Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Na świecie majątek jest w OFE a w Polsce długi w ZUS

20.01.2014

Jarosław Kaczyński: „Co najmniej 500 zł na jedno dziecko, by Polska była wieczna” a wymieranie Japończyków, starzenie się właścicieli i koncentracja majątku światowego.

Polityka antykryzysowa polegająca na dostarczaniu płynności bankom okazało się, że ma swojego kluczowego beneficjenta. Są nimi najbogatsi ludzie naszego globu którym oszczędzono majątki nie pozwalając zbankrutować firmom w kryzysie, jak i spłacić wiszące nad nimi zadłużenie po rekordowo niskim koszcie pieniądza. Dlatego nic dziwnego że globalne bogactwo nie tylko odzyskał poziomu sprzed kryzysu bardzo szybko bo już w 2010 r., ale i wzrosło do nowych rekordowych poziomów. Wg opublikowanego właśnie raportu Credit Suisse całość światowego majątku kształtuje się na poziomie $241 bilionów, a więc ponad trzykrotność światowego PKB. Oznacza to pięcioprocentowy wzrost w ciągu roku i 68%-owy od 2003 roku. Przeciętnie majątek dorosłego obywatela globu wynosi obecnie $50 tyś. przy czym jest on najwyższy w Szwajcarii, gdzie ta przeciętna jest dziesięć razy wyższa. Przy czym majątek zainwestowany na giełdzie i w funduszach inwestycyjnych w sumie wynosi $89 bln wg danych podawanych przez JPMorgan i Morgan Stanley. Przy czym znaczącymi środkami są fundusze emerytalne zarządzające równo 1/3 tych aktywów - $29,8 bln. Światowy postęp zamożności jest związany ze starzeniem się społeczeństwa rozwojem gospodarczym Chin, ale i antykryzysowymi procesami monetarnymi które uratowały majątek obywatelom USA, Niemiec, Francji, a nawet kryzysowych Włoch. Powyższe procesy nasiliły nierównomierny rozkład bogactwa, w efekcie którego najbogatszy 1 procent dorosłych posiada prawie połowę majątku. Jak i to, że od 2000 roku udział najbogatszych w posiadanym majątku się poszerza. W zeszłym roku liczba milionerów wzrosła o 6%, podczas gdy ilość osób bogatych, o aktywach ponad $50 mln wzrosła o 10% do około 100 tyś. Cytowany raport Credit Suisse szacuje, że liczba milionerów powinna się zwiększyć o 50 procent do 2018 roku, do poziomu 48 milionów. Przy czym o ile udział krajów BRIC w roku 2000 wynosił zaledwie 5%, to obecnie stanowi ponad jedną piątą. Na to wszystko nakłada się starzenie osób które zakumulowały majątek światowy, jak i fakt że przedsiębiorcy widząc perspektywy wzrostu zachorowalności starzejącego się pokolenia w pogoni za zyskiem wietrzą w tym interes dla siebie.

Konsekwencje ekonomiczno-polityczne procesu starzenia się społeczeństw są coraz częściej diagnozowane o czym świadczy szeroko komentowana wczorajsza wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o konieczności wprowadzenia polityki prorodzinnej w Europie i Polsce: „Polska musi trwać, że Polska jest wieczna. Ale żeby była wieczna, muszą rodzić się dzieci. Naród dziś się zmniejsza. I jest wielkim zadaniem wszystkich polskich patriotów tę sytuację zmienić. […] W Polsce musi to oznaczać co najmniej 500 zł na jedno dziecko - jest możliwe do zrealizowania - by Polska była wieczna.” O ile zrealizowane będzie to powrót do programu wyborczego PiS z 2005 r. który zakładał ryczałtowy zwrot podatków do 400 zł miesięcznie na każde dziecko. Również Financial Times ostatnio szeroko rozpisuje się o ekonomicznych konsekwencjach starzenia się społeczeństwa na przykładzie procesów które następują w Japonii. Otóż jak podaje w czwartkowym artykule „How Japan stood up to old age” David Pilling Japonia której dzietność jest wyższa od polskiej przeżywa potężne problemy gospodarczo-społeczne z powodu starzenia się społeczeństwa mimo że jest bardzo zamożnym krajem. Proces który spowodował że o ile w 1950 r. zaledwie 5% osób było w wieku powyżej 65 lat, obecnie jest ich 25% a już w roku 2035 będzie jedna trzecia doprowadzi do załamania finansów publicznych, zanim jak to Japończycy wyliczyli ich rasa wymrze, a liczba spadnie z 126,4 mln obywateli do zaledwie 500 w roku 3000: „The government once put out a report stating that, on current trends, there would be only 500 Japanese left by the year 3000. “If we go on this way,” Chikara Sakaguchi, a former health minister, has said, “the Japanese race will become extinct.”. W przeciwieństwie do innych my Polacy tego zagrożenia i wiążących się z tym konsekwencji ekonomicznych nie zauważamy. Częściowo dlatego że nie oglądamy filmów Boollywoodu w którym młodzi grają młodych, lecz podążając za reklamą i dystrybutorami, roztkliwiamy się nad historiami wykreowanymi w Hollywood w którym trzydziestoletnie, a nawet czterdziestoletnie gwiazdy odgrywają perypetie młodych, przy tonujących tą maskaradę działaniach photoshopa. Jednocześnie opinia publiczna jest cały czas informowana o stałym wydłużaniu się długości życia w krajach wysokorozwiniętych.

Również niedawna decyzja rządu brytyjskiego o konieczności przedłużenia wieku emerytalnego do lat 70 również oparta została na tych optymistycznych projekcjach demograficznych. Mimo iż oparte są one o historyczne trendy i z tego powodu wcale nie muszą się sprawdzić, a nawet Amerykański Narodowy Instytut Starzenia (National Institute on Aging – NIA) uważa że powinny zostać przeszacowane w dół. Gdyż jak podaje w artykule „Obesity Threatens to Cut U.S. Life Expectancy, New Analysis Suggests” National Institutes of Health w ciągu najbliższych dekad Amerykanie mogą żyć o 5 lat krócej z powodu otyłości, o ile nie zostanie dokonany znaczny wysiłek w propagowaniu zdrowego tryby życia. Okazuje się obecne tabele demograficzne nie uwzględniają wzrostu udziału osób otyłych w Amerykańskim społeczeństwie których śmiertelność jest znacznie wyższa. Jak ukazują cytowane badania prowadzone przez zespół w którym uczestniczy prof. Jay Olshanski gdyby nie otyłość to przewidywania długości życia w chwili narodzin byłyby wyższe o 0,33-0,93 roku dla białych mężczyzn, 0,3-0,81 dla białej kobiety, 0,21-0,73 dla czarnej kobiety i o 0,3 do 1,03 roku dla czarnego mężczyzny. Komentując te wyniki prof. Richard Suzman z NIA uważa że powyższy czynnik jest jednym z przyczyn dlaczego kobiety w Japonii żyją o 5 lat dłużej niż w USA. Wprawdzie wpływ na długość oczekiwanego życia o ¼ do ¾ roku nie wydaje się wielkością znaczącą, niemniej wpływ otyłości okazuje się wg powyższych badań wyższy niż suma różnych czynników związanych z przypadkowymi wypadkami śmiertelnymi. Ponadto o ile wpływ na przeciętną śmiertelność może być uważany jako nieznaczący w tablicach ubezpieczeniowych, to już w przypadku osób mających znaczącą nadwagę jest to czynnik istotnie skracający długość życia. I tak bazując na raporcie The New England Journal of Medicine osoby znacząco otyłe mające wskaźnik otyłości większy od 45 żyją aż do 20 lat krócej od osób szczupłych. Niektórzy naukowcy oszacowują że nadwaga jest przyczyną ok. 300 tyś. zgonów w Ameryce. Ponadto należy pamiętać że nadwaga jest oskarżana o powodowanie masowej epidemii jednego z typów cukrzycy, która sama w sobie jest również przyczyną skracającą długość życia.  Niemniej o ile otyłość stała się chorobą cywilizacyjną skracającą długość życia, o tyle to właśnie brak środków na konieczne zabiegi medyczne stanie się głównym czynnikiem skracającym długość życia pacjentów.W celu wydłużenia życia Departament Zdrowia USA prowadzi kampanię wspierającą zdrowy tryb życia i wydłużenie jego trwania. Między innymi zachęca rodziny do walki z otyłością poprzez propagowanie drobnych zmian w ich trybie życia, takich jak korzystanie ze schodów zamiast windy. O ile biznes i sprzedawcy w Polsce powyższe cechy starzejącego się społeczeństwa zauważają to władze i instytucje nie wykonują żadnych działań aby temu trendowi zaradzić, a nawet nie ma rządowych, na wzór japoński opracowań kiedy to Polacy znikną przemieniając się eufemistycznie w Europejczyków lub naszych sąsiadów.

 
 Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook