Jedynie prawda jest ciekawa

Koniec ery surowców

21.10.2015

Czy bez postawienia sprawy naszego uczestnictwa w UE na wzór Brytyjczyków, Polska jest w stanie cokolwiek wynegocjować w Brukseli/Berlinie?

Dawniej gdy kryzys dosięgał Stany Zjednoczone, i gospodarka tego kraju dostawała lekkiej zadyszki czy kataru, to gospodarczo chorował cały świat. Obecnie takim krajem nie są już USA, gdyż w szczycie ostatniego kryzysu kraje rozwijające się osiągały wysokie wzrosty, ale Chiny. Kraj który był w stanie uniezależnić od choroby kryzysu finansowego większą część świata poprzez uruchomienie 586 mld dolarów pakietu antykryzysowego. W sytuacji kiedy Chiny importując surowce stały się dominującym konsumentem zużywającym 54 proc. aluminium, 50 proc. niklu, 48 proc. miedzi, 45 proc. stali i 31 proc. bawełny na świecie, każde spowolnienie w Państwie Środka odbija się na kondycji całych regionów. Dlatego obecny kryzys w Chinach spowodował że indeks surowcowy Bloomberga osiągnął najniższy poziom od 2002 r., a spadające ceny surowców spowodowały giełdowy spadek kopalń na skalę 2,05 bln dol. co jest wielkością porównywalną z PKB Indii wynoszącą 2,07 bln dol.

Dotychczasowe lata dwutysięczne to czas królowanie dwóch symboli Cs – Chin i surowców. Ekspansja chińska która w tym czasie doprowadziła do zmiany gospodarczego lidera znamionowała olbrzymie zapotrzebowanie na surowce których ceny w efekcie eksplodowały. Wartość ich eksportu z krajów Ameryki Łacińskiej do Kraju Środka wzrosła pięć i półkrotnie do poziomu 550 mld dolarów. Ostatnio od roku 2011 spadła do poziomu poniżej pół bln dolarów jako efekt redukcji zapotrzebowania, jak i cen jednostkowych. Odbija się to silnie na notowaniach walut tych krajów których index Bloomberg/JPMorgan spadł z poziomu 120 do niewiele ponad 70 w badanym okresie. Jak i osłabienia aktywności gospodarczej regionu do poziomu zaledwie 0,5% w 2015 r. wg projekcji MFW. Załamanie cen ropy, którą osłabi o kolejne 5 dolarów za baryłkę ostatnie porozumienia z Iranem, w połączeniu z kryzysem chińskiego zapotrzebowania na inne surowce sprawia, że wenezuelski boliwar osłabł o 50% względem dolara w ciągu jednego miesiąca. Inne waluty zachowują się podobnie od początku roku: brazylijski real osłabł o 16,6%, peso kolumbijskie o 13,9%, argentyńskie i meksykańskie o 7,4%, chilijskie o 6,1%, a peruwiański nowy sol o 6,4%. Wcale nie lepiej jest w Azji gdzie malezyjski ringgit jest najsłabszy od 2007 r. kiedy to jego kurs został uwolniony. Również filipińskie peso osłabło do najniższego poziomu od lat pięciu, a południowokoreański won zanotował trzyletnie minimum. Efekt spowolnienia w Chinach ma podobny efekt na surowcowy indeks Barclays’a mierzony handlowymi obrotami kanadyjskiego, australijskiego i nowozelandzkiego dolara, oraz norweskiej korony. Spadł on o 8% od początku roku jako efekt osłabienia cen surowców i dolara nowozelandzkiego o 15%, kanadyjskiego i australijskiego o 10%, oraz norweskiej korony o 5%.  

Ostatnio surowce nie są popularne wśród inwestorów. W sytuacji gdy index zakupów przemysłowych, ukazujący aktywność produkcyjną w Chinach, spadł w lipcu do poziomu najniższego od 15 miesięcy miedź i srebro osiągają minima sześcioletnie, a index surowców Bloomberga notuje najniższy poziom od marca 2002 r. Wg Capital Economics eksport krajów wschodzących spadł o 1,8% rok do roku. Największy spadek zanotowano w Rosji, Kolumbii i Peru. W efekcie tego załamania w maju sprzedaż detaliczna w krajach rozwijających się, a będących eksporterami netto surowców, jest najniższa od początku kryzysu finansowego w październiku 2009 r. i wynosiła 2,6%. Najsilniej spowolnienie odczuły takie kraje surowcowe jak Rosja, Brazylia, Kolumbia, Chile i RPA. Dla porównania w krajach rozwijających się będących importerami netto surowców sprzedaż wzrosła w tym czasie o 7,7%

Załamanie na rynku cen surowców dotyka wszystkich krajów surowcowych w tym Polski, tak jak to przewidzieliśmy w artykule „Kulisy wojny walutowej”. Tego czego nie przewidzieliśmy w artykule „Nowe centra spekulacji” to że spekulacje obejmą akcje KGHMu, W sytuacji nietrafionych inwestycji zagranicznych KGHMu na trzech kontynentach, które doprowadziły do tego że wartość KGHMu jest o miliardy złotych niższa niż wartość księgowa jego aktywów. Podczas gdy właściwą polityką byłoby w pierwszej kolejności zobowiązanie pracodawców do finansowania pracowniczych programów emerytalnych przez kopalnie a nie podatników, na równi z zabiegami o zmniejszenie obciążeń podatkowych płaconych przez KGHM ale za granicą, oraz wywalczenie ulg przy emisji CO2. Jedynie takie działanie wesprze polskie górnictwo w ujęciu długoterminowym bez obciążania biedniejszych podatników. Przy czym i tak inwestorzy uważają że obiecana likwidacja podatku od kopalin będzie trwała niewiele ponad rok, zanim kryzys budżetu nie spowoduje jego powrotu. Przy czym należy pamiętać że bez reorganizacji polskiego górnictwa i wywalczenia równego traktowania na forum UE, co jest olbrzymim wyzwaniem, koszty tych transferów poniosą polskie rodziny, w sytuacji kiedy już obecnie są oni obciążeni finansowaniem przywilejów emerytalnych górników. Nie możemy dopuścić do tego abyśmy walcząc z kryzysem na rynku surowcowym przerzucali koszty przywilei górniczych na mniej zamożnych obywateli, unikając meritum problemów. Tak działając nie sprostamy wyzwaniom przed jakimi stoimy chcąc odbudować naszą Ojczyznę. Należy pamiętać że w przeciwieństwie do silnie dotkniętej kryzysem surowcowym Brazylii, Polska nie ma tych przewag o których pisze w dzisiejszym artykule Joe Leahy w Financial Timesie „Politics clouds Brazil’s investment outlook” („strong “shock absorption” capacity”). A wśród których Fitch uznaje brak uzależnienia od kapitału zagranicznego: „The share of foreign currency debt in total general government debt remains low.”

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook