Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kto się myli, rynek czy wskaźniki sentymentu?

29.01.2016

Czy dzisiejsza decyzja BoJ o „drukowaniu jenów na czerwono” wesprze koniunkturę na dłużej?

Tegoroczny Davos okazał się surrealistycznym kręgiem dyskusyjnym o sztucznej inteligencji w zautomatyzowanym świecie. W sytuacji kiedy, jak to naświetla „Wall Street Journal” rok 2016 będzie kolejnym rozprawiającym się z panującymi od kilkunastu lat paradygmatami. Do których należy przekonanie, że ceny nieruchomości nie spadają, kraje eurostrefy nie bankrutują, Arabia Saudyjska nie pozwoli na załamanie cen ropy naftowej, a rozwój Chin będzie zwiększał zapotrzebowanie na surowce, kiedy konsumpcja w tym kraju aluminium, miedzi, nikli i cynku stanowi ok. połowy światowej produkcji.

Zwykle rynek wykazuje nadzwyczajną zmienność pod koniec roku, a uspokaja się na jego początku. Pierwszy okres 2016 r. zapowiadają nadejście kryzysu. Obserwujemy 8,2%owe straty indeksu S&P500 od początku roku. W porównaniu z zeszłorocznym maksimum już o 10 proc., gdy index Russell 2000 obejmujący mniejsze i bardziej czułe na koniunkturę akcje spadł już o ponad 20 proc. Nastąpił wzrost premii na ryzykownych obligacjach (junk bond) o 3 pkt. procentowe, w efekcie najniższej ($10,4 mld) akcji emisyjnej od 2009 r. W tym roku, wg Thomson Reuters, z powodu nadzwyczajnej zmienności wyemitowano na świecie jedynie $416 mld długu, najmniej od 2002 r. Emisja akcji dała jedynie $21,7 mld środków, najmniej od 2009 r. 46% sprzedaży akcji dokonano w regionie Azja-Pacyfik, emisje w Europie są o 73% niższe niż od ubiegłorocznych i wyniosły $3,6 mld, w USA spadły o 62% do $6,1 mld. Rynek obligacji i akcji wycenia prawdopodobieństwo recesji w okresie najbliższych 12 miesięcy na 30-40%. Podczas gdy sondaże dotyczące koniunktury na zaledwie 21%, przy średniej wieloletniej 18%. Mało kto zwraca uwagę na to, że ostatni kryzys finansowy 2008/2009 charakteryzował się spadkiem akcji o 62 proc., a więc porównywalnym do 89-procentowego spadku podczas wielkiego kryzysu w latach trzydziestych ubiegłego wieku, jak i nieporównywalnym z kryzysem na giełdzie w Holandii w 1637 r., kiedy to wartość cebulek tulipanów spadła aż 600 razy.

W sytuacji kiedy handel światowy traci swoją dynamikę, Chiny będące światową fabryką cierpią dodatkowo na wzroście. Mając przewartościowaną walutę stoją w „dylemacie więźnia”. Jeśli osłabią juana, to stracą na dobrobycie wszystkie te podmioty w Chinach, które zadłużyły się w obcej walucie, a deprecjacja grozi ponadto odcięciem w dostępie do rynków eksportowych, zwłaszcza w USA, w retorsji za rozpętanie „wojny walutowej”. W efekcie tracą na wartości przedsiębiorstwa chińskie na giełdzie, gdy wartość rynku akcji w Chinach to już prawie 8 bln USD (blisko połowa giełdy w Nowym Jorku - 18,49 bln USD), a tegoroczny spadek zmniejszył wartość akcjonariuszom już o ponad 20 proc. Przy czym akceptowanie procesów deflacyjnych w tym kraju grozi stagnacją typu japońskiego, która na wyspach trwa już ponad 20 lat. Mimo drukowania pieniędzy, dzisiaj podjęto decyzję o ujemnych stopach procentowych, zadłużenia Japonii na poziomie 245 proc. PKB, inflacja wynosi 0,3 proc., a w ciągu 20 lat płace spadły z przeciętnego miesięcznego poziomu 315 tys. jenów do poziomu 289 tys. Kryzysowi towarzyszy załamanie demograficzne w efekcie którego ilość dwudziestolatków spadła z poziomu 1,9 mln w 1996 r. do poziomu 1,2 mln w roku 2015 r.

Odpowiedzią monetarną na ostatni kryzys były bilionowe interwencje przeprowadzone przez banki centralne, które podtrzymały ceny aktywów, jak i doprowadziły do wzrostu zadłużenia w gospodarkach wschodzących. Przy czym obecnie po rozpoczęciu procesu podnoszenia stóp przez Fed trend się odwraca, dolar się wzmocnił o 20% od 2014 r., ceny surowców a z nimi finanse państw od nich uzależnione padają, a giełdy tracą na wartości. Ceny ropy naftowej spadły poniżej $35 za baryłkę sprawiając że o ile wydobycie w Rosji jest nadal zyskowne to w takim Kazachstanie granica opłacalności wynosi $65, gdy kontrakty forward na dostawy ropy w przyszłości rosną, ale powoli i wynoszą zaledwie $50 za baryłkę na koniec 2021 r. Na zapaści rozwoju tracą kraje wysokorozwinięte. Taka Korea Pd. dla której eksport to połowa PKB (1/4 eksportu kierowana jest do Chin), zwolniła w rozwoju już o 1 pkt. proc., gdyż odnotowała w przeliczeniu na dolary spadek do Chin o 6%, o 11% do Azji Pd-W, o 12% do Bliskiego Wschodu, o 14% do Ameryki Łacińskiej i aż o 50% do krajów byłego Związku Sowieckiego.

Wszystko wskazuje na to że wzrost gospodarczy krajów świata spowolni. Jedynie demograficznie żywotne Indie idą przeciw prądowi, co potwierdzają ostatnie projekcje statystyczne mówiące o 7,3 -procentowym wzroście gospodarczym w kończącym rok finansowy 2015 marcu 2016 r. i jeszcze wyższym bo 8,1 - procentowym wzroście w roku obecnym kończącym się w marcu 2017 r. To co charakterystyczne w kontekście polskich problemów z dekarbonizacją i kryzysem w sektorze węgla kamiennego, to fakt że Indie nic sobie nie robią z konieczności oziębiania klimatu i planują dwukrotny wzrost wydobycia węgla kamiennego do poziomu 1 mld 200 mln ton w perspektywie do 2020 r.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku! 

Cezary Mech*

*Jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu RP, prezesem UNFE i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów

 

 

Słowa kluczowe:

Cezary Mech

,

rynek

,

Davos

,

Chiny

,

USA

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook