Jedynie prawda jest ciekawa

Jałta II i Jałta III

21.10.2014

Dlaczego prezydent Polski nas zszokował odpowiadając na pytanie dlaczego Polska nie bierze udziału w rozmowach nt. konfliktu w Donbasie: „To pytanie do Ukrainy. Widać, że ukraiński punkt widzenia na naszą rolę ewoluuje.” Czy to oznacza że już nawet Ukraińcy mogą uważać że jesteśmy przeszkodą do ich dogadania się z Rosją?

Polaków zszokowała wypowiedz prezydenta w świetle wypowiedzi Marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego, że Putin proponował oddanie Polsce Lwowa i ziem przedwojennych II Rzeczpospolitej podczas rozmów w Moskwie w 2008 r. A Polska nie tylko o to nie zabiegała, ponosi bolesne konsekwencje sankcji rosyjskich za wspieranie Ukrainy, i na dodatek nie tylko nie zagwarantowała sobie należyte upamiętnienie ofiar rzezi ukraińskich w Wołyniu i Galicji, a wg premiera Piechocińskiego nawet równego traktowania interesów gospodarczych Polski: „Jeżeli w dalszym ciągu problemem [z eksportem] jest 2 tysiące ton mięsa z kością, to proszę się nie dziwić, że rosną mało przyjazne Ukraińcom opinie.” Oraz co charakterystyczne, że wg niego „Słyszymy, że jest zainteresowanie polskim węglem ze strony ukraińskiej, ale pod warunkiem, że będzie za darmo. Jestem tym zdegustowany, żeby tego nie nazwać mocniej. Widać wyraźnie, że także w imporcie węgla strona ukraińska jest zainteresowana umiędzynarodowianiem konfliktu.” Przy czym jak podał Janusz Piechociński nasi wschodni sąsiedzi mieli jednocześnie niedawno kupić "olbrzymie ilości" węgla rosyjskiego [sic!] i kończą negocjacje w sprawie węgla z RPA. W tym samym czasie jak podaje GW pod jątrzącym tytułem „Piechociński pomógł Putinowi w ataku na Ukrainę?” doradca Putina kpi sobie z logiki polskich elit: „Zwróciliście uwagę, jak żywo zareagowała wczoraj Polska na propozycję Ukrainy w sprawie bezpłatnych dostaw węgla? To był szok. A jednocześnie wyrażają oni zrozumienie dla żądania [Ukrainy], by dostawać bezpłatnie gaz” [z Rosji]. Przy czym co charakterystyczne GW dyskredytuje tego typu propozycje podkreślając opinię o tym że „Przed Krymem nikt nie uwierzyłby Warszawie”, po to aby czytelnicy nie zdawali sobie sprawy jak przebiegają rozmowy międzypaństwowe które dotyczą przyszłości całych narodów. W tym samym czasie w TOK FM ambasador Bogdan Góralczyk wyjaśniał zachowanie Chin w tym kontekście: „Początkowo reagowali zgodnie z zasadą "siedzieć na górze i patrzeć na walczące tygrysy". Z chwilą, kiedy wydawało się, że Putin zwycięża, Chińczycy wydali głos ustami Xi Jinpinga, że należy szukać pokojowego rozwiązania. To jest myślenie geostrategiczne. Jeśli Rosja stłamsiłaby Ukrainę, zamiast dwóch partnerów Chiny miałyby jednego, silniejszego, tuż obok granicy.”

Co z tego wynika dla Polski? Fakt że „Tusk nie odniósł się do tej propozycji [Putina] w żaden sposób”, mimo iż „Wiedzieliśmy [Polska], że myśli o takim scenariuszu od lat” tylko dlatego „bo wiedział, że rozmowa jest nagrywana” świadczy o tym, że nasz kraj nie prowadzi niezależnej polityki zagranicznej. Jego przywódcy nie są traktowani poważnie, obawiają się nagrań i szantażowanie nimi, na równi z Janukowyczem, którego Putin „w Soczi, zaszantażował go jakimiś kompromitującymi materiałami.” A nawet sami nie traktują siebie poważnie opowiadając detale tak poufnych negocjacji w wywiadach prasowych mimo iż o tym, że w 2008 r. Putin groził rozbiorem Ukrainy, gdy jej status zostanie zmieniony pisałem we wpisie już na początku roku: „Czy nastąpił punkt zwrotny naszego położenia geopolitycznego? Czy szokowa reforma gospodarcza na Ukrainie nie doprowadzi do rozpadu Ukrainy, którym na Radzie NATO-Rosja w 2008 r. groził premier Rosji: „jeżeli sojusznicy poszliby za daleko w stosunku do Ukrainy i chcieli ją wprowadzić do struktur NATO to Rosja dołoży starań, żeby sztuczne państwo Ukraina się rozleciało”?”(http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii/czy-nastapil-punkt-zwrotny-naszego-polozenia-geopolitycznego,10070652848#ixzz3GiSHh7wp). Ponadto najprawdopodobniej prowadzimy błędną politykę, o ile w ogóle ją samodzielnie prowadzimy. Gdyż w sytuacji kiedy jesteśmy umiejscowieni między dwoma lokalnymi potęgami Niemcami i Rosją, które starają się uniezależnić od Ameryki, to starając się być lojalnym sojusznikiem USA, sprzyjamy umocnieniu ich sojuszu ponad naszymi głowami. Strategia niewątpliwie słuszna w okresie pełnej dominacji amerykańskiej, kiedy interesem USA byłoby wzmocnienie naszego kraj, aby rolę gwaranta pozycji amerykańskiej odgrywał. W sytuacji osłabienia tego mocarstwa istnieje niebezpieczeństwo, że w związku z areną konfliktów światowych w których ono uczestniczy, priorytetem okaże się z jednej strony ochrona Izraela na Bliskim Wschodzie, a z drugiej strony budowa pasa bezpieczeństwa w Azji w celu przeciwdziałania wyjściu Chin na Pacyfik. Groziłoby ono włączeniem Ameryki Łacińskiej w obieg wpływów politycznych Chin, co w ujęciu handlowym i kapitałowych już nastąpiło.

Taki rozkład priorytetów grozi Polsce pozostawienie samym sobie w trudnościach, ewentualnie Jałta II i III. Gdyż w przypadku mało prawdopodobnego porozumienia USA z Rosją przeciw Chinom, trudno oczekiwać aby USA miało jakiekolwiek wahania aby spełnić wszelkie żądania rosyjskie dotyczące Polski. Tak więc jeśli bezwarunkowo popierając Ukrainę osiągniemy sukces na skalę geostrategiczną to zrobimy sobie kuku. W innym bardziej prawdopodobnym przypadku, który wydaje się, że jest od jakiegoś czasu realizowany, grozi nam kondominium amerykańsko-niemieckie, które łatwo może się przekształcić w wyłącznie niemieckie. Kiedy to okaże się że w celu ograniczania wpływów chińsko-rosyjskich Niemcy uzyskają wolną rękę w Europie, a zwłaszcza w Polsce. A wtedy Niemcy zachowując wpływy na Ukrainie mogą ten kraj wykorzystywać do działań antypolskich, podpuszczając Ukraińców w sytuacji, gdy będziemy się buntowali przeciwko niemieckiej dominacji. Niestety patrząc z tej perspektywy grozi nam rola jaką mieliśmy w XIX, wieku potencjalnego straszaka i gdy byliśmy nakłaniani do powstań nie wtedy kiedy one były najracjonalniejsze, lecz wtedy kiedy to innym, głównie Francji i Niemcom ale i Japonii to odpowiadało.

W związku z powyższym należy się spodziewać że ci którzy będą obecnie ostrzegali przed niebezpieczeństwem niemieckim będą uznawani za sojuszników Putina, a ci apelujący do kontaktów z Chinami, jako tą siłą która może uniemożliwić jakiekolwiek zakusy Rosji względem Polski, jako osoby podważające sojusz z Ameryką, a nawet prowadzące politykę antyamerykańską. Niemniej Polska musi odnaleźć swoją drogę w tej mrocznej zarysowanej w poprzednim wpisie DEGLOBALIZACJA (http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii/deglobalizacja,11971437057) układance geostrategicznej, gdyż dalej dryfować nie może. W sytuacji kiedy Niemcom zależy jedynie na polskiej młodzieży i spokoju w naszym kraju, a Ameryka niestety ale samoogranicza się do wspierania polskich ambicji jedynie poprzez kanały "Gazety Wyborczej" zainteresowanej w przekształceniu Polski w izraelską Sodomę i Gomorę, grozi Polsce po raz pierwszy w historii likwidacja, nie tylko państwa ale i społeczeństwa. Zamiana na wyludniający się land bez prawa głosu, z którego młodzież będzie uciekała a starsze pokolenie będzie żyło w biedzie. Zapaść kulturowa połączona z demoralizacją ułatwiającą narodowe wykorzenienie. Każdy rok udawania że problemu się nie widzi oznacza wiele lat wyrzeczeń dla kolejnych pokoleń.

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook