Jedynie prawda jest ciekawa

Kto zyskuje a kto traci na spadku cen ropy?

16.12.2014

Czy Rijad wie co robi rewolucyjnie tnąc ceny?

Dzisiejsza analiza Financial Times’a „Winners and losers of oil price plunge” ukazuje w usystematyzowanej perspektywie głównych beneficjentów załamania cen ropy, na tle przegranych. Zapowiadana na jutro analiza „Oil: The Big Drop” ma zaprezentować te zmiany z punktu widzenia zysków i strat korporacji. Generalnie uważa się że spadek cen ropy naftowej jest korzystny dla światowej gospodarki. Zgodnie z szacunkami MFW spadek cen ropy o $20 na baryłce oznacza wzrost globalnego PKB o 0,5 pkt. proc, a według precyzyjniejszych wyliczeń Pira Energy $10-owy spadek powoduje jego wzrost o 0,13-0,18 pkt. proc. A to dlatego że konsumenci energii wydają oszczędności szybciej niż producenci ropy, oraz ze względu na generalne obniżenie kosztów.

Tak jak dwadzieścia lat temu przypadkową ofiarą załamania cen ropy okazał się Meksyk tak i obecnie mało kto się spodziewa ale najprawdopodobniej okaże się nią Unia Europejska. Mimo iż eurostrefa importuje rocznie netto ropy naftowej i jej pochodnych za $406 mld (3% PKB) zaspokajając w ten sposób 88% swoich potrzeb. A to dlatego że stała się zakładnikiem ideologii oziębiania klimatu i głównym płatnikiem subsydiów do jej produkcji które w skali globu zgodnie z aktualnie opublikowanym raportem World Energy Outlook 2014 wynosiły $121 mld i należy oczekiwać że wraz ze spadkiem cen konwencjonalnych źródeł energii znacząco podskoczą. Subsydia to jedno a skokowe pogorszenie konkurencyjności gospodarki w porównaniu z zagranicą, bilionowe wyrzucone w błoto inwestycje wydrenujące środki z innych dziedzin gospodarki, w połączeniu z procesami deflacyjnymi to kolejne gwoździe do trumny dawniej przeżywającej rozkwit kultury europejskiej.

Tak jak Meksyk stał się mimowolną ofiarą tak już teraz można powiedzieć że niespodziewanym beneficjentem okazała się Turcja która skonfliktowana z Zachodem przeżywała ciężkie chwile wraz z wycofywaniem się kapitałów. A obecnie okazało się że staje się beneficjentem załamania cen ropy gdyż nagle się okazało że odpływ kapitałów jest kompensowany $15 miliardowym spadkiem kosztów importowanych nośników energii w bilansie płatniczym. Gdyż Turcja importuje rocznie netto ropy naftowej i jej pochodnych za $50 mld (6,2% PKB, $56 mld w zeszłym roku) a każdy spadek cen ropy o $10 zmniejsza deficyt płatniczy o $400 mln. I w ten oto sposób zagrożona lira turecka straciła w porównaniu z okresem sprzed roku zaledwie 4% swojej wartości.

Dalsze pognębienie Rosji kolejną obniżką cen ropy może nastąpić w sytuacji zawieszenia sankcji i rzuceniu na rynek światowy dodatkowego miliona baryłek irańskiej ropy dziennie w ciągu trzech miesięcy, jednocześnie osłabiając napięcia społeczne w tak zapalnych krajach jak Egipt i Pakistan. Rosja eksportuje rocznie netto ropy naftowej i jej pochodnych za $282 mld (13,5% PKB) zaspokajając w ten sposób 50,2% swoich potrzeb budżetowych (potrzeba $105 za baryłkę do jego zrównoważenia) i stanowiąc 75% eksportu. Mało kto również pamięta że w przypadku odcięcia dostępu do rynku kapitałowego rosyjskie banki i przedsiębiorstwa będą miały problem ze spłaceniem $600 mld zadłużenia zagranicznego. Nic dziwnego że tej sytuacji inflacja już wzrosła do 9,4% i oczekuje się że dobije do 10% do końca roku. Tym niemniej mało kto zauważa, że główny podmiot niepokoju w regionie jakim jest Państwo Islamskie po zbombardowaniu kontrolowanych przez nie rafinerii i po załamaniu cen ropy, jest najsilniej kryzysowo dotkniętym społeczeństwem. O ile jeszcze parę miesięcy temu Wall Street Journal podawał że PI jest beneficjentem dwumilionowych dochodów ze szmuglowania produktów naftowych do krajów ościennych, o tyle obecnie wg Bloomberg’a spadły one do $0,6 mln dziennie. O ile informacje o kilkuset tajnych rurociągach do Turcji były szokujące, o tyle załamanie cen ropy sprawiło, że z jednej strony eksport stał się niskoopłacalny gdyż ceny eksportowe spadły trzykrotnie do $20 za baryłkę, a bombardowania rafinerii spowodowały deficyt produktów do eksportu. Brak opału w okresie zimowym sprawia że życie obywateli PI staje się coraz cięższe, gdyż ceny używanej do tego nafty wzrosły aż sześciokrotnie. Na te trudności nakłada się powszechna drożyzna, sprawiająca nawet niekorzystną zmianę przyzwyczajeń kulinarnych mieszkańców.

W przypadku Stanów Zjednoczonych które importują rocznie netto ropy naftowej i jej pochodnych za $199 mld zyski gospodarcze okażą się ograniczone mimo planowanego przyszłorocznego przyspieszenia wzrostu do 2,8% PKB. Gdyż produkując dziennie 9,06 mln baryłek ropy, już jedynie równoważność 1,2% PKB jest przeznaczana na jej import, a produkcja w przyszłym roku ma wzrosnąć o kolejne 1,4 mln baryłek dziennie. W efekcie o ile konsumenci amerykańscy zaoszczędzą $70-80 mld, to jednocześnie wydatki kapitałowe koncernów naftowych spadną o $40 mld, a całej branży naftowej grozi proces bolesnej konsolidacji. Przy czym straty przedsiębiorstw wydobywające ropę z łupków będą w początkowym okresie zrekompensowane gdyż w porę wykupiły one opcje zabezpieczające je przed stratami z powodu niskich cen ropy jak podał szef OPEC El-Badri.  Niemniej długoterminowo granicą opłacalności dla wydobycia z najdroższych pokładów z łupków jest cena $115, cena $85 jest już za niska dla połowy producentów, a jedynie najefektywniejsi z nich mają koszty na poziomie $40 za baryłkę. Kanadyjskie nowe złoża z piaskowca wymagają cen na poziomie $100, a $80 jest graniczną wielkością nie tylko dla drogich szybów morskich Brazylii i Angoli, ale również Wlk. Brytanii i Norwegii.

Najbardziej wg analizy Financial Times’a pokrzywdzona swoimi działaniami stała się Arabia Saudyjska gdyż eksportuje rocznie netto ropy naftowej i jej pochodnych za $321 mld (42,9% PKB) zaspokajając w ten sposób aż 89,5% swoich potrzeb budżetowych i stanowiąc 85% eksportu. W efekcie Moody przewiduje że przyszłoroczny deficyt budżetowy będzie stanowił 14% PKB, gdyż konieczna do jego zrównoważenia cena wynosi $89, a rezerwy walutowe w wysokości $750 mld nie zapobiegną konieczności ograniczenia części programów socjalnych. Wzrosły one w okresie „Arabskiej Wiosny”, a FT konstatuje że mimo groźby społecznych niepokojów Rijad zdecydował się na przeciwstawieniu apelom o cięcia podczas posiedzenia OPEC. 

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook