni wojennych o czym pisałem w poprzednim wpisie „Euro - maszyna z piekła rodem”.

Greckie oburzenie będzie napędzane przez następne lata w sytuacji kiedy Grecy mając problemy ze sfinansowaniem podstawowych potrzeb będą bezsilnie obserwowali cyniczne zachowania zagranicznych bankierów. Otóż jak pisze Peter Spiegel, Gerrit Wiesmann i Matt Steinglass w artykule ”Athens faces tough controls on use of aid” Grecja de facto powoli staje się pierwszym formalnym powiatem UE. Środowy Financial Times w pierwszostronicowym artykule Johua Chaffin i Kerin Hope „Greeks race to unlock bail-out” podając twarde warunki w tym konieczność sprzedaży co najmniej dwóch przedsiębiorstw państwowych do czerwca. Otóż jak informuje pierwsze wytłuszczenie „EU leaders draw up 24 ‘actions’ for Greece” w zakceptowanym porozumieniu istnieje wiele ultymatywnych postanowień które muszą zostać spełnione już w ciągu najbliższych dni lutego. Wytłuszczenie „Deal includes escrow account and monitors” mówi o wprowadzeniu rachunku który w pierwszej kolejności będzie zasilany greckimi dochodami podatkowymi, a który drastycznie ogranicza suwerenność finansową Grecji. Wall Street Journal w artykule Riva Froymovich, Matina Stevis i Stephen Fidler “Optimism Grows for Greek Accord” również informuje o ratunku “escrow” jak i o obecności międzynarodowych kontrolerów, którzy będą monitorowali jak Grecy wydają swoje pieniądze: „In addition, the new bail-out will include a permanent and beefed-up presence of international monitors who will attempt to keep real-time tabs on the Greek government’s spending decisions”. Czary goryczy musiał jednak dopełniać fakt że EBC jak doniósł Wall Street Journal w artykule Brian Blackstone „ECB to Exchange Greek Bonds” zagwarantowała sobie pełną spłatę €40 mld obligacji greckich, łącznie z odsetkami, poprzez zamianę starych obligacji na nowe. Kuriozalne jest tłumaczenie braku ulgi dla Greków tym, że prawo nie pozwala EBC finansować rządów, tak jak gdyby masowe skupowanie długów eurostrefy było czymś innym i 50 mld obligacji greckich służyło zachowaniu ich płynności. Wprawdzie Quentin Peel podsumowując swoją wypowiedz stwierdza, że UE w efekcie i tak będzie kontrolowała wydatki Grecji i że Berlin nie może zasugerować że greckie ministerstwo finansów nie jest kompetentne. („Yet the reality is that the EU will end up controlling Greek spending for the foreseeable future. The Greek finance ministry has proved itself incompetent, but Berlin now knows it cannot be seen to suggest it.“) Podczas gdy poczynione plany to nie tylko sugestia ale i decyzja mówiąca o tym, że Greckie społeczeństwo nie jest kompetentne aby samodzielnie wybierać swoje władze. Grecja cierpi z powodu euro i pomocy jaką wydają europejscy podatnicy spłacający jej długi niemieckim i francuskim bankierom. Według odtajnionego raportu eurogrupy mimo przyjęcia pakietu „pomocy” dla Grecji zadłużenie tego kraju w 2020 nadal będzie wynosiło 160% PKB. A Martin Wolf wprost obciążył euro odpowiedzialnością za bolesność greckiego kryzysu mówiąc, że albo Grecja wyjdzie z euro albo EU będzie jej „pomagać” przez następne 20 lat.

Podczas gdy problemu Grecji nie uda się rozwiązać poprzez ograniczenie budżetowe, gdyż istotą kryzysu jest deficyt na rachunku bilansu płatniczego. Sytuacja wydaje się dla europejskich ekonomistów to powinno być prosta. Propozycja dla Grecji jest drakońska, mają podwyższyć podatki i jednocześnie obniżyć wydatki. Dotychczasowa wiedza oparta na Keynesizm mówiła że musi to doprowadzić do schłodzenia gospodarki i spadku dochodów podatkowych prowadząc do nieskuteczności zaproponowanej polityki. Problemem Grecji jest jej deficyt bilansu płatniczego który w roku 2011 sięgnął 8,6% PKB, w którym kryzys światowy i załamanie światowe spowodowało że wpływy turystyczne nie są w stanie sfinansować. Grecja aby wyjść z kryzysu musi zwiększyć eksport towarów i usług. W efekcie kryzysu deficyt spowodowany zadłużeniem zagranicznym i deficytem handlowym powoduje że deficyt bilansu płatniczego jest finansowany środkami pomocowymi gdyż prywatni inwestorzy nie wierzą odwrócenie relacji i jak najszybciej chcą się wycofać. Niemniej wcześniej czy później tak jak i w przypadku polskiego deficytu musi on zostać zlikwidowany. Może się to stać poprzez zwiększenie eksportu towarów i usług jak i zmniejszenie importu. Biorąc pod uwagę fakt że udział importowności greckiego PKB wynosi 25% oznacza że dojście do poziomu równowagi będzie oznaczało dalszy spadek PKB, aż o ¼. Dostosowanie poprzez wzrost eksportu musi oznaczać wzrost jego wolumenu o 50%, a poprzez wzrost dochodów z turystyki potrojenie rozmiarów tego sektora. Okazuje się jak zauważa profesor Harvardu Ricardo Hausmann w artykule FT „Irland can show Greece a way out of the the crisis” że powtórzenie drogi Irlandii będzie trudne do zmimikowania gdyż Grecja nie ma zdolności produkcyjnych („productive knowledge”) Okazuje się że wśród 128 krajów zanalizowanych w książce „The Atlas of Economic Complexity” właśnie w Grecji zaobserwowano największą różnicę między dochodami i „wiedzą” zawartą w eksporcie. Nic dziwnego nie produkuje ona maszyn, elektroniki ani chemikaliów, a na dodatek planuje dalej się sprywatyzować co musi się zakończyć dalszą wyprzedażą rynku, jak to nastąpiło w Polsce. Do ciekawostek należy że na każde $10 światowego handlu technologii informatycznej na Grecję przypada zaledwie 1 cent. Grecja potrzebuje tego samego co Polska w wielokrotnie prze ze mnie prezentowanych dezyderatach dotyczących konieczności optymalizacji wydatków budżetowych w połączeniu z kreowaniem warunków dla rozwoju instytucji opartych na wiedzy. Jak zauważa Hausmann Grecja musi powiększyć swoje możliwości eksportowe poprzez zbudowanie infrastruktury „przyciągającej potencjalnych nowych eksporterów poprzez gwarantowanie dopasowanych inwestycji infrastrukturalnych, doszkalania pracowników oraz nakładów na B&R.” „Musi zidentyfikować brakującą wiedzę i poziom infrastruktury wymagany przez nowe przemysły i zagwarantować ich implementację”. Ni mniej ni więcej wszystko to samo czego potrzebuje Polska, a nie nowych mało pożytecznych wyrzeczeń. Dodajmy poza tymi koniecznymi nakładami konieczne jest wyjście z euro i zbankrutowanie zobowiązań których nie jest w stanie unieść. Tylko zdewaluowana drachma jest w stanie racjonalnie zwiększyć opłacalność eksportu jak i zwiększyć wykorzystanie bazy turystycznej jak i ograniczyć wydatki eksportowe i substytuować je produkcją krajową. Tkwienie w euro to gwarancja nieracjonalności kolejnych ręcznie sterowanych udziwnień kosztem bolesnych oszczędności nie prowadzących do punktu równowagi.

Istnieje obawa że jeśli obserwowany proces będzie kontynuowany to Financial Times już niedługo może informować, że na pierwszych stronach greckich gazet w miejsce ostrzeżeń o niemieckim imperializmie, zawita rozpacz o popełnionych historycznych błędach greckich. Czy to gdy pod koniec 1918 r. pozwoliło się Entencie dokonać powalającego ciosu Cesarstwu Niemieckiemu w ze swojego terytorium, czy to że swoją walką w 1941 r. opóźniło się ofensywę niemiecką na Rosję przyczyniając się do klęski Wermachtu w II Wojnie Światowej. I że niewdzięczność Europy pozostawiającej osłabioną Grecję naprzeciwko odrodzonej potęgi Turcji jest niezrozumiała.

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS156fotoMINI

Czas Stefczyka 156/2018

PDF (8,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook