Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Grecka „wojna na zderzenie” w Europie

11.02.2015

Jaka tajemnica tkwi w polskim „kurczaku” w 2005 r. mimo iż przekonaliśmy Niemców w 1939 r. że w dbaniu o interesy Polski jesteśmy w tej grze „szaleńcami”?

Wprawdzie przecieki co do dzisiejszego spotkania eurogrupy spowodowały wzrost kursu akcji greckich o 8%, to niemniej w Europie nadal trwa „wojna na zderzenie” między Grecją i Niemcami w sprawie redukcji długów, których wiadomo że Grecja nie jest w stanie spłacić, a do czego Niemcy oficjalnie na tym etapie nie planują się przyznać (W Bloombergu opinia: “What he [Alexis Tsipras] said about the German loan will be a long legal process, so we don’t expect any unilateral actions. But it will be enough to infuriate the Germans.” A w Wall Street Journal: “The occupation is over.”; w tym Gary Jenkinsa z LNG Capital: “Mr. Jenkins estimates the probability of Greece exiting the currency bloc at 50%, from around 35% before Mr. Tsipras’s speech.”)

 Oryginalna nazwa „game of chicken” w teorii gier przypomina dwóch kierowców jadących naprzeciwko siebie z pełnym gazem, a w której przegrywa ten który się przestraszy i skręci. Jest to strategia o tyle niebezpieczna że obydwaj licząc na decyzję drugiego mogą ponieść śmierć jeśli będą jechali naprzeciwko do końca. Krach może również wybuchnąć jeśli obydwaj skręcą ale zbyt późno i wpadną na siebie. Zwycięską strategią jest ta która przekona przeciwnika zawczasu że się nie ugnie („na szaleńca”), którą z sukcesem przed wyborami 2005 r. prawica stosowała przekonując partnerów w Europie, że nie pozwoli na gorsze traktowanie naszego kraju. Z hukiem przegrała gdy odeszła od niej i zaakceptowała Traktat z Lizbony, oraz wprowadziła strategię schodzenia z linii ciosu, koncentrując się na skonsolidowaniu władzy wewnątrz kraju. W przypadku Grecji w tle jest możliwość blokowania przez ten kraj jednolitego frontu antyrosyjskiego na Ukrainie, dlatego Bloomberg uważa że jest to raczej zabawa w „kotka i myszkę” w harmidrze słów. Czy sytuacja idzie w kierunku odprężenia czy zaostrzenia będzie można powiedzieć dopiero po jutrzejszym spotkaniu liderów, a zwłaszcza w oczekiwaniu na decyzję EBC która pod koniec miesiąca może odciąć płynność dla banków greckich, powodując że zaniepokojeni Grecy już wybierają depozyty z banków w skali €1 mld dziennie. Wprawdzie dzisiejsze przecieki mówią o planowanym odblokowaniu limitu płynnościowego ale pod warunkiem przedłużenia obecnego programu o pół roku. Obecnie greckie banki mają w swoich aktywach zaledwie 3,2% obligacji i bonów skarbowych, przy przeciętnej  dla innych krajów eurostrefy 6% (wzrost z 3,3%, w tym Włochy 10,7%, w styczniu 2012 r. 6,8%) i rekordowego poziomu 1,8 bln, co oznacza spadek o 5,4 pkt procentowego w okresie ostatnich dwóch lat. Wprawdzie przywódcy Grecji mogą ukazywać że nie potrzebują żadnych nowych kredytów gdyż mają znaczącą nadwyżkę pierwotną budżetu, niemniej w przypadku odcięcia płynności przez EBC szybko ona zaniknie z powodu spadku dochodów podatkowych, związanych z problemem sfinansowania handlu w obrotach wewnętrznych. Aby zrozumieć na czym polega „gra” greckiego ministra finansów nie wystarczy przeczytać jego książek na ten temat („Game Theory: A critical text”, London and New York: Routledge, 2004 (z Shaun Hargreaves-Heap) (ed.); “Game Theory: Critical Perspectives”, Volumes 1–5, London i New York: Routledge, 2001; “Game Theory: A critical introduction”, London i New York: Routledge, 1995 (z Shaun Hargreaves-Heap)) ale przede wszystkim ukazać na co zostały skierowane środki UE i MFW w tym kraju i jakie dało to efekty. Otóż w okresie „pomagania” Grecji jej PKB spadł o 26%, spożycie dóbr i usług o około 40%, nastąpił wzrost bezrobocia do 26%, a bezrobocia młodych do prawie 60%. Dlaczego do tego doszło mimo rekordowej „pomocy” ze strony instytucji międzynarodowych na kwotę 226,7 mld euro, co stanowi około 125% greckiego PKB? Gdyż zaledwie 11% tej kwoty zostało przeznaczone na sfinansowanie wydatków budżetowych, a cała reszta równo 200 mld euro na pokrycie roszczeń inwestorów i samych banków. €40,6 mld przeznaczono na spłatę odsetek od długu, €81,3 mld na spłacenie zapadającego w międzyczasie długu względem inwestorów, €45,9 mld kosztowała Greków „redukcja długu”, dokapitalizowanie banków to kwota €48,2 mld, „pomoc” w postaci spłaty długu MFW kosztowała €9,1 mld, a wkład własny w ramach „pomocy” do Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego €2,3 mld. Dlatego nie dziwmy się Grekom jeśli obecnie mając nadwyżkę budżetową pierwotną, a więc nie obejmującą kosztów obsługi długu, że nie chcą dalej obniżać swoich dochodów aby spłacać narosłą „pomoc” przez dziesięciolecia i widzieć że wraz z kolejnymi miliardowymi przekazami dług ich zamiast maleć będzie narastał mimo iż inwestorzy stale im „pomagają” i dopingują. A głównym moralizatorem jest kraj który nie zwrócił im kosztów zdewastowania gospodarki podczas wojny i któremu w ostatnim stuleciu aż czterokrotnie redukowano zadłużenie.

 A w „wojnie na zderzenie” to nie Grecy ale my stajemy się „kurczakiem” (pośmiewiskiem, cykorem) Europy gdy obiecujemy dbanie o interesy Polaków na forum UE i wymachujemy szabelką jedynie w okresie wyborczym, a po przejęciu władzy szybko o narodowych postulatach zapominamy. I nasza słabość nie polega tylko na tym że polscy ministrowie finansów nie są wykształceni w „game theory”, w przeciwieństwie do greckiego ministra który na ten temat napisał pięć książek. 

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook