Jedynie prawda jest ciekawa

Gdzie się podziała klasa średnia?

27.03.2017

500+ sprawiło że jednorazowo wzrosły dochody rodzin, niemniej hamowanie wynagrodzeń „ukrainizacją rynku pracy” sprawi że nastąpi politycznie kosztowne rozczarowanie polityką dochodową w kolejnych latach

Kryzys demokracji, jak i procesów społecznych w USA jest widoczny w aspekcie redukcji klasy średniej na rzecz najbogatszych i najbiedniejszych. Fakt że jeden procent najbogatszych na świecie ma większy majątek niż pozostałe 99% musi być przygnębiający. W Polsce dostrzegamy negatywy tego procesu, mimo że klasa średnia jest u nas nieliczna. Dodatkowo zaś „rozjeżdża się” ona pomiędzy osoby, które posiadają majątek i te, które notują  stały przypływ dochodu.

Osoby, które moglibyśmy uznać za przedstawicieli klasy średniej, to młodzi, wykształceni ludzie pracujący dla korporacji. Ich dochody jawią się jednak jako niestabilne, bo zagrożone utratą pracy i obciążone znaczącymi kredytami, nierzadko w walucie obcej. Wg niektórych statystyk za takowych należy uznać tych podatników którzy mają dochody powyżej 85 tys. zł rocznie (przeciętnie 170 tys.) i w związku z tym jest ich jeden milion w kraju. Powyższa granica dochodów jawi się jako bardzo niska aby spełnić standard niezależności materialnej. W dodatku dochody statystycznie mediany zarobków Polaków są czterokrotnie niższe niż mediana zarobków jej odpowiednika w Niemczech, co sprawia że gdy uwzględnia się europejski wskaźnik nierówności społecznych to okazuje się że klasa średnia w Polsce w praktyce nie występuje.

Dlatego nie odczuwamy pozytywów obecności klasy średniej o stałych dochodach, posiadających stabilny poziom życia, niezależną pozycję majątkową pozwalającą na formułowanie nieskrępowanych poglądów politycznych i obiektywnej oceny przebiegu procesów społecznych. Jest to spowodowane brakiem procesów konwergencji dochodowo-gospodarczej i zapaścią demograficzną. Na co nakłada się brak adekwatnego zabezpieczenia dochodowego i majątkowego. Społeczeństwo nie oszczędza gdyż wpajane jest mu przekonanie, że zachodzące obecnie przemiany i działania rządu mogą doprowadzić do wyrównania poziomu dochodowego w ramach UE. Sądzą więc, że w przyszłości będzie lepiej nie na skutek własnej zapobiegliwości, ale z powodu dobrodziejstwa przynależności do Europy. Całość dochodów które uważają za niskie przeznaczają na konsumpcję, nie oszczędzają, licząc że w przyszłości gdy wynagrodzenia dogonią poziom europejski to się wzbogacą majątkowo, jak i „pozwolą” na posiadanie kosztownych dzieci. Mają do tego podstawy ponieważ politycy wszystkich odcieni obiecują im wyższe wynagrodzenia w przyszłości, a wyborcy wymuszają na rządzących obietnice dogonienia „Europy”, jak i zapowiedzi podwyżek emerytur i polepszenia standardu usług medycznych. W efekcie społeczeństwo nie ma motywacji, aby postępować inaczej, ponieważ nie mają racjonalnego oglądu sytuacji. W odróżnieniu np. od Chin, w których ograniczenie dzietności do jednego w rodzinie sprawiło, że tradycyjny sposób zabezpieczenia na starości legł w gruzach. Aby zabezpieczyć swoją przyszłość Chińczycy mając nawet niskie dochody oszczędzają na emeryturę i ochronę zdrowia i ponadto… na mieszkanie dla syna, bo tylko to gwarantuje mu małżeństwo, a im posiadanie wnuka.

U nas panuje przekonanie, że skoro jesteśmy w UE, to nasze świadczenia powinny dorównać tym w Niemczech, a wybór bardziej proeuropejskich władz jest najprostszym aby ten proces przyspieszyć. Samodzielne wzięcie odpowiedzialności za przyszłość naszych rodzin wydaje się działaniem nierozsądnym, gdy świat mediów lansuje egoistyczne wzorce. Dodatkowo klasa średnia sama pozbawiła się źródeł dochodu który zwykle jest jej istotną częścią, gdy w wyniku prywatyzacji oddała majątek wart obecnie 2 bln zł w ręce inwestorów zagranicznych. I w efekcie dochody osób zamożnych uzyskane z odpłatnego zbycia papierów wartościowych wynoszą zaledwie 4,2 mld zł (2,5%) całości jednomilionowej klasy średniej. Gdzie dochody podatników rozliczających się wg drugiego przedziału skali podatkowej wynoszą w sumie 81,5 mld zł, a dochody przedsiębiorców rozliczających się wg podatku liniowego osiągających dochód do opodatkowania w wysokości co najmniej 85 tys. zł wynoszą 85,3 mld zł.

Szansa na stworzenie klasy średniej, znaczący wzrost oszczędności jest nikła, ze względu na zachodzące zmiany demograficzne, nadmierną dbałość rządu o zabezpieczenia socjalne, jak i hamowanie procesów konwergencji i wzrostu wynagrodzeń pracowniczych. Na dodatek brak klasy średniej i jej pozytywnego wpływu na procesy demokratyczne sprawia, że procesy polityczne obracają się przeciwko niej, w chwili kiedy spadek podaży pracowników w kraju mógłby sprawić skokowy wzrost wynagrodzeń i z tym związanego poziomu oszczędności i pozycji majątkowej. To brak klasy średniej sprawił, że nastąpił motywowany politycznie napływ pracowników z Ukrainy zamrażający wzrost wynagrodzeń w kraju, nakierowanie pracodawców na oszczędności w funduszu płac, zamiast na dokonywanie inwestycji i skanalizowanie zatrudnienia w kierunku sektorów o wyższej wartości dodanej. W efekcie nastąpiła „ukrainizacja” rynku pracy, dalsza emigracja młodego pokolenia, jak i postęp erozji klasy średniej, z jej nikłym oddziaływaniem na opiniotwórczy przekaz medialny i proces polityczny w naszym kraju.

Dr Cezary Mech Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook