Jedynie prawda jest ciekawa

Dlaczego punkt zwrotny Lewisa ciągle nam się oddala?

26.02.2015

O ile jeszcze może spaść ukraińska hrywna?

Dzisiejszy Financial Times ogłosił same dobre informacje. Po pierwsze napięcie na Ukrainie i w Grecji zelżało (na chwilę, ukraińska gospodarka już nawet nie dyszy) skutkując rekordowymi lub bliskimi rekordów wycenami akcji na świecie: FTSE All-Word (285,67 w porównaniu z 286,09 w lipcu zeszłego roku), S&P500, FTSE100. Ponadto rynek obligacji o ujemnej rentowności w Europie wzrósł z $20 mld do $2 bln w ciągu roku wg JPMorgan’a. W efekcie jak na pierwszej stronie ilustruje FT Niemcy wczoraj sprzedali swoje pięciolatki z rentownością -0,086% dołączając pod tym względem do Danii, Finlandii, Holandii i Austrii. Dlaczego jednak szef HSBC Steven Major uważa że „It’s a fascinating situation”? Równolegle kryzysowa Portugalia sprzedała swoje dziesięciolatki po niższej rentowności od amerykańskich, których rentowność wynosi dzisiaj 1,99%.

Wszystko jest zasługą drukowania euro które się rozpocznie w marcu wypuszczeniem €60 mld. Artykuł „German MPs told to be tough on Athens” pokazuje że strategia Niemiec w UE polega na tym aby o wszystkim decydować, a nawet korzystną dla siebie decyzję prezentować jako wymuszoną przez innych. Nie inaczej jest w przypadku ostatniego poluzowania monetarnego EBC, które jest przeprowadzone na ryzyko lokalnych banków centralnych i jest silnie krytykowane przez Niemców. Wall Street Journal jako jedyny podał że to Niemcy, będąc najlepiej przygotowaną strukturalnie gospodarką są głównym beneficjentem półtorabilionowej emisji EBC. Gdyż w wyniku spadku wartości euro względem dolara najbardziej skorzystają właśnie eksporterzy niemieccy i holenderscy. Przy spadku 10%-owym wzrost eurostrefy przyspieszy o 0,3 pkt. procentowego, podczas gdy Niemiec o 0,5 pkt. proc. Podobnie 2%-owy wzrost aktywów EBC przełoży się na 0,3% wzrostu PKB Niemiec, dwukrotnie więcej niż Hiszpanii i Włoch. Ponadto 10%-owy wzrost cen nieruchomości niemieckich będzie miał swój efekt we wzroście zamożności całego społeczeństwa. Gdy dodamy do tego dalszy efekt obniżenia kosztów obsługi niemieckiego zadłużenia, gdy obligacje pięcioletnie mają rentowność ujemną, a dziesięcioletnie poniżej 0,3% (rok temu 1%), to nie należy się dziwić że w efekcie akcji EBC indeks niemieckich akcji DAX skoczył o 5%, a od początku roku już o 10%.

Koncentrując się na Grexit’cie nie zauważamy że tym samym czasie wzrost wartości dolara wyhamowuje amerykański eksport i PKB, a kryzys w budownictwie chińskim spowalnia wzrost tej największej gospodarki na świecie, będąc kolejnym źródłem napięcia na świecie. Gospodarka Chin boryka się z przezwyciężeniem tzw. „punktu zwrotnego Lewisa”. Nazwanego tak od nazwiska noblisty Artura Lewisa, który opisał moment rozwoju gospodarki uprzemysłowionej której brakuje już taniej niewykwalifikowanej siły roboczej pochodzącej ze wsi, do tego stopnia że wymusza to wzrost płac, a wraz nim uciążliwą restrukturyzację przedsiębiorstw prowadzącą do wprowadzenia najnowszych technologii, pozwalających na wzrost efektywności i podwyżki płac. Efektem ubocznym jest spowolnienie wzrostu gospodarczego, opartego jedynie na wzroście wydajności pracy. Dlatego bacznie powinna być obserwowana sytuacja Chin, które posiadają znaczące niewykorzystane moce produkcyjne i wprawdzie jak twierdzą, nadal konieczność zatrudnienia 100 mln pracowników, to jednak ostatnie osłabienie juana mające na celu utylizację zasobów prowadzi do kolejnej światowej konfrontacji na polu wojny walutowej znacznie istotniejszej w konsekwencjach niż „wypadnięcie” Grecji z euro.

Analizując przebieg choroby holenderskiej w Grecji sami powinniśmy się przygotować na analogiczny scenariusz w przypadku Polski. Polska uzyskująca miliardowe transfery z UE nie sterylizuje ich, lecz wzmacnia złotówkę sprawiając że produkcja w Polsce staje się nieopłacalna. Hojność Brukseli nie będzie trwała wiecznie, w interesie Niemiec jest z jednej strony wydrenowanie Polski z młodzieży w ciągu najbliższych lat, jak i nie budowanie konkurencji przemysłowej. Po zakończeniu obecnej perspektywy finansowej Polska młodzieży do pracy nie będzie miała, apogeum kryzysu demograficznego Niemcy będą mieli za sobą, umiejętności produkcyjne zostaną zapomniane, więc należy się liczyć że w miejsce beneficjentów staniemy się płatnikami netto w UE. Efekt braku dopływu dewiz będzie ten sam, złotówka się załamie, przedsiębiorstwa i ludzie zadłużeni w obcych walutach będą bankrutowali. Dlatego należy się liczyć że inwestorzy którzy zainwestowali w Polsce chcąc uchronić się przed stratami przeprowadzą kampanie i wprowadzą nasz do euro. Wtedy wprawdzie złotówka nie osłabnie, lecz z powodu braku dopływu środków wpadniemy w analogiczny kryzys jak Grecja. Nie tylko przedsiębiorstwa i obywatele będą bankrutować, ale to samo stanie się z państwem. Niestety ale Polska nie tylko nie stara się osiągnąć „punktu zwrotnego Lewisa” mimo forsowania milionowej emigracji, a wprost odwrotnie stara się poziom płac w interesie grup biznesu obniżyć poprzez forsowanej imigracji, ostatnio ze strony Ukrainy, która niezależnie od scenariusza staje się społeczeństwem w rozpaczy (formalnie demokratycznym) które nie strajkuje. Niestety ale wszystko wskazuje na to że bez zmiany sposobu selekcji elit kolejne kasandryczne przepowiednie będą się realizowały na naszych oczach.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook