Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Fatalny rok dla rynku kapitałowego

28.12.2011

Czy po roku 2012 okaże się, że po piłkarskiej fieście zostaną nam jedynie wielomiliardowe długi i konieczność pokrywania comiesięcznych kosztów nikomu niepotrzebnych stadionów piłkarskich?

Ocena przyszłości jest trafniejsza jeśli wesprzemy ją wynikamy oczekiwań światowych inwestorów, zakładając że koniunktura w przyszłości jest zdyskontowana już dzisiaj. W tej analizie szokującym musi okazać się fakt, że ciągu ostatnich 50 lat S&P500 Index w roku 2011 osiągnął najniższą zmianę od 41 lat i jest to drugi wynik w historii. Podczas gdy jednocześnie działy defensywne takie jak zdrowotne, sektor dóbr osobistych , czy zwłaszcza użyteczności publicznej mają najwyższe wyceny od 2008 r. Przy czym co charakterystyczne gdy analizowałem dzisiaj indeks przedsiębiorstw użyteczności publicznych to w ogóle nie wystąpił tam kolor czerwony. A gdy chodzi o DJ US Health Care Index wzrósł on o 9,51% od początku roku, przy czym w jego ramach przemysł farmaceutyczny o 14,7%. Podobnie DJ US Utilities Index wzrósł o 14,57% przy czym o podobnej charakterystyce, ale w innym indeksie sektor rurociągów zanotował rekord - wzrost o 50,59%, podczas gdy tzw. sektor dóbr osobistych wzrósł  niewiele mniej bo o 13,68%.  

Charakterystycznym do oceny przyszłości jest stagnacja indeksu S&P 500, który osiągnął w ciągu roku zaledwie 0,6% wzrostu (z 1257,88 w ostatnim dniu roku 2010 do 1265,43 dzisiaj). Niżej było tylko w roku 1971 kiedy spadł on o 0,1% przy czym niewątpliwie zarówno w Europie jak i Japonii sytuacja jest jeszcze bardziej niekorzystna ze względu na duże spadki indeksu. O ile w Europie indeks Stoxx Europe 600 spadł o 11,87% (z 275,81 do 243,06 dzisiaj) o tyle w Japonii jeszcze bardziej bo o 17,64% – Nikkei Av spadł z 10228,92 do zaledwie 8423,62 dzisiaj. W efekcie nic dziwnego że przedsiębiorstwa najmniej powiązane ze wzrostem gospodarczym takie jak Biogen Idec Inc. (BIIB develops, manufactures, and commercializes therapies, focusing on neurology, oncology, and immunology. The Company's products addresses diseases such as multiple sclerosis, non-Hodgkin's lymphoma, rheumatoid arthritis, crohn's disease, and psoriasis) i Hershey Co. (HSY) wzrosły przeciętnie o 15,7%, dając wzrost 8,2 raza wyższy niż Indeksu po korekcie co jest największą różnicą od co najmniej od 1989 r. Jak dodaje Bloomberg w artykule Inyoung Hwang i Alexis Xydias „S&P Index in 2011 Moves Least Since 1970” fatalne warunki rynkowe spowodowały kryzysową sytuację na rynku kapitałowym, kiedy niewiele było akcji wartych kupienia, w sytuacji kiedy nawet akcje defensywne wzrosły zaledwie o 7,4%.

Jednocześnie mimo słabych wyników rok 2011 okazał się jednym z najbardziej zmiennych gdy weźmiemy pod uwagę ryzyko podejmowanych zaangażowań. Po wzroście o 8,4% i osiągnięciu niemalże rekordowego poziomu 1363,61 w ostatnich trzech latach w dniu 29 kwietnia, spadł on o 19% do poziomu 1099,23 w dniu 3 października. Akcje 85 przedsiębiorstw spadły o co najmniej 20%, w porównaniu z 11 w 2010 r. i 15 w 2009 r. First Solar Inc. (FSLR) z Arizony zanotował najwyższy spadek aż o 73%, a Alpha Natural Resources Inc. (ANR) z Wirgin spadł o niewiele mniej bo o 65%. Dow Jones Industrial Average (INDU) zanotował spadki i wzrosty o ponad 400 punktów w ciągu czterech dni po raz pierwszy w sierpniu. Dzienne przeciętne zmiany S&P 500 w tym miesiącu wynosiły 2.2%, najwięcej w tym miesiącu od kryzysowego roku 1932. Index skakał o 1,3% dziennie od kwietnia, w porównaniu z przeciętną  wysokością 0,6% jaką zanotowano w ciągu 50 lat przed przełomowym upadkiem Lehman Brothers Holdings Inc. w 2008 r. Wyniki powyższe są jak najgorszym prognostykiem co do wzrostu kosztów kapitału na przyszłość.

W Europie kryzys w pełni. O ile w dniu dzisiejszym Włochy sprzedały €9 mld sześciomiesięcznych bonów przy rentowności 3,251%, a więc dwa razy taniej niż podczas ostatniej aukcji, o tyle kryzys w finansach europejskich nie ustaje. Podczas Świąt Bożego Narodzenia banki europejskie w ramach braku zaufania do siebie samych ulokowały w EBC rekordowe środki w wysokości €411,813 mld, a wczoraj jeszcze więcej bo €452,034 mld i to na zaledwie 0,25%. Jednocześnie pożyczyły od EBC nie mogąc uzyskać środków z rynku międzybankowego odpowiednio €6,131 mld i €6,225 po stopie lombardowej. Po rekordowej trzyletniej pożyczce jaką banki uzyskały od EBC w wysokości €489 mld budzić musi to zaniepokojenie, czy środki EBC na pewno będą służyły wsparciu wzrostu gospodarczego czy też jedynie zrolowaniu swoich własnych zobowiązań które w I kw. 2012 r. zapadają w kwocie €213 mld. Dlatego zarówno dzisiejsza jak i jutrzejsza emisja we Włoszech będą obserwowane z dużą uwagą. Gdy chodzi o kryzys w bankowości to najbardziej jest on widoczny w bankowości inwestycyjnej. I chociaż nie widać tego tak wyraźnie w całości dochodów, które osiągnęły poziom $73 mld, a więc zaledwie o 8% mniej niż w roku poprzednim, to w Europie w M&A spadły do poziomu zaledwie $2,6 mld w ostatnim kwartale. A więc zanotowały rekordowy spadek o 35% w porównaniu z rokiem poprzednim. Wprawdzie załamanie $39 mld przejęcia przez AT&T Deutsche Telekom’s T-Mobile USA przyczyniło się do nadania mijającemu okresowi nazwy „Investment banks: annus horribilis” to jednak to co się dzieje w bankowości jest jedynie ostrzeżeniem przed gorszymi czasami, które nastąpią w sytuacji braku głębokiej restrukturyzacji branży. Przy czym sanacji nie należy szukać w nowych pakietach „pomocowych” typu “quantitative easing” o których pisze Financial Times w artykule „Call for QE to stave off euro deflation”, lecz w przywróceniu bankierom możliwości odpowiadania za błędy które popełniają. Gdyż moim zdaniem ostatnie działania antykryzysowe zarówno EBC jak i UE pogłębiają jedynie chorobę największych instytucji bankowych, tworząc z nich piramidy finansowe, które są w stanie funkcjonować jedynie gdy zapewniony jest dopływ gotówki większy niż jej odpływ. Narażając kluczowe organizacje gospodarcze na dewastującą „pokusę nadużycia”.

Gdyż przykładowo jeśli zaproponowana Polsce operacja pomocy strefie euro oznacza że NBP sprzeda obligacje francuskie za €6 mld, a uzyskane środki pożyczy MFW, po to aby ta instytucja kupiła obligacje włoskie w ramach „carry trade”, to udział Polski w tej operacji nie ma kompletnie finansowego sensu. Jeśli poważnie potraktować wypowiedz prezesa NBP w Sejmie to wynika z niej, że polska klasa polityczna nie do końca się orientuje na jakie działania wyraża zgodę w imieniu Narodu. Gdyby rzeczywiście operacja pod hasłem „pomocy” dla euro miałaby wyglądać w ten sposób, że NBP sprzedałby obligacje francuskie za €6 mld, a uzyskane środki pożyczyłby MFW, jedynie po to aby ta instytucja kupiła obligacje włoskie, to udział naszego kraju w tej operacji jest zbędny. Dla rynku kapitałowego zaproponowane działania były równoznaczne z operacją bezpośredniej sprzedaży przez Francję dodatkowych €6 mld na aukcji i zakupie przez nich bezpośrednio obligacji włoskich. Dla inwestorów jest wszystko jedno, czy mieliby zakupić obligacje francuskie od Polski, czy też od Francji. Nie ma nawet różnicy w tym, że w tym przypadku Francuzi emitując taniej własne obligacje, a zarabiając na wyższym procencie włoskich w ramach „carry trade” mogliby z tego zarobku zrezygnować pożyczając pozyskane pieniądze MFW, aby ewentualnie to ta instytucja przejęła ryzyko Włoch. Polska okazuje się w tej operacji ogniwem zbędnym, gdyż jedynie pożyczając MFW, a potem dodatkowo biorąc równoważną linię kredytową z MFW w celu zrekompensowania utraty płynności, ponosi koszt w wysokości ok. 100 mln PLN rocznie, nie polepszając sytuacji w strefie euro. O ile polepsza sytuację kapitałową Włochów, o tyle samo pogarsza pozycję kredytową Francuzów.

W związku z powyższym gdyby operacja przekazania środków NBP w naszkicowanym scenariuszu była nadal forsowana w roku 2012, to wystawiałaby jak najgorsze świadectwo całej europejskiej klasie politycznej. Jednocześnie będąc jak najgorszym prognostykiem co do przyszłości naszego kontynentu. A jeśli się okaże że i nasi przywódcy de facto przyznają, że proces polepszania naszej płynności przez zakup linii kredytowej w MFW był farsą, a zgodą na „carry trade” naszymi środkami ma jedynie na celu polepszenie wyników MFW naszym kosztem, to też nie byłoby to optymistyczne świadectwo w nadchodzącym roku 2012. W którym może się okazać że po piłkarskiej fieście, zostaną nam jedynie wielomiliardowe długi i konieczność pokrywania comiesięcznych kosztów nikomu niepotrzebnych aren.

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook