Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Obserwacja fal tsunami a brak wniosków z historii gospodarczej

31.05.2013

Czy to możliwe aby kryzys o podobnych przyczynach tym razem „rozszedł się po kościach”?

Dzisiaj Komisja Europejska udzieliła Polsce, Słowenii, Hiszpanii i Francji dwa dodatkowe lata na ograniczenie deficytu sektora finansów publicznych do poziomu 3% PKB, podczas gdy uznała że Portugalia i Holandia potrzebują na to o rok krócej. Dla wielu w Polsce przyzwyczajonych do propagandy sukcesu, może to być niezrozumiałe dlaczego medialnie wylansowana „zielona wyspa” może być oceniona na równi z kryzysową Hiszpanią, Słowenią i Portugalią, a gorzej od Włoch. Oraz dlaczego Komisja Europejska niespodziewanie rozluźnia swoje dotychczasowe stanowisko, gdy poprzednio wspierała absurdalne wymogi zawarte w pakcie fiskalnym. Jednak gdy analizujemy powszechnie stosowane na świecie podejście do policy mix to niespodziewanie zauważamy, że ostatnio zarówno po stronie polityki fiskalnej nastąpiło rozluźnienie na równi z monetarnym ustanawianiem zerowych stóp procentowych i masowym „drukowaniem” pieniądza przez banki centralne. Co przy zaniku procesów inflacyjnych musi oznaczać przerost mocy produkcyjnych na skalę tych z przed osiemdziesięciu lat, zwiastując katastrofalny wymiar kryzysu do którego doprowadziło uleganie grupom biznesowym i dostosowanie do nich wymogów regulacyjnych.

O ile do tej pory banki centralne wpompowały w sumie aż $7 bln w ramach tzw. „quantitative easing”, to równocześnie nastąpiło rozluźnienie polityki fiskalnej państw i poziom zlewarowania gospodarek nie uległ w skali świata zmniejszeniu. Wg niedawno opublikowanego raportu ING całkowity dług światowy wynosi obecnie 313% światowego PKB. Konkludując powyższe wyniki w Wall Street Journal Sudeep Reddy uznał że gospodarki zaawansowane jedynie monitorują poziom zadłużenia publicznego i gospodarstw domowych. Podczas gdy do opinii publicznej nie dociera fakt przyspieszenia w poziomie zlewarowania ze strony gospodarek rozwijających się, które właśnie w ten sposób przyspieszają procesy mające na celu konwergencję poziomu gospodarczego. Raport ING stwierdza że tak naprawdę to dług staje się balastem jedynie kiedy przekracza zdolność kredytobiorcy do jego obsługi i że zbyt szybkie zadłużenie zakłóca poznanie zdolności kredytowej (“Debt can become dirty when the rise of debt service costs exceeds income and a borrower’s long-term ability to make payments and often when rapid growth of debt and/or lack of adequate transparency disguises creditworthiness issues”).

Dlatego należy uznać że zgoda Polski na ograniczenie swojej zdolności do zwiększenia zadłużenia, po to aby zbudować infrastrukturę wzrostu, która pozwoli na przyspieszenie wzrostu gospodarczego i zbudowanie bazy podatkowej adekwatnej do spłacenia powiększonego długu jest błędna. Potwierdza to również aktualna debata dotycząca zadłużenia często przywołująca przykład Wlk. Brytanii po wojnach napoleońskich, który to kraj w 1816 r., a więc po pokoju wiedeńskim zanotowała rekordowy poziom zadłużenia w wysokości 240% PKB. I mimo tego że wiele jej dziewiętnastowiecznych budżetów w większości było poświęconych opłaceniu odsetek, a kolejne wyprawy wojenne spowalniały proces jego spłaty, to jednak był to wiek Anglii z powodu jej niebywałego wzrostu gospodarczego. Powyższy przykład sprowokował Simona Nixona z Wall Street Journal do stwierdzenia w artykule „In Place of Austerity: What Comes Next?” do podważenia konkluzji Rogoffa i Reinharta co do konsekwencji gospodarczych dla krajów przekraczających granicę 90%-owego długu względem PKB. Z drugiej strony podkreślenia wymaga fakt, że polityka gospodarcza Wlk. Brytanii w tamtym okresie wyzwoliła się z okowów silnego interwencjonizmu państwowego, stając się wyjątkowo liberalną, jak i że jej rozwój dokonywał się mimo wystąpienia procesów deflacyjnych zainfekowanych przyjęciem standardu złota. O ile Vilfredo Pareto uważał że „[f]akty przeszłe i teraźniejsze stanowią dla siebie wzajemne wsparcie […] gdy staramy się zrozumieć jak są ze sobą powiązane”, to w Polsce nie tylko nie staramy się uczyć na cudzych błędach, jak i własnych, wpychając nasz kraj w niebyt graniczący z prowokowaniem likwidacji własnej kultury i państwowości.

Gdy chodzi o wnioski płynące z konsekwencji zawyżania cen aktywów, to wydaje się że światowi decydenci zrozumieli błędy monetarne popełnione w okresie Wielkiego Kryzysu, niemniej nadal nie dostrzegają skali obecnego kryzysu i potencjału spadkowego koniunktury. A przecież w USA osiemdziesiąt lat temu wskaźnik akcji przemysłowych indeksu Dow Jones w okresie między 2 stycznia 1925 r. do szczytu hossy w dniu 3 września 1929 r. wzrósł o 215%, z poziomu 121 do 381. I mimo tego skala inflacji aktywów była uznawana za racjonalną nawet w przeddzień czarnego piątku 24 października 1924 r. kiedy to Dow Jones spadł do poziomu 299. Nawet Irvinga Fisher uznawał stan giełdowych indeksów za odpowiadający fundamentom zarówno z powodu dobrej koniunktury, jak i powszechnej stabilności cen i co najważniejsze pomyślnymi perspektywami amerykańskiej gospodarki. Wprawdzie w latach 1925-1929 poziom cen spadł o 2%, produkcja przemysłowa wzrosła jedynie o 21%, a amerykańskie PKB o zaledwie 13%, to przecież wszystkim się wydawało że światu a zwłaszcza Ameryce nic nie grozi, tylko świetlana przyszłość w postaci coraz wyższego strumienia zysków które już teraz należy zdyskontować. Z punktu widzenia finansów publicznych i stanu bazy monetarnej to w porównaniu z obecnymi standardami również nie widać było zagrożeń. Masa pieniądza w obiegu (łącznie z depozytami terminowymi) wzrosła jedynie o 11%, a zadłużenie finansów publicznych wynosiło w 1929 r. w sumie zaledwie 29,5% PKB, w tym zadłużenie federalne zaledwie 16,3% amerykańskiego PKB. Podczas gdy jednocześnie aktywa zagraniczne były znaczące. Same wierzytelności wojenne względem Niemiec wg. artykułu Maurice Allais „La crise mondiale” opublikowanego w Le Figaro wynosiły aż 32% amerykańskiego PKB wynoszącego ponad $100 mld.  Gdy doliczyć do tego zagraniczne pożyczki bankowe udzielone państwom w wysokości $11,6 mld – ok. 11% PKB, oraz wierzytelności banków amerykańskich na skalę $19 mld (głównie u Niemców) to można stwierdzić że zgodnie z niemieckim przekonaniem co do „porządku w domu” amerykański dom był w porządku, a niemiecki to była czysta tragedia.

Niemniej kryzysu nie uratowała ówczesna stałość złotej waluty, lecz go jeszcze pogłębiła, gdyż powyższe przeszacowanie aktywów doprowadziło do 29%-owego zmniejszenia PKB (a w ujęciu nominalnym aż 44%-owego) oraz 40%-owego spadku produkcji przemysłowej. Ta napędzająca się spirala doprowadziła do wzrostu bezrobocia z poziomu 3,2% w 1929 r. do poziomu 13 mln. bezrobotnych i rekordowego poziomu 25% w roku 1933. Skala spadku cen giełdowych była jeszcze głębsza bo 89%-owa, kiedy to Dow Jones spadł do poziomu 41,2 8 lipca 1932 roku. I potrzeba było ponad 25 lat i II Wojny Światowej, aby 16 listopada 1954 r. wrócił do poziomu z dnia 3 września 1929 r. Nic zatem dziwnego że na myśl o tej perspektywie obecnie banki centralne drukują pieniądze na umór, a ministrowie finansów nie patrzą na zadłużenie. Niemniej ten brak równowagi utrudnia podejmowanie racjonalnej alokacji czynników produkcji na skalę globalną i w połączeniu z kryzysem demograficznym przedłuża stagnację na dziesięciolecia. A Polska zamiast adekwatnie działać zaklina rzeczywistość spokojnie pływając na zielonym pontonie bezmyślnie zachwycając się widokiem nadchodzących fal tsunami.


Dr Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook