Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

I Rzeczpospolita przestrogą dla świata

07.11.2016

Czy jesteśmy świadkami upadku naszej cywilizacji żyjącej w matrixie tematów zastępczych?

Ostatnio wielokrotnie wypowiadałem się na temat CETA. O ile główne przesłanie udało się przekazać opinii publicznej np. podczas paru nagrań w Republice czy też audycji PR24 , to opinii na temat przyczyny tak szerokich protestów w Europie nie udało się naświetlić. Wydaje się że najbliżej byłem podczas audycji w Polsacie (od 24:12) niestety po wypowiedzi przedstawiciela BCC nie miałem okazji się odnieść, a szkoda. Dlatego wydaje się że warto się odnieść do zapytania dlaczego ludzie protestują przeciwko korporacjom globalnym winiąc je za wszelkie zło i czy są to zarzuty zasadne. Moim zdaniem niezależnie od tego że manifestacje są często ośmieszane przez różnej maści prowokatorów, to ich przyczyna jest bardzo racjonalna i wynika z odczucia co bardziej świadomych obywateli że jesteśmy świadkami upadku zasad demokratycznych. W ich miejsce wkrada się oligarchizacja życia publicznego w którym coraz bardziej obywatele stają się przedmiotami manipulowanymi przez wszechwładne media. Polska przeżyła tego typu proces podczas swojego upadku w XVII-XVIII wieku kiedy to magnaci opłacając rzesze zbiedniałej szlachty, walcząc o swoje wpływy i fortuny, doprowadzili do upadku I Rzeczpospolitej. Obecnie również jako cywilizacja wpadliśmy w zaklęte koło, kiedy to najbogatsze elity światowe dysponując aktywami świata, przy wykorzystaniu usłużnych mediów których są właścicielami, urabiają wyborców do swoich reprezentantów politycznych którzy później uchwalają regulacje faworyzujące korporacje które są źródłem bogactwa współczesnych oligarchów. Efekt tego będzie równie opłakany jak finał I Rzeczpospolitej. Nierówne prawa sprawią że zaniknie kreatywność i przedsiębiorczość a rozpanoszy się kumoterstwo i korupcja. A i społeczeństwo żyjące w medialnym matrixie tematami zastępczymi nie będzie się rozwijać tylko intelektualnie więdnąć. Skorzystają inni a cywilizację którą budowały pokolenia przez dwa tysiące lat może z hukiem albo i bez upaść w ciągu nadchodzącego stulecia. I żadne CETY i TTIP nie zbudują wystarczających murów przed racjonalniej postępującymi społeczeństwami.

Wracając do tematu lokalnego przejawem polityki oderwanej od faktów jest ostatnio przeze mnie eksploatowany projekt rządowy Mieszkanie+ jako ten który przeprowadzony bez właściwej diagnozy jak i jasno sprecyzowanego celu nie może przynieść pozytywnych efektów w tak ważnej dla obywateli dziedzinie. Sprzeczność w diagnozie pokazującej trwający latami deficyt mieszkań, (zwłaszcza w relacji do zakładanych gospodarstw domowych - utrudniających zawiązywanie rodziny przez osoby młode, jak i wymuszających milionową emigrację), ostatnio przezwyciężony przez załamanie demograficzne jakie wystąpiło w naszym kraju, prowadzi do kuriozalnych konkluzji jakoby w Polsce występował dynamiczny wzrost budownictwa. Diagnoza dotycząca deficytów jakościowych ukazuje poprawę sytuacji w zakresie użytkowania „mieszkań substandardowych”. Niemniej nie obiektywizując tego procesu poprzez właściwe porównanie na tle poziomu rozwoju kraju w ujęciu międzynarodowym i zakresie procesu konwergencji nie może prowadzić do konstruktywnych wniosków. Analogiczna uwaga dotyczy statystyk standardu mieszkań i warunków mieszkaniowych. Nieprawidłowym jest abstrahowanie tych statystyk od różnic w wysokości wynagrodzeń i poziomu zamożności w krajach UE. Niewłaściwym jest sugerowanie że polityka państwa może te różnice zneutralizować. Gdyż gdyby do tego doprowadziła to przyczyniła by się jedynie do osłabienia kluczowej konwergencji w sferze wydajności.

We wstępie do projektu Mieszkanie+ powiązano stagnację na rynku wynajmu mieszkań z likwidacją Krajowego Funduszu Mieszkaniowego, nie odnosząc się do nieprawidłowości za jakie ten typ wsparcia odpowiadał, w procesie realizacji zadań przez Towarzystwa Budownictwa Społecznego (TBSy). Zwłaszcza że jednocześnie zaznaczono, że koniec końców subsydiowanie kredytów i tak prowadzi do wykupywania wynajmowanych mieszkań w tym systemie. Dlatego nie dziwmy się że Mieszkanie+ uznając konieczność wsparcia dla segmentu wynajmu mieszkań przechodzi obojętnie nad sytuacją którą nawet projekt opisuje, a która polega na prowokowaniu korupcjogennych transferów własnościowych z sektora publicznego do prywatnego, za kwoty dochodzące do jedynie 5% własności wynajmowanych mieszkań.

Nie dziwmy się w przyszłości temu że efekty Mieszkania+ będą opłakane jeżeli rozdział „Struktura własnościowa zasobów mieszkaniowych” nie odpowiada na kluczowe pytanie jaka część wynajmowanych mieszkań, w podziale na rynku prywatnym a tym bardziej wśród mieszkań komunalnych i socjalnych jest przez rodziny „młodych osób rozpoczynających karierę zawodową i mających największy potencjał demograficzny”. Czy można liczyć na efekt programu gdy tego typu kryterium uznano za ważne ale jedynie w przypadku pobieżnej analizy jaką objęto… TBSy! Nie osiągnie się efektu jeżeli implementacja działań zaciera różnice między potrzebami najmłodszych rodzin posiadających dzieci, a osobami bezdzietnymi posiadającymi naturalną nadwyżkę na wydatki mieszkaniowe lub możliwości wykorzystania zasobów rodzinnych. Podsumowując, dużo wysiłku źle ukierunkowanego. To wielka szkoda.

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CSSIfotoMINI122016

Czas Stefczyka 138/2016

PDF (4,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook