Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niemieckie „oddziały szturmowe” wg ProtoThema

01.03.2012

W Polsce trwa nadal zastanawiająca cisza na temat przyczyn upadku znaczenia politycznego naszego kraju.

Jednym z symptomów jest brak naszej obecności w grupie G20. A na spotkaniach tej grupy dzieją się ciekawe rzeczy ukazujące przemiany w układzie sił światowych. O ile mało kto zauważył koniec komunikatu (p.11) w którym działania Zachodu związane z CO2, powoli z narzędzia mającego zahamować ekspansję Chin i Indii służą do przyspieszenia konwergencji światowej ("green growth and sustainable development policies into structural reform agendas, tailored to specific country conditions and level of development”), to punkty w których Europa jest pouczana znajdują się już na czołówkach gazet. W niedzielę cały świat G20 łącznie z Anglią apelował do Niemiec o zwiększenie swoich środków i zaangażowania w pomoc dla strefy euro, podczas gdy w Niemczech odżyły spory na temat sensu pomagania Grekom w ogóle. Otóż w jednym z pierwszych punktów ustaleń (p.4) spotkania ministrów finansów i szefów banków centralnych G20, znajduje się wezwanie UE do ponownej oceny adekwatności środków przeznaczonych do opanowania kryzysu euro, łącznie z wyznaczeniem jej na to miesięcznego terminu: „Euro area countries will reassess the strength of their support facilities in March”. Na pierwszej stronie FT komentaż Robin Harding, Adam Thomson i Peter Spiegel o wiele mówiącym tytule „G20 turns up pressure on Germany” opisuje postanowienia G20 odnośnie konieczności zwiększenia środków na opanowanie kryzysu euro. Podobnie Sudeep Reddy, Matina Stevis i Costas Paris w artykule WSJ „G-20 Defers Move On Aid for Europe” cytuje Guillermo Ortiza meksykańskiego bankiera, który publicznie ocenia kompetencje Europy mówiąc że pomoc dla Grecji to samo pasmo błędów: „badly conceived, badly designed and badly implemented." Na dodatek szefowa MFW Lagarde potwierdza że jej instytucja nie zadeklaruje wsparcia zanim nie pozna stanowiska eurostrefy, a przedstawiciele Japonii i Chin, którym przypisuje się wparcie dla euro w wysokości $50 mld i $100 mld, uchylają się od jednoznacznych deklaracji.

W przeciwieństwie do Meksyku w Niemczech królują coraz to ciekawsze pomysły na czym ta pomoc dla euro miałaby wyglądać. W pierwszostronicowym artykule Chris Bryant i Kerin Hope “German tax task force threatens to reignite anger with Greece” Financial Timesa okazuje że jest to bardzo proste zadanie, polegające na wysłaniu niemieckich urzędników podatkowych do Grecji! I nie jest to prima aprilisowe przedstawienie gdyż 1 marca to nie 1 kwietnia, ale przeprowadzone z pełnym rozmachem działanie. Otóż jak podaje cytowany FT landy niemieckie już przeprowadziły rekrutację 160 urzędników podatkowych, a niemieckie ministerstwo finansów potwierdziło, że mogą oni prowadzić warsztaty lub być wykorzystani w projektach krótko i długoterminowych (“short- or long-term projects”). Przy czym nikomu nie przeszkodził fakt że mniej niż 10% z wyselekcjonowanych ekspertów zna język grecki. Za to wszyscy czekają na wdrożenie jednego z działań do którego przyjęcia został skłoniony wczoraj Parlament w Atenach, polegającego na przeprowadzeniu audytu 300 największych podatników w Grecji. No cóż wygląda na to że efektem takowej kontroli okaże się że kluczowe przedsiębiorstwa greckie przejdą w obce ręce nie tylko w wyniku wymuszonej prywatyzacji, ale i nastąpi to poprzez zlicytowanie za długi wielu prywatnych spółek. Na dodatek biorąc pod uwagę nastroje w Niemczech niechętne wszelkiemu wsparciu dla Grecji, o czym pisze WSJ w artykule Matthew Karnitschnig’a „Merkel Takes Heat on Greece” będzie tylko kwestią czasu kiedy Grecy liczący na emerytury w euro dowiedzą się że otrzymają je w drachmach, a i zakupy greckiego rynku okażą się tańsze. Gdyż jak podaje Der Spiegel Hans-Peter Fredrich będący ministrem spraw wewnętrznych w gabinecie kanclerz Merkel wprost powiedział, że Grecja nie zostanie wyrzucona z euro, ale „raczej otrzyma propozycję „której nie będzie mogła odrzucić””. Nic dziwnego że przy takiej polityce informacyjnej z jednej strony jak podaje Emnid - niemiecka agencja badająca opinię publiczną, 60% Niemców jest przeciwnych pomocy dla Grecji, podczas gdy jednocześnie Ateńska ProtoThema na pierwszej swoje stronie wytłuszcza niemieckich woluntariuszy jako „oddział szturmowy niemieckich celników”.

Zresztą wychodzi na to że cała UE pomaga Grecji. Po pierwsze podatnicy w ramach programów pomocowych pomagają spłacać Grekom długi, które zaciągnęli w obcych bankach i u inwestorów. Po drugie EBC skupując od banków greckie obligacje które nikt inny nie chce kupić. A po trzecie wszelkiej maści eksperci, którzy tłumaczą jak to źle zarządzany jest kraj, co dociera na szczyty Merkozego. Powodując pojawianie się propozycji powołania, Unijnego gubernatora, który to pomysł wcale nie zanika o czym świadczy dzisiejszy artykuł Jones Hayden’a „Papademos Rejects Call for Special EU Commissioner for Greece” opisujący wczoraj „odgrzany” przez szefa eurogrupy Jean-Claude Juncker’ pomysł. Jak i utworzony specjalny rachunek przez który przepływałyby podatki i w pierwszej kolejności zaspokajały zobowiązania względem banków, gdyż bez tej regulacji Grecy mieliby poważny problem z „właściwą” kolejnością przelewania swoich pieniędzy.

Niestety te doradztwo nie ogranicza się spraw generalnej połajanki niefrasobliwych Greków, którzy nie wiedzieć dlaczego, nie chcą zwrócić pieniędzy m. innymi bogatym Francuzom i Niemcom, a przynajmniej ich bankom. Dostaje się więc Grekom za to, że za dużo zarabiają i mają za wysokie emerytury, a ostatnio dostało się im za to, że za dużo wydają na leki. Zgodnie z drugostronicowym artykułem Andrew Jack i Kerin Hope w Financial Times „Greece suffers medical excess” wydają oni za dużo na swoje lekarstwa bo aż €4 mld i 2,4% greckiego PKB. Za to wszystko obwiniana jest korupcja i nieefektywny system w którym jako przykład podaje się „ogromną nadwyżkę słabej jakości opieki zdrowotnej” skutkującej tym, że na takiej Krecie dwa z siedmiu szpitali znajdują się w miastach które mają poniżej 10 tyś. mieszkańców. Ma to uzasadnić żądania zawarte w najnowszym raporcie spadku o €1 mld w rachunkach za leki, pozwalając zmniejszenie wydatków publicznych na ten cel do 1% PKB. Biorąc pod uwagę fakt że już obecnie, jak skarżą się dostawcy sytuacja i tak jest poważna ze względu na dotychczasowe obniżki cen, jak i narastanie zadłużenia szpitali. Nic dziwnego, że pacjenci i lekarze protestują, gdyż proponowane zmiany na pewno nie polepszą jakości służby zdrowia, a zdecydowanie pogorszą dostępność do usług medycznych. Biorąc pod uwagę fakt starzenia się społeczeństwa, obniżek świadczeń emerytalnych i podwyżek cen, starsi mieszkańcy mogą rzeczywiście czuć się niekomfortowo. Poza tym spójności w rozumowaniu trudno znaleźć, gdyż podkreśla się tak naprawdę że wydatki są spowodowane potrzebami pacjentów, a nie wysokimi cenami leków cytując przedstawiciela koncernu Merck: "W przeszłości nie było żadnej kontroli wydatków, a cały system uprzywilejował zakupy" "I konsumpcja ta była nie tylko napędzana przez sprzedawców, ale też przez zapotrzebowanie generowane przez lekarzy i pacjentów." Niemniej cała argumentacja nie jest do końca przekonująca, gdy krytykuje się Grecję za to wydaje znaczące pieniądze na leki oryginalne, aż w 80%-ach, podczas gdy w Niemczech jest w użyciu ponad 70%-leków generycznych, jak i fakt że są one zaledwie o 1/3 tańsze podczas gdy w Wlk Brytanii stanowią one ok. 10% ceny leku oryginalnego. Gdy jednak się przyjrzymy na te wnioski z produkcyjnego punktu widzenia, to zauważymy, że proponowane wymuszone obniżenie cen leków generycznych mogłoby oznaczać likwidację greckiego przemysłu farmakologicznego zatrudniającego 15 tyś. pracowników. Jak i to że możliwe, że proporcje powyższe są częściowo związane właśnie ze zdolnością do wynegocjowania cenowego leków oryginalnych od koncernów zagranicznych. Gdyż jak przyznaje FT leki te są w Grecji tanie, jak na „standardy Unii Europejskiej”. W efekcie Grecja nawet je opłacalnie reeksportuje na kwotę ponad €850 milionów. Niezależnie od tego jak podaje dzisiejszy Financial Times w artykule Kerin Hope „Greek parliament backs healthcare cuts” w ostatniej chwili przed terminem ultimatum w czwartek rano uchwalił pakiet oszczędności w służbie zdrowia mimo strajku lekarzy w środę.

Tak więc nie wchodząc w szczegóły, jak wymuszone działania obniżenia kosztów leków przełożą się na ewentualną likwidację greckiego przemysłu farmaceutycznego, podwyżkę cen leków oryginalnych i likwidację dochodów z reeksportu, pewnym pozostaje że w wyniku wprowadzenia „pomocy” w życie wystąpi znaczące ograniczenie dostępności starszego pokolenia do lekarzy w połączeniu ze wzrostem bezrobocia w służbie zdrowia. Aż strach pomyśleć jak będzie wyglądała „pomoc” UE kiedy my sami wpadniemy w tarapaty. Dlatego może warto wspomóc Greków naszymi ochotnikami którzy poinstruowaliby Greków jak unikać dolegliwości „okupacyjnych”, a przy okazji zebrać doświadczenia na przyszłość.

Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook