Jedynie prawda jest ciekawa

Po likwidacji OFE emerytury do obcięcia jak w Grecji

16.05.2017

Likwidacja systemu OFE to gigantyczny skok na majątek emerytów który spowoduje, że podczas najbliższego kryzysu emerytury będzie można obciąć np. o 30 proc., tak jak w Grecji. Najbardziej zainteresowane zmianą obecnego systemu są instytucje finansowe.

Koncepcja planu budowy kapitału prezentowana przez Ministerstwo Rozwoju jest pełna sprzeczności. Jej celem jest budowa oszczędności emerytalnych a mamy drugi skok na OFE w postaci przejęcia części aktywów, a z drugiej jest plan powiększenia oszczędności przez budowę pracowniczych planów emerytalnych. Zamiast zracjonalizować OFE i PPE co już było proponowane w raportach UNFE prowadzi się do chaosu zmniejszającego zabezpieczenie majątkowe świadczeń emerytalnych.

Planowane zmiany są efektem działania lobbingu trzech grup interesu, kosztem przyszłych emerytów. Pierwszą grupą, która jest najbardziej zainteresowana zmianą obecnego systemu, są instytucje finansowe, które będą głównym beneficjentem tych zmian. Drugim beneficjentem jest UE, a także - w perspektywie krótkookresowej - Ministerstwo Finansów. A trzecim - pozornym - ci, którzy mają środki w OFE. Pozornym, ponieważ proponowany system prowadzi w bardzo złym kierunku, jeśli chodzi o zabezpieczenie interesów członków OFE, transparentność, jak też antykorupcyjność systemu finansowego i rynku kapitałowego.

Proponowana zmiana spowoduje przeniesienie środków z silnie regulowanego systemu OFE, w którym straty były efektem brakiem aktywności KNF, do systemu zderegulowanego. Po wprowadzeniu tych zmian nie będzie możliwości wycofania tych środków, a z drugiej strony, ci którzy nimi zarządzają, mogą realizować swoje cele, które nie są spójne z interesem członków OFE. Instytucje finansowe pozbawione nadzoru będą miały z przyszłych emerytów swoistych chłopów pańszczyźnianych do nich przywiązanych i będą mogły dowolnie zarządzać środkami, a my będziemy musieli te środki u nich trzymać. Jeśli te środki przejdą z OFE do funduszy inwestycyjnych, które mają większą dowolność inwestowania niż OFE, to będą mogły angażować środki w bardziej skomplikowane instrumenty i istnieje dodatkowe niebezpieczeństwo wytransferowywania środków i działania na niekorzyść członków OFE. Inwestycje mogą przecież być nietrafione, mogą być spowodowane decyzjami politycznymi dot. tego, w co należy inwestować, mogą jedynie de iure uwzględniać interesy członków OFE.

Propozycje zmian są też efektem nacisku Komisji Europejskiej, która nie uwzględnia inwestowania naszych składek w OFE jako redukujących zobowiązania państwa. Przeciwnie traktuje je jako wydatek państwa. To powoduje, że państwo ma preferencje w kierunku likwidacji OFE i załatywania naszymi składkami aktualnej dziury budżetowej. A nie racjonalnego materialnego zabezpieczenia wypłat emerytalnych, co gwarantuje system OFE. KE traktuje zobowiązania systemu emerytalnego bardzo elastycznie. Likwidacja OFE spowoduje, że w razie jakiegoś kryzysu emerytury będzie można obciąć np. o 30 proc., tak jak w Grecji. Podczas gdy emerytury z OFE są wypłacane w całości. To bardzo niekorzystne rozwiązania dla przyszłych emerytów. Dodatkowo Komisja Europejska zdaje sobie sprawę z tego, że zmiany demograficzne w Polsce powodują, że relacja między liczbą pracujących a liczbą emerytów w najbliższych dziesięcioleciach pogorszy się aż trzy i półkrotnie. To oznacza, że cały system finansowy pozbawiony aktywów i mający olbrzymie zobowiązania będzie pod olbrzymią presją wypłacalności. Zdając sobie sprawę z tych zagrożeń, KE nie uwzględnia w ramach deficytu finansów publicznych narastającego długu w systemie emerytalnym, a w efekcie skok na OFE uznała za zmniejszenie problemu związanego z koniecznością wypłaty obiecanych świadczeń.

Jeśli chodzi o korzyści dla Ministerstwa Finansów to teoretyczny interes rządu jest taki, by przejmować te środki łatając dziury budżetowe. Planowane jest przekazanie 75 proc. z nich do instytucji finansowych, które będą mogły nimi dysponować na zasadzie „róbta co chceta”, a 25 proc. przejdzie do Funduszu Rezerwy Demograficznej. To taki kolejny skok na OFE, który da państwu 45 mld zł buforu. W praktyce oznacza to, że jeśli państwo nie będzie miało środków, to będzie mogło nie dopłacać do ZUS-u z budżetu przez jakiś okres, tylko na wypłatę bieżących emerytur będzie mogło korzystać ze środków z FRD. Wtedy można będzie pokazać UE, że ma się mniejszy deficyt, poniżej 3 proc. PKB.

Złudny interes tych, którzy mają środki w OFE polega natomiast na tym, że środki zgromadzone na IKZE będą mogli wycofać po 65-ym roku życia i przy okazji zapłacą tylko 10 proc. podatku. Podczas gdy w dotychczasowym systemie środki wpłacane na OFE i ZUS nie podlegały składkom i nie były opodatkowane. Natomiast wypłacane emerytury są opodatkowane podatkiem PIT, który dla ogromnej większości podatników wynosi 18 proc. Autorzy nowych rozwiązań zachęcają przyszłych emerytów tym, że nie będą płacić PIT-u, tylko ryczałtowy 10-proc. podatek. Dlaczego będzie to złudny zysk? Dlatego, że nieefektywność instytucji zarządzających IKZE może spowodować, że strata przyszłych emerytów będzie większa niż różnica między PIT-em a 10-proc. podatkiem. Jeśli środki będą źle zarządzane, to one nie przyniosą zysków i może się okazać, że nawet wyżej opodatkowana emerytura z OFE byłaby wyższa niż świadczenie z IKZE.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook