Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Historia Jasnej Góry ostrzeżeniem dla Polski

11.04.2012

„Nie tylko mieczem podbija się narody, ale więcej jeszcze słabością i rozkładem moralnym"

I ma z nami być coś dobrego na świecie?

Mamy być jako lwy?

Nie łudźmy się, nie!

Chyba wyniszczeni będziemy,

zrujnowani do końca będziemy…

 

Innocenty Pokorski (1712)

 

To jest przestroga przed powtórzeniem czasów saskich i upadku naszego kraju. Społeczeństwa opanowanego egoizmem i tak zapatrzonego we wzory zagraniczne że przestało odróżniać dobro od zła. Mimo że przestrogi napływają zewsząd:

Na Węgrzech rząd Viktora Orbana przeprowadził antyaborcyjną i wspierają proadopcyjną kampanię społeczną. Jednym z jej elementów były plakaty z nienarodzonym dzieckiem i słowami: „Rozumiem, że nie jesteście gotowi, aby mnie przyjąć, ale pomyślcie dwa razy i oddajcie mnie służbom adopcyjnym. Pozwólcie mi żyć”. Część tej akcji została sfinansowana z funduszy unijnego programu Progress. Spotkało się to z ostrą reakcją wice szefowej Komisji Europejskiej Viviane Reding, która stwierdziła: „Państwa członkowskie nie mogą wykorzystywać funduszy europejskich w celu finansowania inicjatyw antyaborcyjnych. Ta kampania jest sprzeczna z wartościami europejskimi”. W efekcie Węgrzy zostali zmuszeni do wycofania się z akcji na rzecz życia przy użyciu środków pochodzących z Unii.

Lecz ostrożności przed zachłannością sojuszników i wrogów, jak i ich przewrotnością, mogliśmy nauczyć się na przykładzie dziejów Jasnej Góry tak, aby powtórnie w pułapki innych „wartości” nie wpadać.

W wielki poniedziałek przedświąteczny słuchaliśmy czytania w którym Judasz przewrotnie argumentował dlaczego błędem było przeznaczenie drogiego olejku w celu namaszczenia głowy Jezusa. Przecież lepiej byłoby go sprzedać i przeznaczyć pieniądze dla ubogich. Dzisiaj również słyszymy utyskiwanie na wydatki kościelne. Nic nowego od tysięcy lat. Prusacy po trzecim rozbiorze również chcieli dla nas dobrze. Dlatego rząd pruski wydał surowy zakaz przyjmowania nowych braci i kapłanów do nowicjatu. Jaka wspaniałomyślna była argumentacja. Miało to być związane z dobrem samych paulinów. Gdyż zdaniem władz przyjmowanie nowych członków do klasztoru w czasach materialnego zubożenia narażało na głód i nędzę tych zakonników, którzy już od dawna przebywali na Jasnej Górze. O tym, że same wcześniej przyczyniły się do tego - poprzez skonfiskowanie okolicznych majątków należących do paulińskiego konwentu i ich sprzedaży (prywatyzacji) i rozdaniu zasłużonym dla Prus - nie wspominano. A przecież jeszcze niedawno król Fryderyk Wielki podarował Matce Boskiej złoty medal.

To jeśli chodzi o wrogów, ale patrząc na przyjaciół też należy na nich uważać bo jak pisał Stefan Rożej wielkie było rozgoryczenie paulinów gdy francuski podpułkownik Deschamps rozpoczął „wyzwalanie” Jasnej Góry od rabunku zgromadzonych wotów:

„Czytam przebieg wypadków z 1806 roku. Niemal jeszcze teraz „widzę”, jak podpułkownik Deschamps jako „miłośnik sztuki” rzuca chciwym okiem po wotach, zabiera co mu się podoba, każąc sobie zdjąć z Obrazu brylant i topaz w kształcie serca na dwa cale długości. „Słyszę” z tych kronik kroki innych oficerów francuskich, jak krzątają się przy ładowaniu wielkich skrzyń jasnogórskiego skarbca, i „widzę”, jak w ich kieszeniach znikają świadectwa ludzkiej wdzięczności i modlitwy – wota tam pozostawione. Pułkownik Guion nadzoruje wykonania rozkazu o przejęciu skarbca na utrzymanie armii, ale zabezpiecza dla siebie złoty medal (dar króla Fryderyka Wilhelma), duży brylant, dwie karabele oprawne w złoto i drogie kamienie. Kapitan Dessu bezceremonialnie przywłaszcza sobie małą, złotą monstrancję, także jedną z najkosztowniejszych karabel oraz srebrną trąbę, dar Sobieskiego. Nie czuje wstydu, gdy wyrywa z klapy liturgicznej drogie kamienie i odrywa tzw. szczyt perłowy ze srebrnej lamy z wyhaftowanym misternie perłami pelikanem.”

Pewnym ostrzeżeniem przed zbyt czarno-białym opisem naszych dziejów jak i gloryfikowania Polaków, a potępiania okupantów niech przestrogą będzie przykład Królestwa Polskiego po Kongresie Wiedeńskim. Otóż w jego wyniku istniała forma polskiej państwowości która w wyniku zakulisowych podziałów mimo że była w pełni podporządkowana Rosji, to jednak w której wyniku jak podaje Grzegorz Górny i Janusz Rosikoń w książce „300 lat wytrwałości” rządy zostały przekazane wolnomularzom: generał Zajączek został namiestnikiem, Stanisław Kostka Potocki, zwierzchnik polskiej masonerii ministrem wyznania i oświecenia publicznego, a Mikołaj Andrzej Horodyński, Jan Węgliński i Ludwik Gutakowski wpływowymi urzędnikami (s. 108-112 i inne części opisujące dzieje pielgrzymowania do Częstochowy). Na efekty nie należało długo czekać. Na co nie zdobyli się sami Francuzi, to udało się Stanisławowi Kostce Potockiemu który w porozumieniu z Petersburgiem 17 kwietnia 1819 r. doprowadził do likwidacji 14 klasztorów żeńskich i 25 męskich, będąc prekursorem późniejszej likwidacji 110 zakonów po upadku powstania styczniowego. Szokiem dla części czytelników może jednak okazać się fakt że projekt dekretu przygotował biskup sandomierski, a późniejszy metropolita warszawski i prymas Polski Szczepan Hołowczyc, który był bliskim współpracownikiem Potockiego od 1788 r, jak i członkiem „targowicy”. O nastawieniu ówczesnych władz do Kościoła może świadczyć fakt że w 1820 r. Potocki wydał drukiem satyrę „Podróż do Ciemnogrodu” w której obraził Polaków i ich uczucia religijne, a zwłaszcza „serce Ciemnogrodu” – Jasną Górę. Tego było nawet za wiele nie tylko dla Polaków, ale i dla cara Aleksandra I, który Potockiego odwołał a sam w 1820 r. i 1822 r. modlił się przed Cudownym Obrazem. Zresztą Potocki jest przykładem kolaboracji której antykościelne działania były nie pierwszy raz powściągane nawet przez cara, który już w 1816 r. pierwotny daleko bardziej posunięty projekt antykościelnego dekretu odrzucił. Charakterystyczne, że kasata zakonów często wiązała się z rozgrabieniem ich dobytku, a w przypadku kościoła Ducha Św. została ona przekazany Bractwu Niemieckiemu(!) zdominowanemu przez rzemieślników niemieckich.

Podatkowa forma walki z Polskością miała wiele wymiarów, niemniej interesującą może się okazać informacja że już w 1843 r. rosyjski szpieg Goldman wykazał się inwencją w jaki sposób ograniczyć rozmiar i wpływ Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej. Prosta propozycja zawarta w raporcie wysłanym do Petersburga postulowała obłożenie pątników specjalnym podatkiem. Dlatego patrząc na dzisiejsze opodatkowywanie polskich dzieci można doszukać się prekursorstwa dziewiętnastowiecznego. Pomysł ówczesny był o tyle istotny, że zgodnie z opinią generała Suchozaneta i pułkownika Jefimowicza z 1861 r. patrząc na warszawskich pielgrzymów nie było w nich widać strachu przed potęgą rosyjską – co musiało się skończyć wybuchem niezadowolenia.

W działaniach demoralizujących prowadzonych względem wiernych jak i ludzi kościoła widać wyraźnie zbieżny kierunek. Jak pisał o. Janusz Zbudniewek: „Jeszcze do niedawna w domu jasnogórskim panował na poły świecki model życia, narzucony po 1864 r. przez diecezjalnego wizytatora ks. Henryka Rzewulskiego. Klasztor jasnogórski przypominał nieraz hotel”, a i stawianie wymogów braciom zakonnym było utrudniane. Gdyż nie oni mieli wpływ na przyjęcia do zakonu lecz urzędnicy rosyjscy, a ci którzy walczyli o odnowę moralną byli z niego usuwani, zastępowani przez agentów Ochrany. Niezależnie od ponawianych prób demoralizacji odbierano Jasnej Górze majątki folwarczne, przejmowano oszczędności jak i wprowadzono surową kontrolę  nad przychodami i wydatkami kościelnymi, wypisz wymaluj niedościgniony wzór dla osób obecnie walczących z Kościołem.

Jaka nauka może wynikać dla nas z historii Jasnej Góry i obecnych działań mających na celu wprowadzenie „wartości europejskich”? Nadal nie utraciły aktualności słowa o. Piotra Markiewicza jakie wygłosił 15 sierpnia 1929 r. tuż przed wybuchem kryzysu światowego:

„Nie tylko mieczem podbija się narody, ale więcej jeszcze słabością i rozkładem moralnym[…] Wszystko zatem, co dąży do podkopania i wyniszczenia jej, jak śluby cywilne i rozwody, jak usunięcie jej ze szkół i z wychowania młodzieży, jak zepsucie polskiej niewiasty, wszystko to rozluźnia spójnię narodową, odbiera narodowi jego siłę moralną, a tym samym zagraża mocy i trwałości państwa.”

Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

 

 

 

 

 

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook