Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„miliardowe w dolarach łapówki…”- Misha Glenny

10.11.2011

Analizując sytuację nieprawidłowości prywatyzacyjnych w kryzysowym okresie na rynku greckim, powinniśmy wzmocnić czujność, aby naszym kosztem nie były podejmowane analogiczne działania na naszym podwórku.

"Włochom nie będzie już lepiej" powiedział w The Wall Street Journal Dante Roscini z Harvard Business School. Ja również podczas mojego wczorajszego komentarza w Polsacie News przypomniałem (a cały proces opisałem w artykule „[W] poniedziałek będzie katastrofa…”), że w sytuacji kiedy izba rozrachunkowa LCH Clearnet zażąda dodatkowych zabezpieczeń, to rentowność obligacji włoskich musi ulec pogorszeniu i mimo chwilowego uspokojenia  w dalszym ciągu opiera się na interwencjach EBC reagujących na obu końcach krzywej. Dzisiejsza aukcja jednorocznych bonów również zakończyła się wzrostem rentowności wg Bloomberg'a: "The average yield of 6.087% was the highest that Italy has paid for borrowing funds for a year since the inception of the euro." W oczekiwaniu na zdecydowane działania Eurostrefy, mające na celu jej uratowanie, kluczową będzie decyzja Niemiec polegająca na przejęciu ryzyka Eurostrefy w której stanowią połowę udziałów. Bez tych działań „ofiarami” niezdecydowania będą stawały się kolejne kraje Eurostrefy, jak to pokazały dzisiejsze notowania słoweńskich obligacji, których rentowność wzrosła do poziomu 6,538% i 488 punktów bazowych spreadu powyżej niemieckich bundów. Wzrost spreadu wyniósł 92 pb w ciągu ostatniego tygodnia. Okazuje się ponadto, że nieudana okazała się również odłożona o tydzień emisja 3 mld euroobligacji Funduszu Stabilizacyjnego – Chińczycy nie „przyspieszyli z pomocą” nawet dla funduszu z ratingiem AAA. Otóż sprzedano ją po cenie przewyższającej aż o 1 pkt. procentowy benchmark i aż o 177 pkt bazowych przewyższających bundy, 12% emisji objęły banki organizujące emisję. Kontrastuje to z emisją styczniową kiedy to zapotrzebowanie na emisję wyniosło aż 40 mld euro i miało trzy razy niższy spread. Teraz uwaga świata finansów będzie się koncentrowała na tym czy w sytuacji problemów włoskich Niemcy przyjdą z pomocą Francji, czy też może sami nie wrócą do marki. Po premierze Berlusconim nadchodzą ciężkie chwile dla prezydenta Sarkozego, w sytuacji kiedy jak podaje dzisiejszy FT spread między bundami i francuskimi dziesięciolatkami osiągnął rekordowy poziom 162 punktów bazowych. Rating AAA Francji jest tak naprawdę utrzymywany politycznie a nie rynkowo, w sytuacji kiedy spready między bundami przekraczają półtora procenta, a banki francuskie są zaangażowane we Włoszech na pół biliona USD. Dzisiejsza zmiana premiera w Grecji na Lucas’a Papademos’a jest już w cieniu tych zdarzeń, które spowodowały że ponad bilion USD wartości „wyparowało” wczoraj ze światowych giełd. W perspektywie rozpadu strefy euro interesująco wyglądają ekspozycje banków europejskich względem najbardziej zagrożonych krajów eurostrefy, na podstawie danych BIS z połowy roku 2011. Otóż Grecja to głównie problem banków francuskich (ekspozycja na kwotę $51,3 mld) i niemieckich ($33,5 mld). W Portugalii skoncentrowani są znacząco hiszpańskie banki – aż $90 mld, mniej francuskie $35,9 mld. W Hiszpanii większa dywersyfikacja, ale i ekspozycja, to banki Niemiec – $177,5 mld, Francji - $152,2 mld, Anglii - $105,7 i Holandii na kwotę $77,5 mld. Załamanie we Włoszech to głównie problem banków francuskich mających ekspozycję na kwotę aż $412,9 mld, zdecydowanie mniejsza jest ekspozycja banków niemieckich na kwotę $161,8 mld, holenderskich – $52,3 mld, brytyjskich – $45,5 mld i hiszpańskich – $38,2 mld. Ciekawym jest że banki włoskie mogłyby mieć nadzwyczajne zyski w przypadku gdyby to Niemcy sami wystąpili ze strefy euro, a ich marka uległa spodziewanej aprecjacji, gdyż mają one ekspozycje w Niemczech na kwotę $267,5 mld. A więc nawet o $105,7 mld wyższą od ekspozycji banków niemieckich we Włoszech.

Tak znaczące ekspozycje bankowe w strefie euro zmuszają do ostrożności i silnego nadzoru nad ich działalnością w Polsce, w sytuacji kiedy będą przeżywali ciężkie chwile. Należy szczególnie być ostrożnym na wszelkiego typu nawoływania „w imię patriotyzmu gospodarczego” do wykupywania banków zagranicznych w Polsce, które to głosy nasilą się w przyszłości. Jak już przestrzegałem w przeszłości obecnie nasilą się pomysły, aby pod hasłami nacjonalistycznymi ratować zagraniczne instytucje finansowe. Powtórzą się lansowane propozycje wydzielenia z aktywów NBP 10 mld euro środków w celu odkupienie i uratowania banków zagranicznych podczas kryzysu, wsparte propozycjami wykorzystania środków PZU w analogicznym celu. Przecież w sytuacji zmaterializowania zagrożenia kryzysowego tego typu działanie nie tylko pozbawiłoby nas środków na wsparcie gospodarki realnej, ale zmusiło do przejmowania finansowania całości bilansów bankowych i pozwoliło spokojnie wycofać inwestorom kapitały z Polski, w sytuacji kiedy będziemy tych środków najbardziej potrzebowali. Byłoby to tak naprawdę ratowaniem zarządów banków przed wszelką odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację kryzysową. Podczas gdy akcje tych instytucji mogłyby być nic nie warte, w sytuacji otwartych olbrzymich pozycji. W swym wymiarze lobbingowym mogłyby one być porównywalne do błędów polegających na przejęciu zobowiązań bankrutujących banków przez podatników Islandzkich, prowadząc w efekcie całe państwo do niewypłacalności. („NBP powinien wydzielić z rezerw walutowych jakieś 10 miliardów euro specjalnych funduszy, które byłyby przeznaczone do udzielania specjalnych pożyczek w sytuacji zamieszania na rynkach finansowych. Żeby można było tanio przejąć filie zagranicznych banków, które będą miały w najbliższych miesiącach poważne problemy”- wypowiedz prof. Rybińskiego). A przecież jednym z głównych celi utworzenia KNF-u było odseparowanie go od środków NBP, po to aby ten urząd mając pełnię wiedzy mógł chronić społeczeństwo przed niewłaściwym działaniem instytucji finansowych, oraz wspierać aby były instrumentem alokacji oszczędności społecznych w kierunku ich produkcyjnego wykorzystania. Dlatego lansowane pomysły powiązania nadzoru ze środkami NBP grzmią szczególnie groźnie gdyż istnieje obawa użycia rezerw i środków NBP w celu ratowania ich przez podatnika polskiego, a nie centrale zagraniczne i to w sytuacji kiedy obecne umiejscowienie KNF w ostatnim kryzysie sprawdziło się pod tym względem. Obecnie do chóru wspierającego akcje NBP zostały dołączone propozycje wykorzystania środków PZU, a nawet OFE. Wczorajsza Gazeta wyborcza w artykule Maciej Samcik, Marcin Bojanowski, Anna Popiołek: „Czy PZU pomoże polskim inwestorom odbić banki "zagranicy"?” wprost do tego namawia. Nie róbmy tego, jeśli chcemy wesprzeć akcję kredytową w Polsce dokapitalizujmy PKO BP i rozszerzmy akcję kredytową, a nie pozwalajmy na odpływ kapitałów z Polski czemu zaprezentowana akcja by sprzyjała.

Przestrogą przed tego typu działaniem, jak i forsowaniem na siłę procesów prywatyzacyjnych w czasach obecnego kryzysu na rynku kapitałowym, powinien być również opisany przez Misha Glenny’ego mechanizm korupcji na masową skalę przy prywatyzacji i zakupach publicznych w Grecji. W artykule „The real Greek tragedy – its rapacious oligarchs” zamieszczonym we wtorkowym Financial Times ten autor książek „The Balkans: Nationalizm, War and Great Powers” i „Dark Market: Cyberthieves, Cybercorps and You” opisuje zagrożenia wywłaszczenia za pół darmo podatników greckich, jakie może się dokonać przy okazji nadchodzącej wyprzedaży aktywów państwowych w kryzysie. Jako przykład podaje miliardowe łapówki jakie były zapłacone w tym przez niemieckie koncerny Siemens i Ferrostaal kosztem greckich podatników: „let us remember the billions of dollars in bribes of which German companies, like Siemens and Ferrostaal, have been guilty of paying their Greek interlocutors. These were made in order to secure lucrative but overpriced contracts which have been funded by those decent Greeks who earn relatively little but, unlike the country’s superrich, actually pay their taxes.”

Opis sytuacji w Grecji jest szokujący. W przeciwieństwie do Polski której znaczna część jest kontrolowana przez zagraniczne grupy biznesu Glenny pisze, że to „network oligarchicznych rodzin kontroluje znaczną część greckiego biznesu, sektora finansowego, media i faktycznie polityków.” Glenny dając przykład 3 miliardów euro strat na przemycie paliwa, mówi że częściowo ma to charakter kryminalny, niemniej opisuje obecnie histeryczną kampanię medialną tych grup interesów jako przygotowanie do skoku na prywatyzowane aktywa, których kolejne plany pomocowe wymuszają. Na podstawie aktualnej kryzysowej sprzedaży 10% przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego OTE niemieckiemu Deutsche Telkom za 25% poprzedniej ceny uważa, że nadchodzące prywatyzacje odbędą się za półdarmo. A ściślej uważają że konglomeraty kupią udziały za 20% procent wartości, ze stratą dla skarbu państwa, ale z olbrzymim zyskiem dla kupujących, który zostanie zrealizowany w ciągu 5-10 lat: „conglomerates are waiting to scoop them up at anything up to less than a fifth of their real value – a poor financial return for the state but in 5-10 years time a bonanza for the purchasers. Some have been even banking on Greece exiting the euro so that they can then use the billions of euros squirrelled away outside the country to purchase the assets for knockdown drachma prices.” Uważa również, że o ile kapitały z Grecji uciekają i lokują się nawet na rynku nieruchomości w Londynie, to zwłaszcza w przypadku załamania cen spowodowanego deprecjacją drachmy powrócą aby wykupywać wszystko za ułamek ich wartości.

Dlatego analizując sytuację nieprawidłowości prywatyzacyjnych w kryzysowym okresie na rynku greckim, powinniśmy wzmocnić czujność aby naszym kosztem nie były podejmowane analogiczne działania na naszym podwórku.

 Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook