Jedynie prawda jest ciekawa

Donald Trump: „Jestem w szoku!”

21.05.2017

Czas na spadki na giełdach, inwestorzy muszą obawiać się o powtórzenie scenariusza Watergate kiedy to giełda spadła o 40%

Świat oczekiwał zderzenia („game of chicken” - “either in the format of a full stop or a comma”) podczas wizyty Erdogana w USA, a tu niespodziewanie wyszedł pokaz przyjaźni między dwoma przywódcami. Wrażenie było tak szokujące, że aż następnego dnia Rosjanie ustami premiera Miedwiediewa zapowiedzieli likwidację wszelkich obostrzeń w obrotach handlowych turecko-rosyjskich… w ciągu tygodnia: „Trade and travel restrictions left over from a diplomatic spat with Turkey over a year ago will be lifted within a week, Russia’s deputy prime minister said May 17”.

Wszystko wyjaśniała pierwsza scena konferencji prasowej po zaledwie 22-u minutowej rozmowie w cztery oczy i wiele „uszu”: https://www.youtube.com/watch?v=foR1FrksRCA. Pytanie na początku Trump’a do Erdogana czy widzi dużo dziennikarzy na sali i uwaga że jest w szoku mówiła wszystko. Erdogan nic nie mógł osiągnąć w rozmowie z Donaldem Trumpem gdyż ten ostatni jest „ubezwłasnowolniony” przez administrację w Waszyngtonie i dowcip o ostatnim przywódcy, tylko nazwisko jest zmieniane, staje się popularniejszy: „the joke that “Erdoğan might be the last leader Trump meets” is doing the rounds”. Dlatego Erdogan zagrał na polepszenie personalnych kontaktów, które mogą owocować w przyszłości jeżeli nie nastąpi „impeachment” prezydenta, jak i ułatwiając prowadzenie polityki faktów dokonanych, których Trump nie będzie personalnie zwalczał. Donald Trump podczas rozmowy z tureckim przywódcą nie mógł wyjść poza „ściągawkę” którą dostał z Departamentu Stanu, a myślami był przy sprawie która ściągnęła tylu dziennikarzy, chcących go przepytać z wiedzy na temat posługiwania się informacjami ściśle tajnymi: „Trump’s mind was set on finding a spin to shut the story of him sharing highly classified intelligence with Russian Foreign Minister Sergey Lavrov.”

Wykorzystał to Erdogan który po otrzymaniu zapewnienia że USA nie planują utworzenie kurdyjskiej Rojavy („They also told us that they support the territorial integrity of Syria and wouldn’t allow such an entity”), poinformował że Turcja uderzy w syryjskich Kurdów jeśli ten wymóg nie będzie spełniony, lub uzna że jej interesy są zagrożone: „Erdoğan informed Trump that Turkey would implement its rules of engagement against the YPG in the event of an assault, noting that U.S. officials did not raise any objections.” Tylko tyle i aż tyle i jakie zgrabne sformułowanie:„rules of engagement”. Nikt nie zwrócił uwagi na to że w takich okolicznościach posiadanie prezydenta który jest „zdalnie sterowany” nie jest praktycznie przydatne. Jak i to że Donald Trump naocznie się przekonuje jak działa zasada „check and balance” w polityce, którą administracja amerykańska obecnie tak autorytatywnie szermuje pouczając Polskę w kwestii zasad demokracji. To już większy sens ma śledzenie własnego ministra spraw zagranicznych, aby czasem nie konszachtował się z przeciwnikiem, jak to robi z Putin z Ławrowem, każąc nagrywać jego rozmowy. Przy tym o tym że zarówno Trump jest kontrolowany przez swoją administrację, jak i to że Putin kontroluje własnych przedstawicieli wyszło przy okazji spotkania Trumpa z Ławrowem dwa tygodnie temu. Poprzez upublicznienie rozmowy przez amerykańskie służby, jak i wypowiedz Putina, że i on może Kongresowi przekazać jej nagranie. I jak tu uwierzyć że nikt nie nagrał ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich w locie do Smoleńska i dlatego nie można jej upublicznić, zmniejszając podziały w polskim społeczeństwie.

Odniesienie do polityki światowej polska premier odnalazła w Pekinie, spotykając się między innymi z Erdoganem. Okazało się że musiała udać się aż do Chin aby spotkać się przywódcami światowymi, którzy jakoś ostatnio omijają Warszawę, a zaproszenia od Donalda Trumpa jak nie było tak nie ma. W aktualnej konstelacji spotkania na najwyższym poziomie były olbrzymim plusem, gdy chodzi o przywódców Chin, niemniej spotkania z Erdoganem w przededniu spodziewanej konfrontacji z prezydentem Trumpem należało unikać co wyraziłem w Republice (https://www.youtube.com/watch?v=TUQEPslUdhw). I to niezależnie od prywatnej sympatii jaką mamy względem Turków i Kurdów, gdyż będąc bardzo słabymi wewnętrznie do awantury na Bliskim Wschodzie nie powinniśmy się mieszać i wojska stamtąd wycofać – przeciwników mamy wyjątkowo silnych a dodatkowych nie powinniśmy poszukiwać. W trakcie programu padło zapytanie czy nie należy uznać za niepowodzenie że aktualnie fabrykę samochodów elektrycznych Chińczycy budują w byłym NRD, a przecież by tak świetnie pasowała do naszego Planu Morawieckiego (https://www.youtube.com/watch?v=XgTvzoqTZ2Y).

Otóż należy pamiętać że Chiny są tak potężnym graczem ekonomicznym, że zmieniając konstatację Lenina gotowe są nam nawet wybudować nawet fabrykę sznurów gdybyśmy chcieli jak najbardziej komfortowo popełnić samobójstwo, lecz to my powinniśmy mieć plan strategiczny przy ściąganiu inwestycji które powinny uwypuklać nasze przewagi konkurencyjne. Z tego powodu powinniśmy unikać inwestycji chińskich zarówno w energetyce jądrowej, jak i samochodach elektrycznych. Klasyczna fabryka samochodów które mają utrudniony dostęp do rynku UE byłaby wartością dodaną, na równi z utraconą możliwością spolonizowania Opla, lecz na działania które niszczą nasze górnictwo nie powinno być zgody. Niemniej aby taką politykę prowadzić należy mieć spójną strategię gospodarczą. A nie taką w której narzekamy na politykę klimatyczną, a z drugiej strony budujemy poprawne politycznie elektrownie jądrowe. Cynicznie „gardłujemy” o samochodach elektrycznych tylko po to aby usprawiedliwić wybudowanie infrastruktury ładowania baterii samochodów… pod niemieckie Volkswageny. I z pompą ogłaszamy program „Czyste Powietrze” po to aby walczyć ze smogiem i piecami używającymi… polski węgiel. Dzieje się tak gdyż dawniej usprawiedliwiając polską niemoc mówiliśmy że przecież Polska nie jest Niemcami lub USA – oni to mogą pozwolić sobie na prowadzenie racjonalnej polityki – obecnie słyszymy że nie jesteśmy przecież Chinami ani Turcją, a za chwilę usłyszymy że nie możemy sobie na to pozwolić bo przecież daleko nam do Nigerii i Wietnamu!

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego


Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook