Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Propaganda Euro jak w „Radiu Erewań”?

22.02.2013

Obecne działania mające na celu przyjęcie przez Polskę Euro nie mają na celu osiągnięcie korzyści ekonomicznych, których nie ma, lecz ograniczenie zakresu suwerenności przez nasz kraj, oraz włączenie w strukturę o charakterze neokolonialnym.

Według niego podobno obrót na złotówce wynosi 10 mld dziennie, więc strata dla sektora byłaby w wysokości 46 mld, a i nie stracilibyśmy na spekulacjach na opcjach walutowych.

Dzisiaj odbyła się kolejna debata programu PiS „Alternatywa” na temat sensowności likwidacji polskiej złotówki. Zanim zaprezentuję swoją opinię na ten temat opowiem o jedynej wypowiedzi dr Rafała Antczaka która zdecydowanie popierała pomysł wejścia do euro i to jak najszybciej. W związku z tym że wystąpienie to było po moim, to niestety nie mogłem do niego się odnieść, ale z przyjemnością rozprawię się z argumentami byłego współautora programu gospodarczego PO w tym miejscu. Chwała Antczakowi że przybył na debatę, ale niestety nie był do niej przygotowany co mu wytknąłem po jej zakończeniu. Jako argument podał obrót na złotówce który podobno wynosi 10 mld dziennie, więc wg niego strata dla sektora w przypadku wejścia polski do euro wynosiłaby 46 mld, a na dodatek polskie przedsiębiorstwa nie straciłyby miliardów na spekulacjach na opcjach walutowych. Argumentacja demagogiczna świadcząca o tym że Pan dr Antczak na rynku kapitałowym się nie zna, z gatunku pseudo podjudzających do banków, na zasadzie że ich strata to nasz zysk. Obsługa handlu zagranicznego ma nieznaczną wartość, więc większość z cytowanego obrotu to działalność spekulacyjna w której o ile jedni z inwestorów tracą to inni adekwatnie zyskują. Banki o ile nie są inwestorami to zyskują za obsłudze tych operacji przy czy my nie zyskujemy na stracie banków, a tak naprawdę jeżeli obrót na złotówce jest tak znaczący to jesteśmy beneficjentami tych operacji gdyż nie ma problemu z płynnością przy obsłudze realnych transakcji i dlatego ponosimy na wymianie nieznaczne koszty transakcyjne. W tym przypadku jak i w przypadku opcji walutowych likwidacja złotówki kompletnie nic nam nie da, gdyż o ile spekulanci będą nadal „grali” ale na innych walutach, to przed spekulowaniem na opcjach walutowych i tak niekompetentnych przedsiębiorców nie uchronimy. Jak będą chcieli to będą nadal tracili na opcjach na euro, tak jak kredytobiorcy hipoteczni ryzykują na kredytach we frankach szwajcarskich.

Ja osobiście do 2009 roku występując w debatach na temat Eurostrefy – w tym na posiedzeniach zarządu NBP – wielokrotnie podkreślałem brak spełnienia warunków optymalnego obszaru walutowego przez Euro. Po wybuchu Eurokryzysu okazało się że główny beneficjent jej funkcjonowania Niemcy, nie tylko nie dokonał koniecznych transferów w wysokości ok. 4% PKB na rzecz dotkniętych asymetrycznym szokiem krajów peryferyjnych, lecz wykorzystał proces dywergencji stóp procentowych do obniżenia kosztów obsługi swojego długu, skłonienia milionów Europejczyków w tym 1 mln Greków do przyjazdu do pracy do Niemiec w miejsce imigrantów z państw muzułmańskich, jak i do zdobycia przewagi konkurencyjnej dla swoich przedsiębiorstw, a w warstwie politycznej na zdominowanie przeżywających kłopoty gospodarcze Europartnerów.

Dlatego o ile dla części opinii publicznej do czasu Eurokryzysu mogło być niezrozumiała niechęć do wstępowania do Euro. Przejawiała się ona straszeniem przed tzw. Eurosceptykami, w tym w przypadku mojego przejścia do NBP nawet na pierwszej stronie GW znalazło się trwożne zapytanie „Czy z Cezarym Mechem wejdziemy do euro?”, to obecnie dalsze wymuszanie na Polsce konieczności wejścia na pokład Eurotytanika musi budzić niepokój. Po wybuchu Eurokryzysu na Eurokonferencji w panelu dotyczącym tego zagadnienia, w którym uczestniczył m. innymi poseł Rosati, zadeklarowałem że przestaję być Eurosceptykiem, bo to przed czym ostrzegałem już się zrealizowało i staję się Demografosceptykiem. Dzisiaj kiedy o konsekwencjach zapaści demograficznej mówią wszyscy, a jest to moment gdy panie z wyżu solidarnościowego powoli nie mogą mieć już dzieci, chciałbym podzielić się pewnymi uwagami dotyczącymi przyczyn tego że jako Polacy jesteśmy mądrzy po szkodzie, a może i nawet po niej nadal głupi.

Obecne działania mające na celu przyjęcie przez Polskę Euro nie mają na celu osiągnięcie korzyści ekonomicznych, których nie ma, lecz ograniczenie zakresu suwerenności przez nasz kraj, oraz włączenie w strukturę o charakterze neokolonialnym. Debata dlaczego tak się dzieje wykracza ramy dyskusji eksperckiej na równi z tą dotyczącą przyczyn niewprowadzenia polityki prorodzinnej jak i generującej miejsca pracy przez ostatnie 20 lat. I nie łudźmy się że przekonując do wyższości złotówki czy też konieczności posiadania dzieci osiągniemy zakładane cele.Gdyż debata nie ma charakteru akademickiego, lecz dotyczy braku mechanizmów wyboru elit naszego kraju którzy mogą podejmować racjonalne decyzje w jego interesie. Dotyczy problemu szerszego, jak sprawić aby osoby kompetentne były nie tylko wybierane ale i mały motywację służenia w interesie dobra wspólnego. Aby po wyborze na czołowe stanowiska nie myślały tylko o tym jak nie być zmuszonym do strzelenia samobója w końcowych minutach gry, bądź jak się dobrze sprzedać drużynie przeciwnika. Ale również przekonanie elit patriotycznych do tego aby nie spychały sfer finansów jako drugoplanowych, których przewodzenie najlepiej powierzyć wykreowanym przez przeciwników celebrytom.

Nie łudźmy się jeśli tej sprawy nie rozwiążemy to nawet posiadanie złotówki nas przed biedą nie uchroni. Przecież przez ostatnie 20 lat cały czas prowadziliśmy fatalną politykę monetarną hamującą wzrost gospodarczy, wspierającą import na koszt coraz większego zadłużania się za granicą i wyprzedawania naszych aktywów. Przecież cały czas kwitnie tzw.carry trade pozwalający inwestorom zarabianie dziesiątków miliardów gdyż nie jest respektowane prawo parytetu stóp procentowych. Wg którego jeśli się utrzymuje się wyższe stopy procentowe to waluta powinna się osłabiać gdyż inaczej pozwala spekulantom na zyski bez ryzyka. Wystarczy pożyczyć w krajach o niższych stopach procentowych zainwestować tam gdzie one są wyższe i jeszcze na dodatek zyskać na kursie wymiany w chwili ich wytransferowywania. Tak więc jeśli nie będzie odpowiedniego doboru elit to i przy złotówce możemy być eksploatowani. Przecież w Generalnej Guberni Niemcy pozostawili przedwojenną złotówkę tylko po to aby drukować je na swoje potrzeby.

Przestrogą dla tych którzy myślą że zastosują „mądrość etapu” niech będzie scena zaprezentowana w TV Polonia ukazująca jak Pani Kanclerz wystawia za okno premiera Hiszpanii aby popełnił samobójstwo. Tam on spotyka zdesperowanego premiera Grecji który się skarży że musi skakać mimo że spełnił wszystkie żądania. Premier Hiszpanii niedowierza i zanim na to się zdecyduje próbuje załagodzić sytuację rozmawia przez okno, że obetnie wydatki (pewnie na emerytury i służbę zdrowia aby spłacać długi względem Niemiec), gdy to nie jest skuteczne solennie obiecuje że nie wystąpi ze strefy euro, a na koniec już w akcie rozpaczy obiecuje że w pucharach wygrają kluby niemieckie.

Ciekawe dlaczego tego typu sceny są nie w normalnej lecz internetowej telewizji TV Polonia, i to nie po Polsku ale po hiszpańsku i z Hiszpanii – u nas satyrycy zamilkli, a przecież to co się dzieje (euro, pakt fiskalny, siadanie przy jednym stole z Niemcami) to zasługuje chociaż na odświeżenie Radia Erewań.

Dr Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook