Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mieszkanie-2

01.11.2016

Czyż nie prostszym działaniem byłoby położenie nacisku na rewitalizację substancji mieszkaniowej która z przyczyn demograficznych będzie ulegała degradacji, w połączeniu z nakierowaniem samorządów do realizowania ich działalności na rzecz rodzin wielodzietnych i bezdomnych?

Uzupełniając ocenę programu Mieszkanie+ zawarte we wpisie „Przez pryzmat ekonomii-Mieszkanie" (http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii/mieszkanie,18406372598) w oparciu o program „Rodzina na swoim”, którego byłem współautorem, należy podkreślić że diagnoza aktualnego projektu koncentrując się na wsparciu wynajmu, przemilcza przyczynę braku jej podaży ze źródeł prywatnych. Tzw. ochrona lokatorów skutkuje wysokimi kosztami wynajmu jako następstwem zwiększonego ryzyka utraty pożytków z wynajmowania mieszkania. 

Podobnie w opiniowanym projekcie istotnym punktem jest wsparcie systematycznego oszczędzania na cele mieszkaniowe. Przy czym celem uchwalenia przyszłej ustawy jest „gromadzenia i premiowania gromadzenia oszczędności na indywidualnych kontach mieszkaniowych, zwanych dalej „IKM””. Dlatego w uzasadnieniu musi razić brak określenia przesłanek sprawiających że zakładane wsparcie tych oszczędności w kwocie 1 mld zł rocznie nie okaże się, tak jak w przypadku dopłat do kredytów w programie „Rodzina na swoim”, wsparciem na rzecz produktów depozytowych dla instytucji bankowych. 

W propozycjach brak jest informacji w jakiej wysokości będą IKM oprocentowane, przy jednoczesnym zaznaczeniu ograniczenia możliwości przenoszenia oszczędzających do instytucji proponujących wyższe oprocentowanie. Taka antyrynkowa konstrukcja faworyzuje instytucje bankowe na wzór ograniczenia przenoszenia swoich środków przez członków OFE. Proponowanie oszczędzanie na niższy procent i jednoczesnego spłacania z tych środków kredytu mieszkaniowego na wyższy procent jawi się jako napędzanie klientów systemowi bankowemu. Procederu w którym obywatele normalnie by nie uczestniczyli, a który będzie funkcjonował jedynie ze względu na dopłaty do niego ze strony podatników. 

Jednocześnie brak diagnozy dysfunkcyjności działania Krajowego Funduszu Mieszkaniowego powoduje że proponuje się powołanie analogicznej dysfunkcyjnej struktury Narodowego Funduszu Mieszkaniowego. Struktura powyższa nie może przyczynić się do poprawy sytuacji, w przypadku gdy wniesione aktywa nie są skorelowane z przyszłymi potrzebami mieszkaniowymi. Dlatego należy spodziewać się że po wydaniu przez państwo wielomiliardowego wsparcia, którego beneficjentem będą firmy budowlane, dyskusja wróci do punktu wyjścia, gdy jedynym racjonalnym rozwiązaniem okaże się konieczność uwłaszczenia najemców za ułamek poniesionych nakładów.

Istotnym brakiem programu Mieszkanie+ jest niepodjęcie się wyjaśnienia dlaczego budownictwo mieszkaniowe bazujące na taniej lokalnej sile roboczej, jest relatywnie drogie i od strony kosztowej nie kompensuje różnic dochodowych w zabezpieczeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli. O ile uwzględnia czynniki dochodowe na kształtowanie się cen mieszkań, to kompletnie pomija kwestie konkurencji na rynku budowlanym. Jak i ewentualnego przetrzymywania zasobów mieszkaniowych o zawyżonej cenie, w celu utrzymywania fikcji adekwatnego zabezpieczenia kredytów w bilansach bankowych. Przyczynia się do tego niewątpliwie fakt, że dla autorów wartym podkreślenia był jedynie fakt istnienia zależności między kosztami budowy a cenami mieszkań! Tego typu podejście sprawia że program jest pozbawiony kluczowej analizy i wynikających z niej rekomendacji.

Cały rozdział „Zużycie energii w sektorze mieszkaniowym, koszty utrzymania zasobu” jest wyprofilowany w kierunku ideologicznym „oziębiania klimatu” i „gospodarki niskoemisyjnej” dlatego nie zauważa, że w gospodarce rynkowej ewentualne zawyżone koszty ogrzewania mieszkań mają wpływ na ich wartość, jak i redukują cenę wynajmu. Z tego punktu widzenia końcowa rekomendacja: „Powyższe dane wskazują, że niezbędne jest prowadzenie dalszych prac zmierzających do poprawy stanu technicznego i parametrów energetycznych zasobów mieszkaniowych”, jest błędna. Gdyż ukazano jedynie ile budynków w Polsce nie zostało ocieplonych, jak i parametry energetyczne różnych budynków w kraju. Nie zastąpi to koniecznej analizy dotyczącej efektywności finansowej tych nakładów, których ewentualne wyniki mogłyby dopiero ewentualnie prowadzić do cytowanej konkluzji. Brak właściwej diagnozy sprawia, że zakłócając istotny cel społeczny do projektu został wkomponowany cały projekt unijny z trzema rozbudowanymi instrumentami wsparcia, który łączy się z wyzwaniami jedynie pod względem podmiotowym, a nie społecznym.

Najsmutniejszym w projekcie Mieszkanie+ jest brak działań w kierunku zabezpieczenia potrzeb bezdomnych, jako konsekwencji uznania tej sfery jako podrzędnej. Której „specyfika sprawia że mają dodatkowe trudności” i to mimo werbalnego stwierdzenia, że powinno to być zadanie pierwszorzędnie traktowane przez politykę społeczną. I w ramach wyznaczenia mierników osiągnięcia celów Narodowego Programu Mieszkaniowego istotnym powinno być natychmiastowe zwiększenie ilości miejsc w noclegowniach i domach dla bezdomnych, łącznie z polepszeniem ich standardu. Potrzeby w tej sferze powinny zostać zdiagnozowane w pierwszej kolejności, a środki już w budżecie na rok 2017 zabezpieczone. Planowane zwiększanie ilości miejsc z 11,1 tys. w 2014 r. do 12 tys. w 2020 r. i 14 tys. w 2030 r. wydają się nieadekwatnie niskie do potrzeb jak i rangi całego programu. 

Cała diagnoza dotycząca osób bezdomnych w programie została zawarta w 6(!) zdaniach (również w części „11. Dotychczasowe polityki mieszkaniowe państwa w kontekście występujących potrzeb i problemów” omawiając „Wsparcie budownictwa socjalnego” oparto się na omówieniu implementacji ustawy z dnia 8 grudnia 2006 r. o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych (tj. Dz. U. z 2015 r. poz. 833, z późn. zm.), w której zapewnienie noclegu jest jedynie jednym z mniej istotnych elementów poświęcając tej istotnej części jedynie jedną daną i jedną trzecią zdania!) Z tak szczątkowej diagnozy wynika że rząd nie zna nawet skali potrzeb mieszkaniowych bezdomnych, gdyż nie wie jak jest ona liczna. Czy liczy 30 tys. osób czy też 100 tys. osób? Mimo tego nawet w sytuacji najniższej z nich, potrzeby noclegowe w najprymitywniejszych warunkach nie zaspokajają ich potrzeb. A na dodatek jak wynika z tabeli instytucje gminne zabezpieczają zaledwie jedną czwartą funkcjonujących miejsc noclegowych.

Podsumowując należy stwierdzić, że niestety ale ministerialny projekt przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, oparty jest na powierzchownej diagnozie sytuacji mieszkaniowej Polaków i mimo 88-o stronicowego opisu prezentuje błędne środki zaradcze. Propozycje programu Mieszkanie+ abstrahują od faktu stwierdzonego z przyczyn demograficznych braku niedoboru statystycznego mieszkań i proponują rozwiązania nieadekwatne do zastanej sytuacji. Podczas gdy w ujęciu lokalnym będzie nasilał się proces dewastacji opuszczonych budynków i konieczność ich rozbiórki.

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CSSIfotoMINI122016

Czas Stefczyka 138/2016

PDF (4,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook