Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Konwergencja- minus

28.11.2016

Nie dopuśćmy do tego, aby Plan Morawieckiego pozostał sukcesem jedynie w prezentacji PowerPoint’a?


Ostatnio otrzymałem prośbę od czytelnika bloga pana Tomasza Szczerbina z Krakowa aby „rozwinąć myśl dotyczącą wykorzystania zapaści demograficznej do skokowego wzrostu wynagrodzeń Polaków”. Otóż na wstępie należy podkreślić że ze względów demograficznych zatrudnienie całkowite w Polsce jest w fazie stagnacji właściwie od 2010 r. kiedy to wynosiło 9.684 tys. a obecnie w 2015 r. wynosi 9.660 tys. Przechodzenie na emeryturę roczników prawie dwukrotnie mniej licznych od tych wchodzących na rynek pracy ma ten efekt, że niezależnie od wzrostu koniecznych nakładów na emerytury i służbę zdrowia starzejącego się społeczeństwa sprawia, że wzrost gospodarczy kuleje i staje się oparty o wzrost wydajności pracy, a w przypadku spadku procesu konwergencji może doprowadzić nawet do tego że będzie ujemny. Nawet pozytywne scenariusze mówią o tym że już niedługo w Polsce wzrostu gospodarczego nie będzie przez dziesięciolecia. W programie konwergencji mało kto zauważył brak sukcesu tzw. Planu Morawieckiego, gdyż mimo zapisania przyspieszenia gospodarczego do poziomu 4,1%, to okazuje się że mimo funkcjonowania planu już od ponad roku występuje wyhamowanie wzrostu gospodarczego do poziomu 2,5% w ujęciu rocznym. I nic dziwnego, gdyż Plan Morawieckiego jest oparty na paradygmacie działania zgodnie z polityką unijną i ma charakter typu dyfuzyjnego, który nie sprawdził się zarówno w USA, jak i w Indiach kolonialnych. Przypomnijmy że wtedy wzrost w Indiach tylko w ograniczonych ośrodkach, przyniósł na przestrzeni ponad 100 lat wzrost całości kraju na poziomie jedynie 0,01% średniorocznie w przeliczeniu na mieszkańca. Okazuje się jednak że również w Stanach Zjednoczonych które przodują jeśli chodzi o wydajność pracy, otwartość na przemieszczanie się ludności spowodowała spadek wzrostu dochodów ludności i koncentrację bogactwa. A nawet jak to ukazuje artykuł „Rising population, falling income” nawet w powiatach które były kolebkami innowacyjności ten proces następował: „Raleigh […] today these are some of the most interesting global innovation centres”. At the heart of Raleigh’s reinvention has been its place at the centre of a cluster of celebrated research universities that has helped it attract companies in biotech and other fields in search of an educated workforce. In turn, those companies lured older educated workers in search of jobs and a better of quality of life, reshaping its communities. […T]he new data from Pew shows that the […] inflation-adjusted annual median income for a household of three in Raleigh fell by more than $10,000 to $74,283 in 2014 from $85,784 in 1999 […] More surprisingly, the only income group to grow as a share of the population was its poorest.” Dlatego w efekcie jak to ukazuje artykuł Roberta J. Barro “The Reasons Behind the Obama Non-Recovery”  odpowiedzią na niezadowolenie Amerykanów było zwycięstwo Donalda Trumpa który obiecał inwestycje infrastrukturalne i dwukrotny wzrost dochodów dzięki zatrudnieniu rodowitych Amerykanów i deportacji milionów Meksykanów: „Donald Trump and Hillary Clinton have emphasized restrictions on trade and immigration and higher minimum wages.” 


Japończycy chcąc uniknąć błędu Ameryki która pogrążała się w spadku wzrostu wydajności pracy postawili na restrykcję w imigracji mimo załamania demograficznego i wzroście wynagrodzeń jako wymuszających innowacje. Jak ukazuje artykuł Wall Street Journal Robina Harding’a “Abe calls for wage rises to boost Japanese economy” odpowiedzią japońską na amerykańską stagnację w poziomie wzrostu wydajności pracy związaną z masową imigracją jest wymuszanie innowacyjności przez dalszy wzrost wynagrodzeń i to na poziomie polskiego co pośrednio ukazuje załamanie polskiego programu konwergencji: „Shinzo Abe has demanded that companies raise wages next year by at least as much in 2016, despite a fall in profits, as he tries to keep Japan’s economy on track […]In 2014 and 2015 his efforts succeeded, but this year the pace of wage hikes slowed for the first time since Mr Abe came to power, with an average rise of 2.14 per cent compared with 2.38 per cent a year earlier.”


Polska chcąc się wyrwać z pułapki średniego dochodu powinna pójść w kierunku przyspieszenia płac w całym kraju. Korzystając z nieszczęścia zapaści demograficznej dopuścić do wzrostu płac i konieczności modernizacji wszystkich podmiotów gospodarczych, a nie tylko wybranych. Niebezpieczna jest taka sytuacja, która pokazuje, że procesy dotyczące wzrostu wynagrodzeń są hamowane. One są już na poziomie niższym, niż to było na początku tego dziesięciolecia (3,9% w 2010 r). To są wielkości 3,2% wzrostu przeciętnego wynagrodzenia rocznie, w sytuacji, gdy kraje „frontowe”, które powinniśmy chcieć dogonić, jak Japonia, która chce pobudzać wzrost m.in. dzięki większej wydajności pracy i kreacji technologii oszczędzania pracy, jest na poziomie 2,4%. A więc na poziomie porównywalnym do polskich, która powinna kraje Zachodu w miarę szybko dogonić do czego potrzebne byłyby wzrosty wielokrotnie wyższe. To pokazuje, że jesteśmy skazani na zapaść gospodarczą w przyszłości. Przeprowadzić skutecznie to co wprowadzają Chiny w dzisiejszych czasach. Chiny wykorzystują procesy związane ze zmniejszeniem podaży pracy do skokowego wzrostu wynagrodzeń i przymuszenia olbrzymiej gospodarki do nowych warunków i nakierowania się na przedsięwzięcia o wyższej wartości dodanej. Mało kto zauważa, że wiąże się to z brakiem podaży pracowników ze wsi, co spowodowało, ze od początku ostatniego kryzysu, średnie wynagrodzenie wzrosło 2,5 krotnie. Ale nie tylko Chiny, Korea Pd („The average wage of Korean workers has surpassed that of Japan in terms of purchasing power parity (PPP) for the first time. In addition, Korea topped the list of OECD member countries in the pace of wage increases from 1990 to 2013” Tim Worstall, “Korean Wages Are Now Higher Than Japanese Wages, Perhaps For The First Time In 3,000 Years”) czy też mały Singapur, gdyż jak ukazuje artykuł Financial Times’a Gillian Tett’a „How does your GDP grow” krajem który przetestował ten proces w XIX wieku była Irlandia, której emigracja powodowała wzrost płac i unikalną sytuację wzrostu gospodarczego połączonego z zapaścią demograficzną: „“Has there ever been a country whose economy has grown rapidly – even as its population shrank?” The audience was stumped. Some suggested that 19th-century Ireland might qualify; others wondered if any Asian economy had managed it. Volcker’s point was clear: countries that have shrinking populations cannot usually be expected to grow.”


Obecny związany z kryzysem demograficznym spadek migrujących chłopów do miast chińskich z poziomu 8 mln rocznie do zaledwie 0,4 mln Chiny wykorzystały do próby wyrwania się z pułapki niskiego dochodu. Spadek podaży siły roboczej spowodował silny dwuipółkrotny wzrost płac z poziomu 1340 juanów ($200) miesięcznie w 2008 r. do 3072 Rmb ($460) w czwartym kwartale 2015 r. A obecne konwulsje światowej gospodarki są efektem tej rewolucyjnej restrukturyzacji która dokonuje się na naszych oczach. My również powinniśmy przeprowadzić podobny proces skokowego wzrostu wynagrodzenia jako efektu spadku młodych roczników zasilających polską gospodarkę. Wzrost płac wymusi innowacyjność polskich przedsiębiorstw w takim samym stopniu jak wymusza przyrost wydajności gospodarki chińskiej i japońskiej, przemieszczenie się milionów pracowników do dziedzin o wyższej wartości dodanej. Szybki wzrost płac ograniczy opłacalność emigracji jak i skłoni Polaków do powrotu do ojczyzny. Otwierając nasz rynek pracy dla imigracji Ukraińców przed zakończeniem procesu konwergencji popełniamy olbrzymi błąd. Fakt że już obecnie pracuje ich około 1 mln sprawia że utrzymują prace w Polsce na niskim poziomie i przez to wypychają młodzież już nie do Anglii ale do Niemiec, zniechęcając do powrotu tych co wyjechali wcześniej. Fakt zatrudniania przez firmy państwowe i zatrudnianie przez nie obcokrajowców jest bardzo niepokojące. Jak ukazała dyskusja radiowa dotycząca tego tematu w Polskim Radio w której brałem udział (http://www.polskieradio.pl/130/4765/Artykul/1696580,Wicepremier-Morawiecki-zapowiada-podniesienie-kwoty-wolnej-od-podatku) PKO BP w niej uczestniczy. Jest dziwnym że nawet instytucje mające możliwość bardzo efektywnego alokowania pracowników, które wiedzą, jak funkcjonują te instytucje w krajach najwyżej rozwiniętych, gdzie nie ma możliwości zatrudniania na bardzo niskich stawkach w akomodacji imigrantów uczestniczą. 


Należy podkreślić, że nie uwzględnia się także tego, że szybki wzrost wynagrodzeń powoduje zapotrzebowanie na pracę. A my powinniśmy się działać na rzecz powrotu Polaków z zagranicy, bez ponoszenia kosztów imigracji, w ten sposób kompensując sobie w części ubytek demograficzny. Na tym procesie powinno nam zależeć. Koszt imigracji osób z innych kultur i narodowości jest olbrzymi, i to w wielu sferach. Powinniśmy pamiętać że podejście dyfuzyjne, w którym ilość pracy jest olbrzymia i tania, to droga donikąd. Bez skoku wynagrodzeń sprawi że Plan Morawieckiego okaże się niewypałem po latach, a asymilacji Ukraińców wcześniejszego moralnego rozliczenia za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji okażą się jeszcze większym błędem niż doprowadzenie do zapaści demograficznej w poprzedniej odsłonie. CDN w kolejnym wpisie.


Dr Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego 

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CSSIfotoMINI122016

Czas Stefczyka 138/2016

PDF (4,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook