Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Licencja na doping

15.09.2016

Czy my podświadomie nie zgadzamy się na to aby Prawica w Polsce miała licencję na TKM, wprowadzanie korupcjogennej uznaniowości i udawania bezsilności względem lobby biznesowego (tzw. polonizacja banków) i politycznego (imigracja Ukraińców)?

Ledwie zainspirowany wypowiedzią prezydenta Baracka Obamy na spotkaniu G20 wyraziłem swoje obawy o czystość dopingową sióstr Williams (http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii/oszczednosci-na-czerwonym-dywanie-obamy-na-g20,17930516047), zastanawiając się czy czasem nie będą obawiać się badań antydopingowych na turniejach w Chinach, a tu wybucha sensacja którą nagłaśnia The Telegraph. Okazało się że siostry od lat biorą substancję zakazane i co istotniejsze grają w tym czasie. Rozumiem że ktoś ze względów medycznych się leczy, ale chorując stara się wrócić jak najszybciej do zdrowia, jest na zwolnieniu i nie pracuje. A tu co gorsza cały proceder się dzieje za zgodą organizacji ścigającej nadużycia WADA: „In other words they just got their licences for doping” (http://www.telegraph.co.uk/sport/2016/09/13/us-superstars-serena-and-venus-williams-and-simone-biles-given-d/).

Okazuje się że są równi i równiejsi, nic nadzwyczajnego, gdyby nie to że wydaje się zgodę na działania które u innych się napiętnuje. W kontekście natłoku działań związanych z implementacją Planu Morawieckiego, kiedy to do słusznych celów wprowadza się uznaniowe procedury, które wiadomo że nie przyniosą zakładanych efektów, należy się zastanawiam czy my sami nie udzielamy licencji na nieprawidłowości dla „swoich”. Zapominając że społeczeństwo mimo 500+ niepowodzenia nie wybaczy, a lewica wszystkie „przekręty” po wygranych wyborach wyciągnie. Z tego że agencja Moody’ego po raz kolejny wstrzymała się z obniżeniem ratingu Polski nie należy wyciągać nazbyt optymistycznych wniosków, gdyż istotne dla obsługi długu kwestie budżetowe nie stanowią z punktu widzenia inwestorów znaczącego zagrożenia, w sytuacji kiedy projekt budżetu został nakierowany na utrzymanie deficytu budżetowego poniżej poziomu 3 proc. PKB.

Planowany na 2017 r. budżet z jednej strony jest konserwatywny, gdyż nie zakłada przyśpieszenia wzrostu gospodarczego i procesu konwergencji, a z drugiej strony przy założonych wskaźnikach makroekonomicznych jest budżetem optymistycznym, lecz w granicach nie wzbudzających alarmu dla śledzących ratingi Polski. Nawet zakładany wzrost PKB o 3,6 proc. który wydaje się zawyżony, a inflacja na poziomie 1,3 proc. przy obecnych procesach deflacyjnych, jak i znaczące polepszenie zakładanej ściągalności podatków które może świadczyć o braku pewności Ministerstwa Finansów co do wystąpienia procesów wzrostu efektywności gospodarowania tego spokoju nie zaburzają. Także fakt że deficyt budżetowy jest wysoki w porównaniu z poprzednimi latami, a umiarkowany w relacji do PKB. To raczej nas, podatników powinien niepokoić brak budżetowania zadaniowego opartego o ocenę wydatków z punktu widzenia poszerzenia bazy podatkowej. To nas powinien niepokoić brak informacji czy rekordowy sześćdziesięciomiliardowy deficyt będzie przeznaczony na inwestycje powiększające przyszłe dochody podatkowe, czy też na niespłacalne wydatki wegetatywne ministerstw i ZUSu. Brak rachunkowości aktywów sprawia że podatnicy nie wiedzą o ile wzrosną zobowiązania emerytalne i zdrowotne, jak i jak wielkie straty majątkowe państwo poniesie z powodu odkupywania po zawyżonych cenach od inwestorów zagranicznych banków w procesie tzw. repolonizacji. Nie znane są efekty zgody na wielomiliardową ucieczkę kapitałów na tępo przyrostu PKB.

Ten budżet nie ukazuje nakierowania na innowacyjność, przyśpieszenie procesu konwergencji i wzrostu dochodów ludności. Zakłada że zamiast wykorzystania zapaści demograficznej w celu umożliwienia skokowego podwyższenia wynagrodzeń hamujących emigrację i skłaniającego do powrotów emigrantów, zatrudni się setki tysięcy Ukraińców w celu zamrożenia poziomu wynagrodzeń i polepszenia wyników opartych na taniej sile roboczej przedsiębiorców. O błędach tej strategii szerzej informowałem widzów Republiki (https://www.youtube.com/watch?v=VFoKhwnJ8Gw). Zamiast poprzez wzrost wynagrodzeń zmusić wszystkich pracodawców do innowacyjności i przeznaczyć kapitały instytucji finansowych na sfinansowanie koniecznych nakładów inwestycyjnych, „roztrwania się” te  środki na odkupowanie przeszacowanych banków, jednocześnie planuje „ręczne wspieranie prorozwojowo” wybranych biznesmenów. Zamiast oddziaływania na kurs walutowy w celu polepszenia sytuacji eksporterów zawyża się jego wartość, gdyż przez rok czasu nie doprowadzono do „uzłotowienia frankowiczów” którzy wymuszają aprecjację złotówki. Jednocześnie planuje się polepszenie sytuacji eksporterów poprzez budowę nowych instytucji które „ręcznie” będą dofinansowywały wybranych eksporterów.

Minął rok czasu rządów Prawa i Sprawiedliwości. Budżet 2017 r. pokazuje że zrealizowany został bardzo dobry pomysł „Rodzina 500+”, po którym jednak zabrakło nowych istotnych inicjatyw i polityka gospodarcza stacza się w serię sprzeczności, przykrytych jedynie kreatywnym marketingiem politycznym. Moody tych kluczowych dla dobrobytu obywateli niuansów nie widzi, pilnując tylko aby zaciągnięte długi zostały spłacone, bez znaczenia czy przez bogatych czy biedniejących obywateli. Podczas gdy dla nas kluczowym powinno być doganianie Niemiec w poziomie życia, a zgoda na licencję na nieprawidłowości u „swoich” osiągnięcie tego celu nam uniemożliwi.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

 


Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook