Jedynie prawda jest ciekawa

Kolejna zdrada Wlk. Brytanii

11.03.2017

To Theresa May a nie Viktor Orban zdradziła Polskę w sprawie Tuska .

W Polsce niesłusznie krytykuje się Węgry za nielojalność w głosowaniu na szefa Rady Europejskiej. Węgrzy najprawdopodobniej uznali że podczas wizyty Angeli Merkel w Warszawie Polska uznała sprawę zaakceptowania projektów unijnych i wypłaty środków europejskich za kluczowe dla naszego kraju (Angela Merkel: "Nie chcę formułować żadnych gróźb finansowych, to nie jest obecnie aktualne, mamy finansowe ramy na najbliższe lata i na tej podstawie pracujemy"). I w tym kontekście doszły do wniosku że Niemcom będzie bardzo trudno w ostatnim momencie wycofać kandydaturę Donalda Tuska, w sytuacji gdy z innymi krajami ją już uzgodniły. Mówiłem o tym otwarcie w Republice (https://www.youtube.com/watch?v=OMTe8gHzDCw), mimo kosztów jaka ta kandydatura dla nich niesie przeprowadziły tą operację jak najszybciej, gdyż w przypadku grillowania sprawy straty dla polityki Niemiec by byłyby tylko potęgowane. O dziwo powtórzył tą samą argumentację po wyborach  "Die Welt" (http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/die-welt-polska-zemsci-sie-za-porazke-na-szczycie-ue,722585.html), również gdy chodzi o wnioski z funkcjonowania Grupa Wyszehradzkiej. Dlatego polscy przywódcy powinni przestać obrażać Orbana porównaniami z Urbanem, lecz zaprzestać popierania Wlk. Brytanii kosztem Polskich interesów. Zwłaszcza gdy chodzi o zgodę na ograniczanie zasiłków rodzinnych, która sprawia że coraz więcej Polaków ściąga swoje rodziny do Anglii. Anglia ukazuje że w swoich interesach jest bezwzględna i wykorzystuje naiwność polskiego rządu – podczas gdy Polacy powinni zrozumieć że nawet w kwestiach bezpieczeństwa nic nie uzyskamy jeśli Anglia nie będzie zmuszona do działania stanowiskiem USA. Dobrze, że chociaż w przypadku Francji Polacy nie mają żadnych złudzeń (moje wypowiedz dla Wiadomości 10-03 11:00 http://wiadomosci.tvp.pl/) i oby tylko rządzący nie wpadli na pomysł budowania elektrowni atomowej.

Podobnie należy uważać z wyciąganiem polityków ze PO i uznawaniem ich za „swoich” – pożytku dla Polski nie będzie, jedynie pościągają swoich współpracowników wypychając patriotyczną młodzież z polityki. Ostrzeżeniem powinien być przykład wiceministrów premier Gilowskiej jak i działania Marka Belki. Ostatnio Gazeta Wyborcza postanowiła przeprowadzić pouczający wywiad z byłym premierem (http://next.gazeta.pl/next/7,156830,21424437,wczesniej-czy-pozniej-nastapi-wzrost-podatkow-nie-ma-innej.html), który w podsłuchach „kelnerów” nie tylko planował upolitycznić i tak fatalnie prowadzoną politykę pieniężną, ale i niechlubnie „wsławił się” znajomością anatomii męskiej i brakiem kultury. Niestety ale przeprowadzony przez GW wywiad niczego nowego nie wniósł, jak i nawet nie uchylił nawet rąbka wiedzy dotyczącej procesów podejmowania decyzji w Polsce, no może poza jedną dotyczącą tego że pan profesor pogodził się już z tym że nie może liczyć już na żadne stanowisko w instytucjach międzynarodowych. Stąd jego „odwaga” w wyrażaniu opinii o prezydencie USA jako „bezmyślnym narcyzie” która interesom Polski w niczym nie służy: „To ewenement, bo jak można bezmyślnego narcyza wybierać na prezydenta.” Polska polityka o ile konsekwentnie starając się neutralizować zapędy współpracy Rosji z Niemcami powinna ściśle współpracować z Chinami, o tyle gdy chodzi o USA to wspierać ich w działaniach względem Niemiec i unikać mieszania się w wewnętrzną politykę tego supermocarstwa. Krytyka jakiegokolwiek prezydenta USA jest szkodliwa na równi z „flirtowaniem” z Niemcami, co może być interpretowane jako osłabianie wpływu Ameryki u naszego zachodniego sąsiada. Liczenie na jakiekolwiek oparcie w Niemczech przeciw Rosji jest polityką samobójczą w aspekcie naszej suwerenności. Oczywiście obraźliwe wypowiedzi Marka Belki jedynie pozornie wskazują na niezależność osądu i muszą kreować wiele pytań o intencje w sytuacji osoby która formalnie zarządzała Irakiem w latach 2003-4 po podbiciu tego kraju przez USA, jak i niespodziewanie została prezesem NBP z ramienia… PO, gdzie od samego początku „wsławiła się” opłacaniem IMF w sumie miliardowych sum za nie potrzebną Polsce linię kredytową.

Wypowiedzi o Chinach, Indonezji są o 20 lat spóźnione i świadczące o tym że nie zapoznał się z materiałami które panu prezesowi osobiście podczas ostatniego spotkania siedem lat temu w NBP przekazałem. Doprawdy już 15 lat temu na różnych spotkaniach w ten sposób interpretowano przyczynę podażowego hamowania światowej inflacji, powstania „molochów finansowych”, czy też zamrożenia wzrostu płac młodzieży w krajach Zachodu. Tego typu opinie są nie tylko spóźnione, ale i infantylne na tle obecnych analiz takich jak np. „Deflating Inflation Expectations: The Implications of Inflation’s Simple Dynamics” (https://research.chicagobooth.edu/~/media/806FC2DED9644B5DA99518D2B07CC637.pdf) które polecam zainteresowanych tematem, a które ukazują ewidentnie dlaczego polska polityka pieniężna kroczyła i kroczy dalej od błędu do błędu. Nie wyjaśnia dlaczego nigdy nie naśladował czeskiej, charakteryzującej się niskimi stopami procentowymi („Why Are Europe’s Small Central Banks Stocking Up Foreign Money? Switzerland’s holdings of foreign assets jumped last month at their fastest pace in over two years” – na marginesie rozważań w artykule jest zawarte kolejne frankowe ostrzeżenie). Niemniej to czego można byłoby się spodziewać po decydencie i byłym prezesie NBP, to przynajmniej analogicznej informacji dlaczego „drogą chińską” aktywizacji zatrudnienia i wspierania eksportu – też poprzez unikanie zawyżania kursu waluty – nie poszła Polska. Dlaczego zamiast eksportu produkcji Polaków zdecydowano się na eksport-emigrację polskiej młodzieży, zadłużenie frankowe obywateli, oraz hamowanie eksportu i wspieranie importu na równi z polepszaniem warunków inwestycji dla inwestorów zagranicznych.

W to miejsce dowiadujemy się że 500+ jest genialną polityką którą kolejne rządy nie wprowadziły z przedziwnych powodów. Jest nawet podane że PiS w 2007 r. miał środki ale wydał je na obniżenie składki rentowej i ani słowa o tym że przecież podczas przedwyborczych rozmów z rządem Marka Belki (dokładnie ministrem Mirosławem Gronickim w której byłem uczestnikiem) były złożone zadania dla MF aby przygotować pod względem instytucjonalnym wprowadzenie programu świadczeń 400+ na każde dziecko w rodzinie wielodzietnej, które miały być wprowadzone jako pierwszy ruch w sytuacji wygrania wyborów przez PiS. Dziwne dlaczego również prowadzący rozmowę dziennikarz GW tego nie przypomniał, w sytuacji kiedy to GW bardzo ostro atakowała tego typy projekty w tamtym czasie, prześmiewczo tytułując program PiS: „Dzieci i pracy”.

Jeszcze dziwniej brzmią wynurzenia w przedmiocie „polonizacji” sektora bankowego: „na pewno ktoś kiedyś zapyta premiera Morawieckiego, dlaczego wydał kilkanaście miliardów na coś, co już funkcjonowało. Miał tyle pieniędzy, mógł na coś innego wydać, ale za to poratował biednych Włochów w kłopocie. Może uratował strefę euro poprzez ratunek dla włoskiego sektora bankowego? - Może. To by mu się mocno liczyło, bo jest warte każdych pieniędzy.” Nie dziwi przy tym brak krytyki tego projektu w sytuacji kiedy będąc prezesem NBP przeciw niemu nie występował, jedynie dziwi twierdzenie że to w przyszłości będą tego typu pytania padały, podczas gdy dokładnie one były zadawane przez autora blogu przed zrealizowaniem wszystkich kolejnych transakcji „polonizacyjnych”, co było nawet odnotowane na łamach Gazety Wyborczej.

Gdy Marek Belka podaje przykłady władzy rynków kapitałowych nad demokratycznie wybranymi rządami Włoch i Grecji: „Szczególnie w krajach Zachodniej Europy, ta wszechwładza kapitału finansowego spowodowała, że podział partii na lewicę i prawicę stracił sens. Obojętne, kto przychodził do władzy, musiał się podporządkować regułom rynku finansowego”, to aż ciśnie się pytanie co przywódcy tych krajów powinni zrobić gdyby nie chcieli się podporządkować tym szkodliwym interesom. I tu brak jakiejkolwiek odpowiedzi, podczas gdy jest ona bardzo prosta – zrezygnować z euro i przywrócić funkcjonowanie waluty narodowej. A ponadto czytelników uczciwie poinformować że w przypadku tych dwóch krajów, to nie rynki finansowe zadecydowały o egzekucji, ale polityka Niemiec która w tamtym okresie jak i obecnie nadal względem Grecji, nie zgadzała się na skupowanie obligacji rządowych przez EBC. Przecież gdy odszedł premier Berlusconi to niespodziewanie się okazało że EBC może to prawnie przeprowadzać.

Również dywagacje o VATcie byłaby wnosząca cokolwiek pozytywnego do dyskusji gdyba znalazła odniesienie do różnych szaleńczych pomysłów w Polsce, które planują wprowadzić w naszym kraju wzorowany na USA podatek obrotowy. (Polecam moją dyskusję na ten temat z posłem PiS: https://www.youtube.com/watch?v=ipHGzXDY82o). I gdyby jednak precyzyjnie poinformowano że debatowany w USA tzw. „border-adjustment tax” (WSJ: „There’s Plenty of Hope for Tax Reform”) ma charakter VATowskiej formuły. Bo czym innym jest chęć wyłączenia kosztów importowanych produktów z odpisu do opodatkowania, jak nie opodatkowania towarów wytworzonych za granicą („Under that plan, companies wouldn’t be able to deduct the cost of imports from their revenue, while exports and other foreign sales would be made free of U.S. taxes” – WSJ art “Republicans Disagree on How—and Whether—to Pay for Tax Cuts”), które przy eksporcie do USA zostały zwolnione z VATu. Analogicznie jak obciążenie importu VATem w krajach UE. Niespodziewanie, przypadkowo trafnie wytypowano możliwość efektywnego ukierunkowania publicznych pieniędzy za pomocą PGE. Ale niestety „z mety” bezrefleksyjnie odrzucono ten pomysł, co postaram się ukazać w jednym z kolejnych wpisów.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego


Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook