Jedynie prawda jest ciekawa

Polska wymiera

05.02.2014

A my zabieramy emerytom majątek z OFE twierdząc że prawa majątkowe nie mają wartości i czekamy na następną debatę, o jakości życia, godnej śmierci - o eutanazji.

W tym tygodniu zbiegły się dwie kluczowe informacje, ta mówiąca o tym że emerytom zajęto 153,15 mld zł ze środków OFE, z tą że nie będzie komu nam obiecanych emerytur z ZUSu wypłacać. Zgodnie z nowymi przepisami OFE przekazały do ZUS-u 51,5 proc. wartości aktywów netto każdego funduszu. Tak dokonane umorzenie zobowiązań państwa oznacza jednoczesne zapisanie tego długu na kontach w ZUSie. To wynik kuropejskiego rachunkowego perpetuum mobile - nie widać długu na skalę 134 mld zł mimo iż on nadal występuje. Poziom niekompetencji w debacie jest jednak tak duży, że w ramach sterowanej dyskusji prawicy po raz kolejny podrzucono temat że 19 mld przepadło, tylko po to aby za chwilę się wyjaśniło, że przekazane obligacje drogowe i gotówka nie zmniejszają poziomu zadłużenia, ale jedynie potrzeby pożyczkowe ZUSu. I oczywiście to że tylko środowisko premiera Balcerowicza jest kompetentne w sprawach finansowych, aby takie zawiłości wyjaśnić. Obligacje skarbowe znikną z polskiego rynku, a z nimi zniknie także czynnik stabilizujący dla portfeli OFE, ale i dla skarbu państwa, co już negatywnie odczuwamy gdyż na tym rynku rozszerzyły się spready. Za chwilę będziemy mieli kolejną wrzutkę że ilość przekazanych pieniędzy nie zgadza się z tymi na koncie ZUSu, tylko po to aby rząd dopiero po paru dniach wyjaśnił że to prawda… w ZUSie zapisano ale więcej, a wspomniane wyżej jedynie kompetentne środowisko będzie wyjaśniać detale dlaczego. 

Obligacje były inwestycjami, które może nie dawały wielkiego zysku, ale były stabilne, podczas gdy obecnie portfele OFE będą bardzie ryzykowne i zmienne, uzależnione od decyzji inwestycyjnych PTE których zwolniono z obowiązku kompensowania strat w przypadku błędnego zarządzania. Rynek obligacji będzie bardziej zmienny, bo uzależniony od inwestycji nie krajowych, ale zagranicznych. Z drugiej strony nadeszła informacja że Polska wymiera. Jak obrazowo można zaprezentować dane Głównego Urzędu Statystycznego, dotyczące ujemnego przyrostu naturalnego, który w 2013 roku ma wynieść od 16 do 20 tysięcy. W 2013 r. przewaga zgonów nad urodzeniami będzie największa w naszej powojennej historii, gdyż liczba urodzeń zmniejszyła się w porównaniu z poprzednim rokiem o blisko 15 tys. A współczynnik dzietności w Polsce wynosi obecnie poniżej 1,3, co plasuje nas na 212 miejscu (a właściwie już na 213) w klasyfikacji 224 krajów świata. Przyczyną tego, że na świat przychodzi coraz mniej Polaków jest m.in. to, że coraz starsze są osoby, które urodziły się w „solidarnościowym miniwyżu” demograficznym oraz masowa emigracja za granicę. Obecnie kobiety z tego wyżu mają powyżej 30 lat. Niestety kobiety w tym wieku (tzw. „stara pierwiastka” – określenie medyczne) nie będą mogły mieć znacznej ilości dzieci, jeśli w ogóle je będą miały. Dlatego aby Polska miała prostą zastępowalność pokoleń, to przy niższych kohortach młodszych roczników dzietność powinna wzrosnąć aż trzykrotnie. Jest to niewyobrażalne zadanie jeśli chodzi o konieczność zmiany świadomości społecznej, niemniej kierunkiem, do którego powinniśmy stale dążyć. Musi to się objawić znacznymi transferami finansowymi na rzecz osób posiadających dzieci, lub mogących je mieć.

Tak drastyczny spadek urodzeń spowodowała dwudziestopięcioletnia antyrodzinna polityka. Objawia się ona w tym, że utrzymanie dzieci traktowane jest cały czas jako dobro luksusowe które należy opodatkowywać. Podatki, które płacimy na utrzymanie młodego pokolenia, nie są rodzinom zwracane. A jeśli są, to następuje to w symboliczny sposób w celu zaciemnienia percepcji. Ponadto na takie zjawisko wpływ ma także demoralizacja wpajana przez środki masowego przekazu, a także szeroko promowana kultura nowego bezdzietnego stylu życia. Na obecnym etapie problem ten jest bardzo poważny. Znaczenie niebezpieczeństwa wystąpienie ujemnego przyrostu naturalnego zaobserwowano już w 2005 roku. W ramach przygotowania programu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości przedstawiona była diagnoza, jak również konieczność finansowego wsparcia na rzecz rodzin utrzymujących dzieci. Wsparcie to miało wynosić do 400 zł miesięcznie na każde dziecko. Niestety, powyższy program nie został zrealizowany. Obecne opóźnienie powoduje, że efektywność wszelkich działań prorodzinnych będzie mniejsza i skalę wsparcia na każde dziecko należy przyjąć na poziomie co najmniej 500 zł miesięcznie. A to dlatego że w 2005 roku Polska była na etapie, kiedy „miniwyż solidarnościowy” z początku lat 80-tych wchodził dorosłe życie i można było na niego oddziaływać. Niemniej te działania choć opóźnione należy z całą konsekwencją podjąć, nie czekając aż za nas zrobi to UE, bo nikt inny w interesie naszych rodzin w Europie nie będzie się poświęcał.

W efekcie zaniechań coraz mniej liczne generacje pracujących w pokoleniu „sandwich” (od uścisku konieczności finansowania młodych i starych) będzie poddana olbrzymiej presji ekonomicznej. Wzrost gospodarczy będzie zanikał, a jeśli będzie występował, to będzie się ślimaczył, gdyż obecne roczniki w wieku produkcyjnym są mniej liczne niż te, które przechodzą na emeryturę. Ponadto poza koniecznością utrzymania młodego pokolenia, wzrośnie 3,4 krotnie ilość osób które będą w wieku emerytalnym i będą potrzebowały również zwiększonej opieki zdrowotnej w relacji do pracujących, co będzie powodowało olbrzymi nacisk na system emerytalny i zdrowotny. Zwiększone obciążenie będzie powodowało wzrost opodatkowania, a z drugiej strony presję na zmniejszenie świadczeń emerytalnych i ograniczenie dostępności do służby zdrowia.

Dlatego tak istotne jest jak najszybsze wprowadzenie polityki prorodzinnej oraz zahamowanie degradacji Polski. Należy się liczyć z tym, że z powodu ćwierćwiecza zaniechań wkroczymy nie w debatę o konieczności wyrzeczeń, lecz dyskusji o jakości życia i godnej śmierci – rozmowy „na serio” o eutanazji.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook