Jedynie prawda jest ciekawa

Przyczyna wyhamowania wzrostu UE – „starzejące się społeczeństwo”

29.04.2013

Margaret Thatcher ostrzegała że zjednoczenie Niemiec może oznaczać „marsz Wermachtu na Pomorze, Śląsk i Prusy Wschodnie”.

W związku z tak silnym upolitycznieniem mediów powodujących  że nie tylko autentyczne wiadomości nie są przekazywane społeczeństwu, ale i zanikło zapotrzebowanie na sztukę, kabarety są na żenującym poziomie, a i „zakazanych piosenek” nawet na ulicach nie słychać, w ramach wstępu zaproponuję czytelnikom dwa obrazy Voutch’a. Zainspirowany dzisiejszym artykułem Howarda Daviesa uznałem to jako ciekawy kontrast to tych nadętych, w ramach zasady „keep smiling”, widoczków naszych przywódców którymi jesteśmy faszerowania codziennie podczas przekazu dotyczącego sytuacji gospodarczej „zielonej wyspy”. Otóż moim zdaniem Olivier Vouktchevitch w dwóch obrazach świetnie ukazał adekwatną mimikę twarzy osób podczas scen które są analogiczne dla wyzwań które stoją przed osobami odpowiedzialnymi za polską gospodarkę i rozwój społeczny. Pierwsza polecana scena przedstawia kupca w winiarni i zakłopotanego sprzedawcę gdy amator wina prosi o pomoc: „Szukam wina, łączącego się dobrze z bardzo, bardzo, bardzo złymi wiadomościami które muszę powiedzieć żonie.” Długa scena jest w przypadku Polski jeszcze bardziej wymowna gdyż ukazuje mężczyznę przed wskoczeniem do basenu który nie ma końca.

Niestety ale prawdziwa wiedza o procesach gospodarczych nie tylko nie dociera do europejskich społeczeństw, a w Polsce jest na dodatek jeszcze ubarwiana znacznym poziomem infantylności. W przekazie cały czas brakuje przesłanki etycznej. W Polsce wszystkie trendy negowania etyki rozwijają się z przyspieszeniem (doganianie Europy). Od dwudziestu lat następuje zastępowanie troskliwego myślenia w interesie kraju i człowieka schematem obojętnej poprawności politycznej. Pesymizmem ten  bierze się z obserwacji spadku produktywności i rozwoju w wielu krajach. A niepokojem napawa upowszechnianie wyłącznie politycznej wiedzy, wbijanie ludziom nieprawdziwych informacji, nieprawdziwych zależności. Dlatego właśnie Polska coraz szybciej się cofa, a my tracimy możliwości rozwojowe. O ile dawniej mieliśmy własne instytuty badania i rozwoju, to zostały one skazane na zagładę jako nieużyteczne wobec nowo otwartych zagranicznych możliwości. „Po co je utrzymywać przecież zdolni Polacy mogą aplikować do zagranicznych instytucji naukowych”.  Skończyło się na bezrobociu naukowców w Polsce, a obecnie ich braku i biadoleniu o niskim udziale B&R w PKB.

Trudno nie oskarżać  o zaniechania, o brak dostatecznej czujności, o wygodnictwo, czy wręcz o głupotę. Faktem jest, że z różnych powodów nie zdołano przeciwstawić się oligarchizacji europejskiej gospodarki. Koncerny poprzez odpowiedni lobbing doprowadzały do uchwalania w poszczególnych państwach i w UE korzystnych dla siebie regulacji prawnych. Od pewnego czasu obserwujemy bezradnie coraz to nowe odsłony kryzysu finansowego, zwłaszcza wielkiego dramatu strefy euro. Bezradne okazały się wszelkiego rodzaju instytucje nadzorcze z powodu ich zdominowania przez osoby związane z korporacjami. Przykład forsowania Unii Bankowej odbierającej uprawnienia nadzorcze krajom, przy jednoczesnym pozostawieniu im odpowiedzialności za zobowiązania bankowe jest wyśmienitym przykładem. Z pewnością obecny kryzys jest właśnie dowodem na to, że rynek finansów nie jest odpowiednio regulowany i nadzorowany, a instytucje finansowe same starają się być beneficjentami tych rozwiązań, które mają służyć realnej gospodarce. Zbyt często podejmują one decyzje o wielomiliardowych zaangażowaniach kapitału, nawet, jeśli same naprawdę mają go bardzo niewiele. A gdy w dodatku te ich działania okazują się nietrafione, nie ponoszą za to odpowiedzialności. W efekcie na ogół tzw. szary podatnik przejmuje ich długi W sytuacji, kiedy długi te są wielokrotnie wyższe niż produkt krajowy brutto jakiegoś kraju, to jego obywatele stają się po prosu współczesnymi niewolnikami. W świecie finansów zabrakło dobrych regulacji i właściwego funkcjonowania nadzoru nad rynkiem kapitałowym. Przyczyną wszystkich nieszczęść jest to, że coraz potężniejsze instytucje finansowe same ustalają sobie reguły i same wybierają sobie nadzorców. Todd Buell w artykule “Merkel Steps Into Debate on Rates” zacytował wypowiedz  kanclerz Merkel ukazujące że to manipulowanie wiedzą ma swoich beneficjentów, oraz że to nasz zachodni sąsiad forsując unię bankową nie chcą przejąć konsekwencji nieskuteczności w sprawowaniu nadzoru bankowego: “The German government rejects a unified European deposit insurance”. Również Michael Steen, James Wilson i Peter Ehrlich w artykule “Merkel speech highlights European divide” opisując to same spotkanie z niemieckimi bankowcami zwracają  na to uwagę.Zbyt często pieniądze europejskich podatników po raz kolejny służą wsparciem dla instytucji bankowych. Przy czym nie ma nic wspólnego z pomocą dla tych krajów, z europejską solidarnością, choć tak się to przedstawia, zwłaszcza w polskich mediach. W Polsce mimo wszystko mamy jeszcze dużo wiary w europejską solidarność. A w dodatku wylansowano u nas niechęć wobec instytucji kontrolnych, zwłaszcza tych które chcą coś wyegzekwować względem silnych grup biznesu. Od dwudziestu lat Polacy są przekonywani, że wszystko może i powinno „kręcić się samo”, że państwo nie może się mieszać, że wszelkie regulacje trzeba ograniczać. Dlatego nawet w 2006 roku mimo że udało się przeprowadzić stworzenie Komisji Nadzoru Finansowego to jednak nie wprowadzono żadnych z planowanych zmian. I nie chodzi tu tylko o tę przypisywaną Polakom niechęć do wszelkich instytucji kontrolnych, o liberalne poczucie wolności. Naprawdę rzecz jest bardziej skomplikowana i zarazem bardziej groźna. Faktem jest, że od dawna rozmaici mężowie opatrznościowi to lewej, to prawej stronie głosili jedynie słuszne i poprawne recepty. Dlatego patrząc teraz na obecną zawieruchę wobec OFE dostrzegam tylko cynizm. (Nawiasem mówiąc dzisiejszy wywiad ministra Rostowskiego jest świetnym studium przypadku). Mimo krytycznego podejścia do cały czas ponawianych, absurdalnych pomysłów szefów PTE (a to benchmarki, a to instrumenty pochodne, o inwestycjach zagranicznych nie wspominając) wcale nie uważam, że należy dziś populistycznie zlikwidować OFE, jak i aby to był perfekcyjny przykład syndromu sztokholmskiego którego jestem ostatnią ofiarą.  jest pomysły likwidacyjne są tak absurdalne, porównywalne z pomysłem przyjść do szpitala i kazania  obcięcia sobie bolącej głowy. Naprawa sytuacji nie polega na amputowaniu kolejnych instytucji, lecz na ich leczeniu. A do tych wszystkich, którzy tak nagle krzyczą i są oburzeni, po prostu nie mam zaufania. Wydaje się, że celem jest wywołanie kolejnego „cudu” finansów publicznych, gdy państwo zabierze odłożone środki na emerytury – czyli realne pieniądze w OFE i przełoży nam to na prawa w ZUSie, gdy nagle się okaże, że zniknie problem długu publicznego, deficytu... I nie szkodzi, że ZUS już i tak ma zobowiązań na ponad 2 bln PLN.  Polska dzięki temu zabiegowi może dostanie się do strefy euro, co jej zupełnie do niczego nie jest potrzebne, a że będziemy mieli długi i nie dostaniemy emerytur, elity się tym nie zamartwiają. Oczywiście w OFE emerytur pod palmami nie uda się już uratować.  Niemniej dziesięć lat temu na początku 2002 roku w UNFE mówiliśmy, że zwiększenie rentowności OFE o 1 pkt. procentowy rocznie da świadczenia emerytalne o 20% wyższe. Upominaliśmy, że OFE muszą być pod specjalnym nadzorem. A zwłaszcza muszą być pod nadzorem ich transakcje na rynku kapitałowym, aby nie kupowano akcji kompletnie niepotrzebnych, ale za to po znajomości, albo, aby nie sprzedawano ich po zaniżonej wartości z podobnych przyczyn.  Na to wszystko do znudzenia zwracaliśmy uwagę, przedstawialiśmy specjalne raporty, jakie regulacje są niezbędne, aby w Polsce było naprawdę godziwe zabezpieczenie emerytalne.

Raporty: „Bezpieczeństwo dzięki konkurencji”, „Bezpieczeństwo dzięki zapobiegliwości”, „Bezpieczeństwo dzięki emeryturze” były jednak chyba tylko po to, żebyśmy po 10 latach mogli mówić „a nie mówiliśmy”. A to wszystko z niedostatku tej etycznej solidarności, która miała cechować Unię Europejską i III Rzeczpospolitą.  Podczas gdy każdy z problemów, każde z wydarzeń obecnego kryzysu UE i tego w Polsce da się z łatwością sprowadzić do poziomu etycznego. Dlatego czym prędzej należy znieść cenzurę na satyrę i dowcip, oraz rozwijać treści „zakazanych piosenek”.


Dr Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook